PISADEŁKO

Opowiadania, wiersze, rekomendacje by Ness Splinter







Miejsce na moje opowiadanka i wiersze. Będę też umieszczać tu linki do fanficów, które warto przeczytać.


Opowiadania

CZYSTA KARTA

  • Rozdz.1
  • Rozdz.2
  • Rozdz.3
  • Rozdz.4
  • Rozdz.5
  • Rozdz.6
  • Rozdz.7
  • Rozdz.8
  • Rozdz.9
  • Rozdz.10
  • Epilog

    SPRAWA HONORU

  • Księga I, Rozdz.1
  • Księga I, Rozdz.2
  • Księga I, Rozdz.3a

    WSZYSTKO, CO WIEM O ZŁOŚLIWOŚCI I SARKAŹMIE, NAUCZYŁAM SIĘ OD SNAPE'A


    PIJAŃSTWO NIE POPŁACA

  • Świętowanie
  • Przebudzenie
  • Uciec czy nie uciec?

    SŁODKA ZEMSTA

  • Rozdz.1
  • Rozdz.2
  • Rozdz.3
  • Rozdz.4
  • Rozdz.5
  • Rozdz.6

    INCIDENTS: IMPERFECT LIAISON

  • Chapter 1



    Wiersze

  • Why
  • Dreadful Memories
  • Once In A Bluemoon
  • Your Touch
  • Charcoal Sun


    Rekomendacje

    Harry Potter

  • Severus/Hermiona 1, 2, 3, 4.
  • Severus/Tonks 1.

    Rurouni Kenshin

  • Saitou/Misao 1.

    InuYasha - Sess/Kag

  • 1, 2, 3, 4, 5, 6.

    Xena - Ares/ Gabriella

  • 1.

    Roswell: W Kręgu Tajemnic - M&M (Candy)

  • 1, 2, 3.




       

    << April 2004 >>
    Sun Mon Tue Wed Thu Fri Sat
     01 02 03
    04 05 06 07 08 09 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 29 30


    Archiwa:

    Darksarcasm
    Ashwinder
    Whispers
    AdultFanFiction
    FanFictionNet
    Twisting the Hellmouth
    Forum Naughty-Seduction.Net
    Seventh Dimension
    Roswell Desert Skies



    Stronki pomocne w pisaniu:

    Designer Potions - Slytherin Severus Snape Support Site
    The Harry Potter Lexicon
    The Internet Sacred Text Archive
    Urban Dictionary
    Translator
    SpellCheck



    Polskie Strony z Fikami o Snapie

    Mirriel's Page
    Slytherin Common Room
    Fanfik.Pl
    HarryPotter-Kawiarenka
    Harry Potter Forum




    Blogi

    Morgan Le Fay
    Nika Snape
    Nightsilence by Lilia




    Free Web Counters
    Liczydełko Pisadełka

    Contact Me

    If you want to be updated on this weblog Enter your email here:


    rss feed

  • blogdrive

    Thursday, April 22, 2004
    Czysta Karta, rozdz.2

    Nie wiem, czy ktoś czekał na kolejny rozdział, ale oto on. Miłego czytania.




    TABULA RASA


    Rozdz.2 "Pułapka działa"

     

    Wcale, a wcale mi się to nie podobało. Nie twierdzę, że przez te wszystkie lata, zawsze przestrzegałam regulaminu szkoły, ale to wcale nie znaczyło, że popierałam łagodniejsze wersje jego łamania.

    Poza tym było to całkowicie niedorzeczne.

    Musiałam przeczytać ten liścik jeszcze raz.

    Harry, spotkajmy się w Wielkiej Sali o drugiej w nocy.

    Czyż nie był to najgłupszy liścik, jaki kiedykolwiek widzieliście?

    - Harry, on nie jest nawet podpisany - próbowałam przekonac chłopaków.

    - Może ten, kto go wysyłał, bardzo się śpieszył. Może nie miał wiele czasu - zasugerował.

    - Może jest od Syriusza - dorzucił Ron.

    Wzniosłam oczy ku niebu. Tak bardzo chcieli mieć jakąś przygodę, że wykorzystaliby każdą wymówkę byle tylko móc poskradać się po zamku w czasie ciszy nocnej. Nawet zdanie nabazgrane na skrawku papieru.

    - Syriusz spotkałby się z Harrym w pokoju dziennym. Już tak robił. Poza tym zawsze podpisywał swoje listy, kiedy przysyłał sowy. Ta... prośba o spotkanie... znalazła drogę do torby Harrego w bardzo tajemniczy sposób.

    Wymienili spojrzenia między sobą. Zawsze to robili, gdy miałam rację i chcieli przemyśleć swój sposób działania albo gdy chcieli się upewnić, że postępują słusznie. Jak gdybym tego nie widziała. Odwróciłam się do nich plecami, żeby pokazać, że wcale mi nie zależy i spojrzałam na ogień płonący w kominku. Ludzie wokół nas zaczęli powoli udawać się do swoich pokojów. Moje oczy zaczynały łzawić z powodu zbyt długiego wpatrywania się w ogień. Rzuciłam moim dwojgu stukniętym, najlepszym przyjaciołom piorunujące spojrzenie.

    - Hermiono - mówił Ron (oczywiście patrzyłam się na niego, ale jedyne co widziałam to wielka pomarańczowa plama światła tańcząca mi przed oczyma, wyglądała trochę podobnie do Rona, więc udawałam, że to właśnie Ron). - Jest nas troje, plus mamy pelerynę niewidkę. Moglibyśmy pójść do Wielkiej Sali, zerknąć kto tam czeka na Harry'ego i jeśli byłby to na przykład Lucjusz Malfoy, to po prostu zawrócimy. Nikt nie będzie nawet wiedział, że tam byliśmy. W drodze powrotnej możemy wpaść po jedzenie do kuchni - dodał zadowolony z siebie.

    Powoli mój wzrok zaczynał wracać do normy, widziałam już zarys potakującej głowy Harrego.

    - Nie pomyśleliście nawet przez chwilę, że to może być kawał? - dopytywałam się. - Że Malfoy mógł to wszystko zorganizować i donieść na nas Filch'owi, żebyśmy mieli kłopoty?

    - Właściwie - uśmiechnął się Harry - to była pierwsza rzecz jaka przyszła mi do głowy i po prostu umieram z ciekawości, żeby to odkryć.

    <<>><<>><<>>

    Już prawie zapomniałam jakie to uczucie być ściśniętą pod Peleryną Niewidką razem z chłopakami. Zawsze było to nieco niewygodne, ale teraz, gdy urośliśmy, stało się to jeszcze trudniejsze. Peleryna może dobrze ukrywała osobę dorosłą (albo trójkę dzieci), ale powoli robiliśmy się na to za starzy. Oczywiście musiałam to powiedzieć, w nagrodę otrzymałam dwa szturchnięcia łokciami w brzuch.

    W międzyczasie Harry zaczął powoli otwierać drzwi do Sali. Gdyby miał ze sobą Mapę Huncwotów, to sprawy mogły by się potoczyć zupełnie inaczej. Ale rozumiem jego decyzję o oddaniu mapy Dumbledorowi, gdy w zeszłym roku sprawy w Hogwarcie nie wyglądały zbyt przyjemnie. Nawet go do tego namawiałam. To bardzo pożyteczne narzędzie, a Dyrektor obiecał używać jej tylko w stanie najwyższej konieczności. W przeciwnym razie czulibyśmy się pozbawieni prywatności. Nie dopytywał się o jej pochodzenie, co pozwoliło mi przypuszczać, że wiedział o niej o wiele więcej niż przewidywaliśmy.

    - Jeszcze nikogo nie ma, powinniśmy wejść do środka i zobaczyć, kto przyjdzie - syknął Harry.

    - Może się ukrywają, a wtedy znaczyłoby, że już tu są - odszepnął Ron.

    Nie nagadałam im za mówienie nonsensów. Nie miałam już siły. Egzaminy końcowe zbliżały się wielkimi krokami i powinnam w tej chwili albo spać albo się uczyć. Zamiast tego pozwoliłam się zaciągnąć na najbardziej jak dotąd bezsensowną przygodę. Merlinie pomóż, ile jeszcze może znieść przyjaźń zapoczątkowana przez trola.

    Kiedy otworzyliśmy drzwi i weszliśmy do Wielkiej Sali, wydawało mi się, że kącikiem oka zauważyłam jakiś ruch, ale skoro byłam teraz częscią sześcionożnej istoty, nie miałam okazji, żeby przyjrzeć się temu dokładniej.

    Kiedy dotarliśmy do głównego stołu, Harry zrzucił pelerynę.

    - Nikogo nie ma - oświadczył wyraźnie rozczarowany.

    Poszli trochę bardziej w głąb Sali zostawiając pelerynę u moich stóp. Skrzyżowałam ramiona na piersi.

    - Poczekajmy jeszcze chwilę, a potem chodźmy po jedzenie - Ron odwrócił się do Harrego.

    Właśnie miałam zamiar postawić się i zaciągnąć ich natychmiast do łóżka, kiedy zobaczyłam błyskające niebieskie światła zbliżające się do nas od zaczarowanego sufitu. Harry zauważył je również. Widziałam jak próbował im uciec, ale nagle wszystko pochłonęła niebieska eksplozja. Nie miałam nawet czasu, żeby sięgnąć po różdżkę, gdy świat wokół mnie pogrążył się w ciemnościach. Może tak wygląda śmierć. Wiedziałam, że nie powinnam dać się namówić na tą eskapadę, to było bardzo głupie z mojej strony. Dlaczego zawsze przytrafiają mi się takie rzeczy. Nie chcę umierać, nie tak krótko przed ukończeniem szkoły, iniechcęumie...... 'głuchy odgłos upadającego ciała'


    <<>><<>><<>>

    Posted at 06:11 am by severae
    Komentarze (7)

    Dziwne Przeznaczenie

    Warto przeczytać, czyli kilka ciekawych fanfiction o Sesshoumaru i Kagome (InuYasha).

    1. Dziwne Przeznaczenie - Strange Fate by Irulana, Kagome ma dość bycia niedocenianą, postanawia wyruszyć na poszukiwania Shikon no Tama na własną rękę. Zabiera ze sobą tylko swojego adoptowanego synka - Shippo. Po drodze spotyka Sesshoumaru, który ratuje jej życie, niezupełnie z własnej woli dołącza się do jego grupy (Rin - adoptowana ludzka dziewczynka, Jaken - sługa i żabi demon, Ah-Un - smoczy demon używany jako środek transportu). Powoli, ale to bardzo powoli stają się przyjaciółmi, a potem czymś więcej. Gdy tymczasem Inu Yasha jest kontrolowany przez Kikyo i powoli staje się bezwolną marionetką w jej rękach. Jest kilka ciekawych konfrontacji, sporo humoru, a także świetnie napisany romans. Naprawdę warto przeczytać. Rating - PG-13, 30 rozdziałów, sequel - Historia Keiko o przygodach córki Kagome i Sess'a.
    2. Szanse - Chances, Sesshoumaru przyłącza się do Inu-tachi (grupa, z którą podrózuje Kagome i InuYasha), Kagome nagle odkrywa w sobie nowe moce, dlaczego? Znakomite, zabawne opowiadanie Arelli. Szkoda, że niedokończone. Niezapowiada się również, że będzie je kontunuować. Rating - R, 12 rozdziałów.
    3. Powrót do Życia - To Live Again, Inu Yasha chcąć chronić Kagome, mówi jej kilka nieprzyjemnych rzeczy i odsyła do domu. Kagome jednak wie, że szukanie Shikon no Tama jest jej świętym obowiązkiem, więc zostaje. Oczywiście, gdy zaczyna podróżować samotnie spotyka na swojej drodze Sesshoumaru, przyłacza się do niego, a reszta jest już historią. ^_^ Wiem, wiem, pomysł może powielony poraz niewiadomo który z kolei, ale Rurouni Star ma naprawdę znakomity styl pisania, że nie wspomnę, jak świetnie opisała emocje Kagome, sposób w jaki sobie z nimi poradziła. Doskonałe opowiadanie. Rating - PG, 20 rozdziałów.
    4. Kanashimi no Hate ni - Koniec Smutku, End of Sorrow. Dwa lata po pokonaniu Naraku i po tym jak InuYasha złamał jej serce wybierając Kikyo, Kagome powraca pięćset lat wstecz do Sengoku Jidai, ponieważ pojawiło się nowe niebezpieczeństwo. Łączy swoje siły z Sesshoumaru i razem rozpoczynają walkę z przeciwnikiem, przy okazji odnajdując szczęście. Rating- R, 31 rozdziałów.


    To wszystkie rekomendacje na dzisiaj. Naprawdę warto je poczytać.


    Posted at 03:35 am by severae
    Skomentuj

    Wednesday, April 21, 2004
    Sprawa Honorowa

    To pierwszy rozdział opowiadania, które tłumaczę z angielskiego. W orginale napisała je McAmy. Można je znaleźć na stronie The Dungeon . Jest raczej długie i opowiada w jaki sposób Snape i Hermiona stali się parą, opisuje rozwój ich związku, od niechętnej przyjaźni, która zaczyna się jeszcze, gdy Hermiona chodzi do Hogwartu, aż do chwili, gdy zdają sobie sprawę, że chcą być razem, kiedy po kilku latach Hermiona powraca.  Jeśli zauważycie jakieś błędy albo znajdziecie coś, żeby poprawić, proszę zostawcie wiadomość w "comments" na dole notatki.




    "Sprawa Honoru"

    Księga I

    Rozdział I   "Kłótnia"



    - Dlaczego ktoś chciałby robić końcowy, honorowy projekt za wszelką cenę? - zapytał Ron patrząc się na Harry'ego znad stosu książek ułożonych na stole.

    Na stole w pokoju wspólnym Gryffinndoru Hermiona zgromadziła cały stos podręczników, których używała w Hogwarcie - a także kilka ciężkich tomów wypożyczonych z biblioteki i kilka należących do jej prywatnych zbiorów. Siedziała nad nimi już od czasu zakończenia kolacji. (Kolekcja ta zawierała nawet dzieła zebrane Gilderoy'a Lockheart'a, jak zauważył Ron z zazdrością podczas pierwszego takiego wieczoru. - Daj spokój Ron - powiedziała wtedy Hermiona. - Jak mogłabym nadal uważać tego nadętego idiotę za atrakcyjnego.) Taka sytuacja miała miejsce już od ponad tygodnia bez przerwy.

    Patrząc się ciągle na strony podręcznika do wyższego poziomu Transmutacji, który właśnie przeglądała, Hermiona wziąła wdech i odpowiedziała Ronowi jakby recytowała te słowa z pamięci:

    - Dlatego Ron, ponieważ pozwoli mi to wykazać się umiejętnościami. Będzie to też dobrze wyglądało na podaniu na uniwersytet. Poza tym, to wyzwanie.

    Hermiona popatrzyła prosto na niego i zobaczyła, jak robi miny w kierunku Harrego.

    - Ile razy będę musiała to jeszcze tłumaczyć?

    Harry postanowił interweniować zanim tych dwoje znowu rozpoczęłoby się kłócić na serio.

    - Hermiono, to będzie nasz ostatni rok i nie chcemy, żebyś cały swój wolny czas spędzała w bibliotece. Chcemy się trochę zabawić. Chcemy czasem cię zobaczyć i nie tylko przy stole w czasie kolacji, tak jak było w czasie tego semestru.

    To prawda. Hermiona pracowała nad niezależnym projektem razem z profesor Vector, nauczycielką Numerologii, podczas tego semestru - letniego semestru szóstego roku w Hogwarcie. Hermiona była tak bardzo zaangażowana w ten projekt, że ledwie miała czas, żeby robić coś innego poza jedzeniem, spaniem i oczywiście robieniem zadań domowych potrzebnych na pozostałe lekcje.

    Hermiona była w swoim żywiole: nie tylko miała naturalne predyspozycje do tego przedmiotu, co w połączeniu z przyjacielskimi stosunkami z profesor Vector, sprawiło, że nauka była bardziej nagrodą niż zadaniem. Chciała także udowodnić Profesor McGonagall, że dokonała on właściwego wyboru pozalając jej na niezależny program nauki podczas szóstego roku. Ten przywilej (- Raczej tortury - mruczał pod nosem Ron.) był głównie zarezerwowany dla uczniów siódmego roku.

    "Oczywiście Hermiona zawsze wypadała dobrze, ale radzenie sobie tylko dobrze, nigdy jej nie odpowiadało," mówił sobie Harry. "Zawsze musiała być najlepsza, musiała udowodnić sobie, profesorom i wszystkim wokół, że zasłużyła na miejsce w Hogwarcie. Nawet po tylu latach, Hermiona Granger była niepewna swoich umiejętności."

    Nikt pewnie by w to nie uwierzył. Hermiona była bowiem bardzo pewna siebie podczas lekcji, inteligentna, wygadana, sprytna i szybka w dawaniu odpowiedzi - i niezaprzeczalnie lubiła rządzić. Harry to rozumiał, ale nie był zupełnie pewny, czy Ron też zdawał sobie z tego sprawę. Chociaż Ron i Hermiona zaczęli ze sobą chodzić podczas tego roku ("Nareszcie," myślał Harry), Ron nadal widział w Hermionie osobę, która lubiła się przechwalać swoja wiedzą - pannę mądralińską. Osobę, która lubiła szkołę trochę za bardzo, pracowała zbyt ciężko, nawet wtedy, gdy wszystko łatwo jej przychodziło i spędzała zbyt wiele czasu chcąc zaimponować swoim nauczycielom - większość z nich i tak już ją lubiła i często chwaliła.

    Harry wiedział, że Ronowi musiało być ciężko pogodzić się z uwagą jaką skupiał na sobie Harry, co roku z powodu niebezpieczeństw, w które ich trójak zawsze się pakowała, i Hermiona zdobywająca pozycje ulubienicy wśród większości profesorów.

    Z drugiej strony, Hermiona zdawała sobie sprawę z tego, że podczas tego semestru nie miała czasu dla przyjaciół i przybierając milszy wyraz twarzy, popatrzyła na Harrego sponad góry książek.

    - Przepraszam Harry. Wiem, że byłam bardzo zajęta. Ale i tak, ten projekt końcowy nadal będzie dla mnie znaczył wiele w przyszłym roku. Ale... Wiem, że może nie zrozumiesz tego, Ron...- przerwała obracając się w jego kierunku. - Ja po prostu muszę to zrobić. Muszę.

    Popatrzyła się z powrotem na swoje notatki, ale tym razem nie wzięła do ręki pióra.

    Ron zawstydził się i milczał przez chwilę. Wyciągnął rękę i przesuwając zakurzone, grube tomy ksiąg do Zaklęć złapał rękę Hermiony.

    - Oczywiście, że musisz Hermiono. Tylko... wiesz...tęsknimy za tobą, gdy nie ma cię z nami. Brakuje mi ciebie.

    Hermiona uśmiechnęła się niepewnie, nie odważając się spojrzeć na Rona. Delikatnie wyjęła ręke z uścisku chłopaka i przybierając swój najlepszy ton klasowy, jak nazywał ten jej sposób mówienia Harry, powiedziała:

    - Wiem. Teraz więc lepiej wrócę do pracy. Końcowy termin, aby zadeklarować się jest w następny piątek. Muszę się jeszcze zdecydować jaki przedmiot wybiorę i upewnić się, że wybrany profesor zgodzi się być moim mentorem. Rozmawiałam już z McGonagall, Vector, Flitwick'iem - wszyscy dali mi znakomite sugestie na wybrane przeze mnie tematy. Mam zamiar spotkać się jeszcze z Remusem...

    - To Profesor Lupin dla ciebie - zażartował Harry.

    Tak się zaprzyjaźnili z Remusem Lupinem, że teraz gdy ponownie został zatrudniony jako nauczyciel do Obrony Przed Czarną Magią, często musieli sobie przypominać by nie zwracać się do niego po imieniu. Ron nazwał go kiedyś "Remusem" w klasie i Gryffindor stracił pięć punktów zanim chłopak zorientował się, co zrobił.

    - ...Profesorem Lupinem... - Hermiona popatrzyła się na Harrego - jutro, chociaż nie sądzę, żebym chciała studiować Obronę. Jeszcze muszę się umówić na spotkanie z Profesor Sprout...

    - I Profesor Trewlaney - dodał Ron prychająć śmiechem.

    -...i Profesorem Snapem - zakończyła Hermiona ignorując Rona.

    Ron i Harry popatrzyli się na siebie z zaskoczeniem.

    - Snape?! - wykrzyknął Ron zanim Harry miał okazję zareagować. - Masz zamiar robić projekt końcowy ze Snapem? Jesteś stuknięta?!

    Hermiona zacisnęła zęby i uniosła brew. Zanim jednak zdążyła coś powiedzieć, Harry przerwał tyradę Rona.

    - Myślałem, że rozmawiasz ze wszystkim profesorami tylko z grzeczności albo... hmm...żeby się upewnić, że nie pominęłaś niczego ważnego. Myślałem, że na pewno wybierzesz robienie tego projektu z Vector.

    Hermiona zdecydowała się raczej odpowiedzieć Harry'emu niż zniżać się do poziomu Rona, który nadal mruczał pod nosem coś, co brzmiało trochę jak "Snape" i "dureń" i na pewno lepiej było go zignorować akurat w tej chwili.

    - Już napisałam raczej zawansowaną pracę pod kierunkiem Profesor Vector. I chociaż mam kilka ciekawych pomysłów na projekt z Numerologii, to uważam, że powinnam pojść w innym kierunku - żeby pokazać, że z innych przedmiotów również jestem dobra. Nie jest rozsądnie specjalizować się w wybranym przedmiocie zbyt wcześnie, a poza tym mam kilka wspaniałych pomysłów na projekty związane z Zaklęciami i Eliksirami. Profesor Flitwick wydawał się bardzo podekscytowany, gdy z nim rozmawiałam. Nie wiem tylko, czy Snape się zgodzi...

    - SNAPE?! - Ron nie mógł się dłużej powstrzymać. - Przecież mówimy tu o Snapie! Czemu do diabła chciałabyś pracować przez cały rok ze Snapem nad jakimś głupim, nudnym końcowym projektem?! Czy naprawdę myślisz, że on będzie chciał z tobą pracować? On nas nienawidzi! I wcale...

    Hermiona nagle wstała cała czerwona ze złości. Rzuciła Ronowi piorunujące spojrzenie i próbując powstrzymać łzy, pobiegła prosto do swojego pokoju. Ron spojrzał na Harry'ego, gniew zdążył już opuścić jego twarz. Potem odwrócił się, żeby popatrzeć na drzwi, za którymi zniknęła Hermiona. Po chwili cicho usiadł.

    - To nie była najmądrzejsza rzecz, jaką mogłeś powiedzieć - zauważył delikatnie Harry.

    Ron zrzucił na podłogę podręcznik Hermiony do Zaawansowanych Eliksirów.

    - Cholerny Snape - wymamrotał.


    <<>><<>><<>>

    Posted at 08:16 am by severae
    Komentarze (2)

    InuYasha

    Właśnie mam fazę czytania opowiadań związanych z mangą Rumiko Takahashi, pt. "InuYasha". To jedna z ciekawszych mang jakie pojawiły się w ostatnich latach. Opowiada o półdemonie-półczłowieku (hanyou) o imieniu InuYasha i młodej kapłance (miko) Kagome, którzy razem z przyjaciółmi (Miroku, Sango, Shippo, itd.) starają się odzyskać magiczny kryształ (Shikon No Tama) i jednocześnie pokonać złego hanyou o imieniu Naraku. W czasie swoich przygód poznają między innymi Lorda Sesshoumaru (przyrodniego brata InuYashy), Kikyo (pierwszą miłość Inu, której reinkarnacją jest Kagome), Kougę, Kagurę i wiele innych.

    Jest bardzo dużo opowiadań związanych z tą mangą, ale najbardziej lubię te, w których parą są Sesshoumaru i Kagome. Czytam je głównie na tych stronach:

    Chociaż czasem zaglądam też na Fanfiction.net .

    Postarm się jeszcze dzisiaj polecić kilka opowiadań wartych przeczytania, ale to już trochę później, gdy znajdę więcej czasu.



    Posted at 03:50 am by severae
    Komentarze (1)

    Tuesday, April 20, 2004
    Dreadful Memories

    Another 'poem' of mine. Enjoy.


    DREADFUL MEMORIES

    Just beneath the surface
    Waiting for the one unguarded second to appear
    Teasing and terrifying
    Making me anxious

    I feel their presence
    And try so hard to bury them
    It's impossible
    Even though I make an effort

    It's futile
    Because no matter how hard I try
    They're still there
    Menacing and painful
    Lurking from the abyss of my conscience


    Posted at 12:35 pm by severae
    Skomentuj

    Next Page