 |
Miejsce na moje opowiadanka i wiersze. Będę też umieszczać tu linki do fanficów, które warto przeczytać.
Opowiadania
CZYSTA KARTA
Rozdz.1
Rozdz.2
Rozdz.3 Rozdz.4 Rozdz.5 Rozdz.6 Rozdz.7 Rozdz.8 Rozdz.9 Rozdz.10 Epilog
SPRAWA HONORU
Księga I, Rozdz.1
Księga I, Rozdz.2 Księga I, Rozdz.3a
WSZYSTKO, CO WIEM O ZŁOŚLIWOŚCI I SARKAŹMIE, NAUCZYŁAM SIĘ OD SNAPE'A
PIJAŃSTWO NIE POPŁACA
ŚwiętowaniePrzebudzenieUciec czy nie uciec?
SŁODKA ZEMSTA
Rozdz.1Rozdz.2Rozdz.3Rozdz.4Rozdz.5Rozdz.6
INCIDENTS: IMPERFECT LIAISON
Chapter 1
Wiersze
Why
Dreadful Memories
Once In A Bluemoon Your Touch Charcoal Sun
Rekomendacje
Harry Potter
Severus/Hermiona 1, 2, 3, 4.Severus/Tonks 1. Rurouni Kenshin
Saitou/Misao 1.
InuYasha - Sess/Kag
1,
2,
3,
4,
5, 6.
Xena - Ares/ Gabriella
1.
Roswell: W Kręgu Tajemnic - M&M (Candy)
1, 2, 3.
Archiwa:
Darksarcasm
Ashwinder
Whispers
AdultFanFiction
FanFictionNet
Twisting the Hellmouth
Forum Naughty-Seduction.Net
Seventh Dimension
Roswell Desert Skies
Stronki pomocne w pisaniu:
Designer Potions - Slytherin Severus Snape Support Site
The Harry Potter Lexicon
The Internet Sacred Text Archive
Urban Dictionary
Translator
SpellCheck
Polskie Strony z Fikami o Snapie
Mirriel's Page
Slytherin Common Room
Fanfik.Pl
HarryPotter-Kawiarenka
Harry Potter Forum
Blogi
Morgan Le Fay
Nika Snape Nightsilence by Lilia
Liczydełko Pisadełka
Contact Me
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
Sunday, September 26, 2004
Zapisałam kolejny rozdział. Niestety nie było w nim Snape'a, ale za to pojawił się inny Ślizgon. :) Dziękuję za miłe komentarze Suskie i Morgan. :) Mam nadzieję, że ten rozdział również wam się spodoba. Jest trochę dłuższy od poprzedniego.
SŁODKA ZEMSTA
Rozdz.5 "Wspólnicy?"
Ginny czekała na powrót Hermiony w pokoju wspólnym. Chciała się dowiedzieć, dlaczego podczas kolacji tak chłodno potraktowała Harrego i Rona. Była zbyt niecierpliwa by czekać do jutrzejszej wizyty w Hogsmeade. Gdy przyjaciółka nie zjawiła się z powrotem do wpół do dwudziestej trzeciej, poszła jej poszukać.
Znalazła zapłakaną Hermionę blisko wejścia do klasy od eliksirów. Siedziała skulona i nawet nie zauważyła, gdy się do niej zbliżyła. Ginny podeszła do zrozpaczonej dziewczyny i objęła ją.
- Herms, co się stało? Co Snape ci zrobił? - spytała gładząc ją po plecach i próbując zmusić do jakiejkolwiek reakcji.
Hermiona w odpowiedzi rozpłakała się jeszcze bardziej.
- Już dobrze... jestem z tobą... nie płacz przez Snape'a... nie jest tego wart... - szeptała jej do ucha mocno przytulając.
- Snape... - wyszlochała Hermiona. - On... powiedział...
- Cokolwiek ci powiedział, na pewno nie było to prawdą i...
- Nie Ginny, miał rację - przerwała gwałtownie przyjaciółce.
- Hermiono Granger! Przestań rozpaczać z powodu jakiejś obelgi, którą powiedział ci ten przerośnięty nietoperz! On obraża wszystkich, nie bierz tego tak do siebie.
- Kiedy nie potrafię - wychlipała. - Zawsze zależało mi...
- Na czym? - spytała podając Hermionie chusteczkę. - Wytrzyj nos i uspokój się trochę, nie chcesz, żeby tak blisko przed ciszą nocną znalazł nas tu jakiś Ślizgon? Na czym ci zależało? - zapytała ponownie.
- Chciałam, żeby mnie dostrzegł jako uczennicę, której... - przerwała, żeby wyczyścić nos. - Której warto przekazać swoją wiedzę. Wiesz, że zawsze chciałam, żeby mnie szanował, żeby nie widział we mnie kolejnego nic niewartego idioty.
- Marne szanse - mruknęła pod nosem Ginny.
- Właśnie się o tym przekonałam - odparła powoli dochodząca do siebie Hermiona. - Jeszcze przed szlabanem i... - zawahała się - zanim... zanim powiedział mi te wszystkie... wszystkie okrutne rzeczy, miałam zamiar zostać jego asystentką.
- Hermiono! - wykrzyknęła Ginny. - Dlaczego nic o tym nie wspomniałaś?
- Wiesz jacy są Ron i Harry we wszystkim, co dotyczy Snape'a.
- Ale mi mogłaś przecież powiedzieć - zasmuciła się Ginny.
- Wiem, ale... po prostu nie chciałam zapeszyć. I tak nic mi to nie dało - zaśmiała się ponuro.
- Co właściwie ci powiedział, bo zakaładam, że spytałaś go?
- Tak, spytałam - przytaknęła. - Oświadczył, nie... właściwie to wykrzyczał, że prędzej ubierze się na różowo i zatańczy makarenę.
- Mogło być gorzej.
- Ach - westchnęła Hermiona. - Było gorzej. Wcześniej wygłosił długą przemowę o moich wpadkach z eliksirami i o tym jaka jestem nieodpowiedzialna.
- Czego innego mogłaś się po nim spodziewać. Chyba nie sądziłaś, że przyjmie cię do pracy z otwartymi ramionami?!
- Mogę sobie przecież pomarzyć - westchnęła Hermiona.
- Marzysz o tym, żeby znaleźć się w ramionach Snape'a? - udała oburzenie Ginny. - To już druga sprawa, o której zapomniałaś mi wspomnieć.
Nagle z cienia wyłoniła się potężnie zbudowana postać.
- A więc Granger... nieładnie z twojej strony ukrywać takie sekrety przed przyjaciółmi - zaśmiał się szyrderczo tajemniczy osobnik.
Obie dziewczyny wzdrygnęły się z zaskoczenia. Przestraszone spojrzały w kierunku, z którego dochodził głos. Na pewno niespodziewały się zobaczyć tego, kogo ujrzały. Nad nimi górował jeden z goryli Malfoy'a - Goyle. Miał założone na piersi ręce i usiłował je zastraszyć unosząc brew. Niestety jego imitacja wyrazu twarzy Mistrza Eliksirów była zupełnie nieudana. Postawa, którą przyjął oczywiście była groźna, ale mina... Można było zobaczyć, że ćwiczył ją często przed lustrem. Zamiast unieść nieznacznie jedną brew, miał podniesione obydwie i na dodatek nienaturalnie wytrzeszczał oczy. Oprócz tego, wysiłek mięśni twarzy użytych do wygięcia brwi, sprawił, że równocześnie opuścił dolną szczękę, a przez to otwarły mu się usta.
Gdy Gryfonki uniosły wzrok i spojrzały w jego twarz, wybuchnęły śmiechem. Wyglądał przekomicznie. Speszony reakcją dziewczyn na swoje pojawienie się i zastraszającą pozę, Goyle cofnął się o krok, opuścił ręce i nerwowo splótł je przed sobą. Szybko jednak złapał się na tym nerwowym geście i wepchnął dłonie do kieszeni . Wyprostował się i zaczął po raz kolejny.
- Gryfonka mająca słabość do Ślizgona. Wzruszające.
- Nie mam żadnej słabości do Snape'a! - wykrzyczała oburzona czarownica.
- Przed chwilą słyszałem co innego. To chyba Ruda wspominała coś o twoim znalezieniu się w objęciach profesora - zaśmiał się Goyle.
- Byłoby lepiej dla ciebie, gdybyś w tej chwili zniknął z mojego pola widzenia - zagroziła Hermiona powoli wstając i robiąc krok naprzód zbliżający ją do Goyla. - Jestem u kresu wytrzymałości. Miałam dzisiaj drugi najgorszy dzień w swoim życiu. Na pierwszym miejscu jest nadal dzień, w którym stanęłam twarzą w twarz z Voldemortem. Chociaż dzisiejszemu niewiele brakuje do pierwszego miejsca - zniżyła głos.
Nadal nie przestawała się zbliżać do już nieco wystraszonego Ślizgona.
- Mam po dziurki w nosie egoistycznych samców, którzy zauważają mnie tylko wtedy, gdy czegoś potrzebują. Przeważnie pomocy. Potem staję się dla nich niewidzialna do czasu, kiedy znowu jestem im do czegoś potrzebna - wyrzuciła z siebie zwodniczo spokojnym tonem. - Ale oni nie są jeszcze tacy źli. Najgorsi są faceci, którzy uwielbiają żerować na cudzych słabościach. Gdy widzą, że ktoś ma kłopoty i nie może się sam bronić, oni ruszają do dzieła i pogrążają tę osobę jeszcze bardziej. Wykorzystują chwilę słabości drugiego człowieka i upokarzają go kompletnie bez konkretnego powodu, jedynie dla własnej przyjemności.
Goyle mimo, że pozował na bezmózgiego osiłka, wcale nie był taki głupi. Wiedział kiedy należy się wycofać, żeby zachować życie, a w tym przypadku pewne kluczowe części ciała. Nigdy też nie sądził, że może go przestraszyć niewielka Gryfonka szalejąca z wściekłości. Teraz w końcu zrozumiał, dlaczego kobiety mogą okazać się takie groźne, gdy się je sprowokuje i stracą panowanie nad sobą. W głębi ducha postanowił, że już nigdy nie rozwścieczy kobiety, a szczególnie Granger.
Gregory Goyle od dziecka zdawał sobie sprawę, że nie był przystojny. Wiedział też, że zaczynał wyglądać jak typowy osiłek, polegający jedynie na sile swoich mięśni i wielkości posturty. Było też jednak coś, oczym nikt oprócz niego nie miał najmniejszego pojęcia. Gregory Goyle był również bardzo inteligentny. Nie ujawniał tego, ponieważ to, że ludzie z jego otoczenia nie traktowali go poważnie dawało mu sporą nad nimi przewagę.
W czasie wojny pozycja jako wiernego i bezmyślnego goryla Dracona uratowała mu życie, a także ocaliła przed zbyt wczesnym zostaniem Śmierciożercą. Nie przeszkadzało również to, że wszyscy mieli go za tępego i ślepo wykonującego rozkazy mięśniaka. Jednak od czasu zwycięstwa zaczął się zastanawiać, czy nie nadszedł czas, aby nareszcie przestać udawać i zacząć żyć własnym życiem. Przestać wykonywać rozkazy i pokazać swoje prawdziwe ja.
Pełna gniewu Granger, wbijająca mu palec wskazujący w klatkę piersiową i rzucająca oczami błyskawice tylko przyśpieszyła jego decyzję.
- Granger - przerwał jej Goyle chwytając poszturchującą go dłoń dziewczyny. - Opanuj się chociaż na chwilę i popisz się tą swoją inteligencją, z której jesteś taka dumna. Zacznij kontrolować swoje emocje - poradził jej.
Hermiona zaskoczona jego słowami przerwała swoją tyradę. Równie zdziwiona Ginny podeszła do tej dziwnie wyglądającej pary.
- Co? - zapytała bardzo mądrze Ginevra.
- Wydaje mi si, że powiedziałem to raczej wyraźnie. Kontroluj emocje i zacznij mysleć logicznie. Przestań się użalać nad sobą i zacznij działać. Zmień to, co ci się nie podoba.
Obie Gryfonki przyjrzały mu się uważnie.
- Herms, jesteś pewna, że to Goyle, a nie ktoś kto użył Eliksiru Wielosokowego? - zapytała Ginny.
- Nie wiem, może to...
- Dajcie spokój, - przerwał im Gregory - to ja. Tak trudno w to uwierzyć, że mogę powiedzieć coś z sensem?
- Tak - odpowiedziały równocześnie.
- Bardzo dziękuję - odparł udając oburzonego usiłując z całych sił nie roześmiać się na widok ich zaskoczonych min. - Przejdźcie nad tym do porządku dziennego i zastanówcie się nad tym, co powiedziałem.
- To raczej trochę trudne - odezwała się Granger.
Zapanowała niezręczna chwila ciszy.
- Aha! - wyrwało się Weasleyównie.
Hermiona i Gregory spojrzeli na rudowłosą dziwczynę w tej samej chwili i oboje poczuli się raczej niepewnie na widok szerokiego uśmiechu, który zjawił się na jej na twarzy i niebezpiecznego, ale pełnego radości błysku w jej oczach. Szybko zerknęli na siebie. Hermiona jako osoba, która znała Ginny dłużej szybko podjęła decyzję i schowała się za Goylem.
- Mam pomysł! - wykrzyknąła najmłodsza z Weasleyów. - Ale najpierw znajdźmy spokojne miejsce, gdzie moglibyśmy go omówić.
Szybko chwyciła Goyla i Hermionę za ręce i pociągnęła ich za sobą. Chłopak i dziewczyna próbowali protestować, ale Ginny okazała się silniejsza i bardziej zdeterminowana. Poza tym byli ciekawi, co takiego mogła wymyślić.
~*~*~*~
Jak wasze wrażenia?
Posted at 06:47 pm by severae
Sunday, September 19, 2004
Kolejny rozdział został napisany. Dziękuje Suskie i Liv za komentarze. Nie martw się Suskie, Snape jeszcze długo będzie sobą. :) Wcale nie mam zamiaru tak od razu przechodzić do opisywania romansu. Najpierw muszę mieć trochę rozrywki z pomęczeniem Snape'a. ;) Coś dziać zacznie się już niedługo. Te pierwsze rozdziały mają tłumaczyć dlaczego to, co będzie miało miejsce w następnych rozdziałach w ogóle się zdarzyło.
SŁODKA ZEMSTA
Rozdz.4 "Decyzja Snape'a"
Przez chwilę i tylko przez chwilę Snape wyglądał na zaskoczonego. Jednak szybko się opanował i spojrzał z pogardą na dziewczynę.
- Naprawdę uważasz, panno Granger, że przyjmę cię na asystentkę? - zaczął pozornie opanowanym głosem. - Skąd, na Merlina, przyszedł ci do głowy ten niedorzeczny pomysł!
- Mam najlepsze stopnie z eliksirów i interesuje mnie ten temat. Poza tym, jestem dokładna i ostrożna ze składnikami.
- Czyżby? A jak wytłumaczysz włamanie do mojego biura i usiłowanie kradzieży? Myślisz, że zgodziłbym się na pomocnika, któremu nie mogę zaufać, co do bezpieczeństwa rzadszych i niebezpiecznych składników?
- Hmmm.... - zawahała się Hermiona.
- Prawda w oczy kole? - uśmiechnął się złośliwie Snape. - Poza tym, to nie był pierwszy raz, gdy ukradłaś coś z mojego biura, panno Granger - dodał z satysfakcją.
- Co pan przez to rozumie, profesorze Snape? - wyraźnie zaniepokoiła się dziewczyna.
- Na dodatek jesteś nieodpowiedzialna, gdy chodzi o bezpieczeństwo warzenia eliksirów. - mówił Snape nie zważając na wcześniejsze pytanie czarownicy.
- O co panu chodzi, profesorze? - zapytała z rosnącym przerażeniem Hermiona.
- Nie udawaj niewiniątka, panno Granger. Dobrze wiesz, o czym mówię -powiedział jedwabistym głosem Snape. - Ale oczywiście mogę ci to dokładnie wyjaśnić. Panno Granger?
Hermiona wiedziała, że wpadła po uszy. Jej szanse, które jeszcze przed minutą, mimo że były złe, nie były takie najgorsze, zmalały praktycznie do zera. Wolała jednak zachować milczenie i nie dolewać oliwy do ognia swoimi słowami, w których mogła wygadać coś, o czym profesor nie miał pojęcia. Chociaż wyglądało na to, iż Mistrz Eliksirów nie był taki nieświadomy wydarzeń w zamku, jak się jej wydawało. Ale właściwie czego mogła się spodziewać po opiekunie Slytherinu i szpiegu. Wszyscy Ślizgoni byłi przecież sprytni i nie lubili nigdy ujawniać całej swojej wiedzy. Woleli czekać na odpowiedni moment, w którym mogli ją wykorzystać z jak największymi dla siebie korzyściami. Przygnębiona czekała na dalsze słowa Snape'a.
- Widzę, że zamilkłaś. No cóż, - westchnął - nie wszyscy Gryfoni są tak bezmyślni jak przypuszczałem. Zacznę może od twojego drugiego roku w Hogwarcie, - rozpoczął Snape. - Chociaż już podczs pierwszego roku zauważyłem, że kłamiesz. Pamiętasz chyba o trollu? Podczas drugiego roku wykradłaś skórę boomslanga, aby sporządzić jeden z trudniejszych eliksirów, którego nieprawidłowe uwarzenie mogło spowodować bardzo niebezpieczne dla zdrowia rezultaty. O czym niewątpliwie przekonałaś się osobiście, spędzając prawie dwa miesiące w szpitalu pod opieką pani Pomfrey. Powinnaś się cieszyć, że nie było poważniejszych konsekwencji. Również miejsce, które wybrałaś do uwarzenie Eliksiru Wielosokowego pozostawiało wiele do życzenia. Czy zdajesz sobie sprawę, co mogło się stać, gdyby ktoś niepowołany dodał nawet jeden składnik do twojego wywaru? Nawet jeden składnik mógł zmienić przeznaczenie tego eliksiru i zmienić go w truciznę lub spowodować wybuch! - kontynuował pełen wściekłości Snape.
Dziewczyna stała nieruchomo. Nie miała nawet odwagi, żeby spojrzeć na profesora. Wiedziała, że miał rację. To co wtedy zrobiła z Harrym i Ronem było raczej niebezpieczne, ale akurat w tamtej sytuacji uważali, że nie mieli innego wyjścia.
- Nie potrafisz słuchać moich poleceń. Czyżbyś już zapomniała, ile razy przez sześć lat, powtarzałem ci, żebyś nie pomagała Longbottom'owi?! Już dawno straciłem rachubę! - kontynuował wyliczanie Snape. - Przez sześć lat znosiłem twoje nieustanne zgłaszanie się do odpowiedzi, twoje niekończące się pytania, które przeszkadzały mi w prowadzeniu lekcji i utrzymaniu dyscypliny w klasie. Czy zdajesz sobie sprawę jak mi to przeszkadzało w koncentracji i utrzymaniu uwagi na niedoucznych przeciętniakach, z których każdy w dowolnym momencie mógł dodać do warzonego właśnie eliksiru składnik mogący spowodować poważny wypadek?!
Co właściwie Hermiona mogła odpowiedzieć na jego oskarżenia. Miał trochę racji, ale to, o czym teraz mówił, nie było całkowicie jej winą. Nic nie mogła na to poradzić, że była inteligentna i zainteresowana tematem. Nie wszystkiego przecież mogła nauczyć się z książek, czasem potrzebna jej była pomoc, a po zakończeniu lekcji Snape nigdy nie chciał jej słuchać, więc musiała wykorzytywać sytuacje w czasie zajęć i wtedy zadawać mu pytania.
- Panno Granger, powiem to tylko raz i tak wyraźnie, żebyś to zrozumiała. NIGDY NIE ZGODZĘ SIĘ NA TO, ŻEBYŚ ZOSTAŁA MOJĄ ASYSTENTKĄ! Nawet, gdyby wstawił się za tobą dyrektor Dumbledore, nie zgodzę się! Prędzej ubiorę się na różowo i zatańczę makarenę niż się na to zgodzę! - wykrzyczał profesor. - Zrozumiałaś!
- Tak, - odpowiedziała zduszonym głosem Hermiona, która z całych sił usiłowała powstrzymać się od łez.
- Możesz wyjść. Szlaban jutro o tej samej porze.
Hermiona odwróciła się na pięcie i szybkim krokiem uciekła z klasy. Gdy tylko znalazła się za zamkniętymi drzwiami, usiadła przy ścianie i rozpłakała się.
~*~*~*~
Wiem,że rozdział jest trochę krótki. Postaram się, żeby następny był dłuższy. Miłego czytania.
Posted at 09:19 pm by severae
Tuesday, September 14, 2004
Dosyć szybko mi poszło pisanie tego rozdziału. Dziękuje za komentarze Liz, Suskie i Camomille. Postaram się następną część napisać jak najszybciej. Mam napisany plan i ogólne zrysy całego opowiadania, muszę tylko usiąść i rozpisać rozdziały.
SŁODKA ZEMSTA
Rozdz.3 "Szlaban"
Hermiona ruszyła w kierunku lochów dziesięć minut przed dwudziestą. Nie chciała się przecież spóźnić i dać Snapowi jeszcze jeden powód więcej, aby ją ukarać i poniżyć. Idąc tak, zastanawiała się, czy przez ten jeden wyskok straciła wszelkie szanse na zostanie asystentką Mistrza Eliksirów. Odkąd pod koniec szóstego roku dowiedziała się, że jest możliwe odbycie praktyki z wybranym nauczycielem, jeżeli się spełni określone wymagania i otrzyma jego zgodę, nie mogła o tym zapomnieć.
W czasie wakacji, oprócz oczywiście wycieczki z rodzicami do Paryża i kilku spotkań Zakonu Feniksa w dawnym domu Blacków, miała dużo czasu, żeby przemyśleć dokładnie, który przdmiot najbardziej ją interesował i ustalić plan działania umożliwiący jej zobycie posady asystentki wybranego profesora.
Rozważała głównie dwa przedmioty: numerologię i eliksiry. Była pewna, że gdyby chciała, bez trudu mogłaby przekonać profesor Vektor do przyjęcia jej na praktykę. Jednakże im dłużej o tym myślała, stawała się coraz pewniejsza, że przedmiotem, w którym chciałaby mieć praktykę były eliksiry.
Stanowiłyby one dla niej wyzwanie i to nie tylko z tego względu, iż uczył ich Snape. Chociaż fakt, że to on był Mistrzem Eliksirów, też miał swój udział w tym jaką decyzję miała podjąć. Mimo, że Snape nie był powszechnie doceniany, był on najlepszym Mistrzem Eliksirów w Europie. Znał się doskonale na swojej pracy, a jego doświadczenie w Czarnej Magii przydawało się niezaprzczalnie, gdy trzeba było postawić szybko diagnozę przy nietypowych zatruciach. Był niezastąpiony, jeżeli chodziło o warzenie antidotów. Prawdopodobnie jednak teraz, gdy stał się bohaterem wojennym, jego sława i renoma wśród innych Mistrzów Eliksirów będzie wzrastać. Na pewno będzie chciał się teraz również zająć eksperymentalnymi eliksirami, a żeby mieć na to czas będzie pilnie potrzebował asystentki, która pomogłaby mu w całej papierkowej robocie związanej z nauczaniem, a także uzupełnianiem i układaniem składników dla uczniów w szkolnych magazynach.
Jeszcze do niedawna jedynym problemem Hermiony było przekonanie profesora Snape'a, że była idealną kandydatką na asystentkę. Miała no to nawet duże szanse, chociaż była Gryfonką i przyjaciółką Harrego. Miała za sobą jednak doskonałe stopnie i obszerną znajomość składników, a także dużą wiedzę o przeróżnych wywarach i eliksirach. Uwielbiała przecież czytać i dużo wiedzieć o wszstkich przedmiotach nauczanych w Hogwarcie, nie tylko o eliksirach. Teraz jednak po tej wpadce z włamanim do jego gabinetu, jej szanse gwałtownie zmalały.
Hermiona nadal nie mogła uwierzyć, że dała się namówić przyjaciołom na tą niemądrą eskapadę. Jak mogła dać im się tak łatwo podejść? Po prostu poznali ją zbyt dobrze w ciągu tych kilki lat spędzonych razem w szkole i znali jej słabości. Wiedzieli, że w kontaktach z rówieśnikami nie czuła się zbyt pewnie. Często nie interesowały ją w najmniejszym stopniu tematy, na które rozmawiali, a oni nie mieli najmniejszej ochoty rozmawiać o nowościach w transfiguracji, czy nowo odkrytym równaniu w numerologii. W rezultacie często uważano ją za nudną i sztywną, chociaż w rzczywistości wcale taka nie była. Po prostu nie interesowała się tym, czym jej koledzy. Dlatego też dosyć często czuła się wyobcowana i mimo tej różnicy w zainteresowaniach, chciała ściślej należeć do grupy. Chłopcy o tym wiedzieli i wykorzystali to przeciwko niej. Poza tym wiedzieli, że gdy ją ładnie poproszą, uśmiechną się czarująco, Hermiona niczego im nie odmówi.
Dziewczynie zostało już tylko mieć nadzieję, że jeżeli nie uda jej się przekonać Snape'a, to złoży wizytę Dumbledorowi, a ten jej pomoże. Jednak dyrektor miał być ostatnią deską ratunku. Jak prawdziwa Gryfonka, chciała najpierw osobiście stawić czoła Snape'owi i spróbować go namówić na przyjęcie jej do pomocy. Oczywiście bała się go, ale postanowiła się nie poddawać strachowi. Musiała tylko uważać, żeby nie stracić zimnej krwi, gdy będzie ją obrażał. Jeżeli wytrzyma przez cały szlaban i nie sprowokuje Snape'a, miała szanse na osiągnięcie swojego celu.
Nie marnując więcej czasu na rozmyślania, Hermiona zapukała do drzwi gabinetu profesora Snape'a. W odpowiedzi uzsłyszała zimny i nieprzyjazny głos Mistrza Eliksirów wydający krótkie polecenie:
- Wejść!
Gdy tylko weszła do środka , Snape nie marnował czasu. Wstał od biurka. Zaczął podchodzić do dziewczyny wolnym krokiem, nie spuszczając z niej oczu.
- Ach, więc zjawiłaś się panno Granger, niestety jest po czasie. Spóźniłaś się, - oświadczył lodowatym głosem. - Zasłużyłaś tym sobie na kolejny szlaban.
- Ale... - wyjąkała Hermiona sprawdzając czas na swoim zegarku... - Jest dokładnie ósma.
- Dziesięć punktów z Gryffindoru, za podważanie zdania profesora. Dla twojej informacji, przyszłaś dokładnie dwadzieścia sekund po ósmej, a więc się spóźniłaś, - oświadczył uśmiechając się złośliwie.
- Ale... -zaczęła Hermiona, jednak Snape nie pozwolił jej dokończyć.
- Nadal masz coś do powiedzenia, panno Granger. Nie wahaj się, chętnie zabiorę jeszcze więcej punktów.
- Nie, proszę pana. Nie mam nic do powiedzenia, - odpowiedziała dziewczyna zgrzytając zębami.
- Niemożliwe, - żachnął się w udawanym zdziwieniu Snape - klasowa mądrala nie ma nic do powiedzenia. Chyba zaznaczę ten dzień w kalendarzu.
Kiedy jednak Hermiona nie zareagowała w widoczny sposób na jego komentarz, przeszedł do listy zadań, które miała wykonać w czasie szlabanu.
- Najpierw wyszorujesz wszystkie kotły bez użycia magii, a następnie zajmiesz się ławkami i podłogą. Jak zostanie jeszcze czas... w co bardzo wątpię, to dam ci jeszcze inne zadanie. - Po chwili namysłu dodał: - Jeżeli zauważę, że celowo spowalniasz pracę, dostaniesz jeszcze kolejny tydzień szlabanów. Zrozumiałaś.
- Tak, panie profesorze.
- Dobrze, zabieraj się do szorowania i nie marnuj więcej czasu.
Stosując się niezwłocznie do instrukcji profesora, Hermiona wzięła środki czyszczące stojące przy wejściu do klasy i przeniosła je obok kociołków, które czekały na szorowanie. Było ich czterenaście, a jeden brudniejszy od drugiego. Stały równo poustawiane w rzędzie. Dziewczyna zacząła czyścić je od prawej strony. Na początku praca szła jej bardzo szybko, ale gdy zajęła się piątym kotłem, siły zaczęły pomału ją opuszczać i musiała trochę zwolnić.
Aby nie myśleć o bólu rąk, Hermiona postanowiła poobserwować Snape'a. Siedząc za biurkiem i sprawdzając klasówki nie wyglądał już tak imponująco jak wtedy, gdy stał i próbował zastraszać uczniów. Wyglądał jak każdy inny nauczyciel przy pracy, nielicząc jego dużego, haczykowatego nosa. Na kimś innym taki nos wyglądałby śmiesznie, ale Snape'owi pasował. Nadawał jego twarzy surowy i niebezpieczny wygląd.
Było widać, że ma dużo zaległości. Na jego biurku piętrzyły się stosy papierów. Widząc taki nawał pracy, Hermiona pomyślała, iż miała rację chcąc zostac jego asystentką. Profesorowi Snape'owi naprawdę przydałaby się pomoc w sprawdzaniu zadań domowych, klasówek czy oraganizowaniu składników. Miałby wtedy więcej czasu dla siebie, mógłby się zająć czymś, co lubił i nie byłby może taki złośliwy i niesprawiedliwy. Jednakże, aby to było możliwe, najpierw musiała go spytać czy przyjmie ją na asystentkę, a to nie było już takie proste.
- Panno Granger, wiem, że jestem fascynującym mężczyzną, ale masz pracę do wykonania. Na przyjemności będziesz miała czas później, chyba że oczywiście znowu będziesz miała ochotę dodać swoje trzy grosze, - odezwał się nagle aksamitnym, ale pełnym szyderstwa głosem Snape.
-Hmmm... - Hermiona nie bardzo zdawała sobie sprawę, co Snape do niej powiedział.
- Ach, cóż za pełna inteligencji odpowiedź, - dodał nie przestając się uśmiechać złośliwie. - Panno Granger! Patrz się na mnie, kiedy do ciebie mówię! Przez swoje lenistwo zasłużyłaś sobie na tydzień szlabanów. Wracaj do pracy!
- Przepraszam, panie profesorze, ale ...
- Nie interesują mnie twoje wymówki, Granger! - przerwał dziewczynie. - Masz zadanie do wykonania więc się nim zajmij!
- Tak, panie profesorze, - zgodziła się Hermiona, chociaż wewnątrz zaczynało się w niej gotować.
"Przerośnięty nietoperz! Nie mógł po prostu powiedzieć - wracaj do pracy, tylko zaraz musiał dodawać te swoje ohydne uwagi, że nie wspomnę o szlabanie. Jak ja przeżyję tyle szlabanów!? Ze Snapem!!! Jeżeli jeszcz raz ukarze mnie za coś niesprawiedliwie lub obrazi - pożałuje tego." Myślała mściwie Hermiona.
Czyszczenie pozostałych kotłów, a także mycie ławek i podłogi zajęło jej jeszcze prawie dwie godziny. Kiedy skończyła, była cała obolała, spocona, brudna i włosy sterczały jej we wszystkich kierunkach. Była okropnie zmęczona, ale jednak dumna z siebie, bo przez dwie i pół godziny wytrzymała i nie postawiła się Snape'owi. Została jej jeszcze jedna rzecz do wykonania. Musiała podejść do Snape'a i powiedzieć mu, że skończyła sprzątanie i co było najważniejsze, zadać mu bardzo ważne pytanie.
- Profesorze Snape? - podeszła powoli do nauczyciela. - Skończyłam.
- Hmm... Niezbyt porządnie wykonałaś zadania, - powiedział profesor rozglądając się po klasie - ale czego można się spodziewać po przemądrzałej Gryfonce. Możesz wracać do dormitorium. Przyjdź jutro o tej samej porze, tylko się nie spóźnij... znowu, - dodał po chwili.
- Panie profesorze, chciałam jeszcze.... - rozpoczęła niepewnie Hermiona.
- Granger, nie nadużywaj mojej cierpliwości. Jeżeli chcesz mi coś powiedzieć, to zrób to. Pamiętaj tylko o konsekwencjach, jeżeli mi się to nie spodoba - zagroził Mistrz Eliksirów.
- Zastanawiałam się czy nie potrzebuje pan asystentki do pomocy. Widzę, że ma pan dużo pracy, a gdybym została pana asystentką, mogłabym pana profesora trochę odciążyć - zaproponowała bez dalszej zwłoki dziewczyna.
~*~*~*~
Czwarty rozdział będzie miał tytuł: "Decyzja Snape'a i konsekwencje." Nie wiem ile czasu zajmie mi napisanie go, ale przypuszczam, że powinien się pojawić koło soboty lub niedzieli. Chyba, że oczywiście skończę go wcześniej.
Miłego czytania.
Posted at 07:39 pm by severae
Monday, September 13, 2004
Dzisiaj podam kilka naprawdę znakomitych opowiadań, ich tytuły będą napisane dużymi literami.
- LODOWATE SERCE - Winter Heart by Imhilien, SS/HG, romans, humor; Podczas świąt Bożego Narodzenia Hermiona postanawia zblliżyć się i lepiej poznać Severusa Snape'a. Na początku wszystko idzie zgodnie z planem dopóki Snape nie postanawia wykorzystać naiwej dziewczyny. Rating - PG-13, complete.
- ZALEŻNOŚĆ LOSU - Hinge of Fate by Ramos; SS/HG; dramat, romans; Hermiona nie może sobie przypomnieć pewnych wydarzeń z przeszłości i w tym tego, jak zaszła w ciążę. Snape wolałby o tym nie pamiętać. Rating - R, complete.
- SZYKOWANIE SIĘ DO ODLOTU - Taking Flight by Caya; SS/HG; romans; Przyjęcie na zakończenie szkoły. Hermiona zostaje zaproszona do wstąpienia do Zakonu Feniksa. Snape ma ją we wszystko wporowadzić. Rating - PG-13, complete.
- OGIEŃ I RÓŻA - The Fire and the Rose by Anne & Abby; SS/HG; W wyniku działania eliksiru, Snape i Hermiona Zamieniają się ciałami. Jak poradzi sobie Herm udając zimnego Mistrza Eliksirów, a jak poradzi sobie Severus udając nastolatkę? Rating - PG-13, complete. Jest już sequel do tego opowiadania pt. Ogień i róża 2 - Akcja dzieje się dziesięć lat później. Complete.
- Skrzydlak - Wings by claudia; SS/HG; dramat; Podczas jednego z spotkań Śmierciożerców Snapeowi zostaje zaaplikowana tajemnicza trucizna. Jaki jest plan Voldemorta? Czy Snape i Granger poradzą sobie ze stworzeniem antidotum? Rating - PG, complete.
- Karmazyn i złoto - Crimson and Gold by Witch Lisa; SS/HG; romans; Hermiona przenosi się w czasie do okresu, gdy w Hogwarcie uczyli się Huncwoci. Tam wychodzi za mąż. Jednak po pewnym czasie chce sprawdzić, jak przez jej wizytę w przeszłości zmieniła się teraźniejszość. Współczesny Hogwart czeka niespodzianka. Rating - PG-13, complete.
- Mefistofeles - Mephisthopheles by Immaculate Grey Lady; SS/HG; angst, dramat; Po zwycięstwie nad Voldiem, wszyscy Śmierciożercy zostają ukarani utratą osobowości i zostają przydzieleni jako niewolnicy swoim byłym ofiarom. Snape trafia do Hermiony. Rating - PG-13; complete.
- BRACIA Brothers by Just Jeanette; SS/HG; dramat; Na spotkaniach Śmierciożercó Snape zawsze stara się ratować dzieci ponosząc ciężkie rany. Nikt nie ma o tym pojęcia oprócz jednego z chłopców, który został ocalony kilka lat wcześniej i teraz pomaga Sevowi. Jednym z tych uratowanych dzieci ostaje Hermiona. Jak zareagują Dumbledore i jej przyjaciele na więść o śmierci dziewczyny? Rating - R, WIP
"Słodka Zemsta" powinna być już jutro. A w między czasie możecie poczytać sobie, któreś z powyższych opowiadań.
Posted at 04:32 pm by severae
Thursday, September 09, 2004
Dzisiaj odpocznę sobie trochę od pisania i polecę kilka kolejnych, raczej niedawno rozpoczętych ficów z SS/HG.
- Niebezpieczny taniec - Dark Dance by cinnicl; SS/HG; angst, romans; Są dopiero trzy rozdziały tego opowiadania, ale naprawdę zapowiada się ciekawie. Hermiona, żeby się rozluźnić i zapomniec o stresie, tańczy przy muzyce, która przypadkowemu świadkowi w postaci Bezgłowego Nicka, wydaje się niebezpieczna. To powoduje, że Albus postanawia wysłać Snape'a na przeszpiegi. Rating - NC-17, WIP.
- Tańczenie z czarownicami - Dances with Witches by Pearle; SS/HG; humor, romans. Snape przegrywa zakład z Dumbledore i w rezultacie musi nauczyć się tańczyć tango, a potem wystąpić podczas balu w Hogwarcie. Kto okazuje się jego nauczycielką? Oczywiście Hermiona. Rating - R, WIP.
- Reguły narzeczeństwa - The Rules of Engagement by Glinda Trisst; SS/HG; dramat, humor, romans; Jedno z wielu opowiadań, które powstały na wyzwanie o "Prawie małżeńskim" na WIKTT. Jest to też jedno z lepszych opowiadań na ten temat. Hermiona musi wyjść za mąż i ma do wyboru kilku kandydatów. Wybiera, Snape'a, ale to nie koniec jej problemów. Dużo jest też Remusa i ciekawie jst ujęty rozwój przyjaźni między wilkołakiem, a Sevem. Rating - PG, chociaż niektóre rozdziały NC-17. WIP
- Uważaj, czego sobie życzysz - Be Careful What You Wish by Zephyr; SS/HG/DM, SS/DM i wszelki możliwe mieszanki tych osób; dramat, angst, romans; Draco I severus podsłuchują prywatną rozmowę Ginny i Hermiony, z której się dowiadują, że Hemiona ma do nich obu słabość - łagodnie mówiąc. ^_^ Postanawiają wykorzystać okazję.Później dowiaujemy się, że istnieje przepowiednia o TRIADZIE, którą chce wykorzystać do swoich celów Voldemort. Jeżeli ktoś nie lubi związków między dwoma facetami i trójkątów, niech nie zaczyna czytać. Rating - R, Complete.
Posted at 01:49 pm by severae
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
|