PISADEŁKO

Opowiadania, wiersze, rekomendacje by Ness Splinter







Miejsce na moje opowiadanka i wiersze. Będę też umieszczać tu linki do fanficów, które warto przeczytać.


Opowiadania

CZYSTA KARTA

  • Rozdz.1
  • Rozdz.2
  • Rozdz.3
  • Rozdz.4
  • Rozdz.5
  • Rozdz.6
  • Rozdz.7
  • Rozdz.8
  • Rozdz.9
  • Rozdz.10
  • Epilog

    SPRAWA HONORU

  • Księga I, Rozdz.1
  • Księga I, Rozdz.2
  • Księga I, Rozdz.3a

    WSZYSTKO, CO WIEM O ZŁOŚLIWOŚCI I SARKAŹMIE, NAUCZYŁAM SIĘ OD SNAPE'A


    PIJAŃSTWO NIE POPŁACA

  • Świętowanie
  • Przebudzenie
  • Uciec czy nie uciec?

    SŁODKA ZEMSTA

  • Rozdz.1
  • Rozdz.2
  • Rozdz.3
  • Rozdz.4
  • Rozdz.5
  • Rozdz.6

    INCIDENTS: IMPERFECT LIAISON

  • Chapter 1



    Wiersze

  • Why
  • Dreadful Memories
  • Once In A Bluemoon
  • Your Touch
  • Charcoal Sun


    Rekomendacje

    Harry Potter

  • Severus/Hermiona 1, 2, 3, 4.
  • Severus/Tonks 1.

    Rurouni Kenshin

  • Saitou/Misao 1.

    InuYasha - Sess/Kag

  • 1, 2, 3, 4, 5, 6.

    Xena - Ares/ Gabriella

  • 1.

    Roswell: W Kręgu Tajemnic - M&M (Candy)

  • 1, 2, 3.




       

    << October 2004 >>
    Sun Mon Tue Wed Thu Fri Sat
     01 02
    03 04 05 06 07 08 09
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31


    Archiwa:

    Darksarcasm
    Ashwinder
    Whispers
    AdultFanFiction
    FanFictionNet
    Twisting the Hellmouth
    Forum Naughty-Seduction.Net
    Seventh Dimension
    Roswell Desert Skies



    Stronki pomocne w pisaniu:

    Designer Potions - Slytherin Severus Snape Support Site
    The Harry Potter Lexicon
    The Internet Sacred Text Archive
    Urban Dictionary
    Translator
    SpellCheck



    Polskie Strony z Fikami o Snapie

    Mirriel's Page
    Slytherin Common Room
    Fanfik.Pl
    HarryPotter-Kawiarenka
    Harry Potter Forum




    Blogi

    Morgan Le Fay
    Nika Snape
    Nightsilence by Lilia




    Free Web Counters
    Liczydełko Pisadełka

    Contact Me

    If you want to be updated on this weblog Enter your email here:


    rss feed

  • blogdrive

    Tuesday, October 12, 2004
    Sprawa Honoru, rozdz. 3a

    Jestem już zdrowa więc zabieram się za pisanie i tłumaczenia. Dziękuję wszystkim za życzenia powrotu do zdrowia. Podobnie jak chyba wszyscy nie znoszę poważnie chorować. ^_^

    Kolejny rozdział "Słodkiej zemsty" jest już prawie skończony. Najbardziej w jego dokończeniu przeszkadza mi czytanie opowiadania, które niedwno poleciła mi koleżanka. Jest po prostu genialne, że nie wspomnę, że ma 100 rozdziałów, a końca jszcze nie widać. Wciąga jak narkotyk. Na razie podam tylko link do niego, a za kilka dni umieszczę w rekomendacjach.

    Opowiadanko to napisała Ladyofthemasque (LOTM) i znajduje się ono na stronie http://www.restrictedsection.org . Jednak, żeby je przeczytać musisz się najpierw zarejestrować. Robi się to szybko i bez problemów. Jest to oczywiście SS/HG romans i nadaje się tylko dla osób powyżej 18-tego roku życia. Dużo BDSM, przemocy, seksu, jest nawet slash i bestialstwo. Istne orgie. ^_^ Ale ma to opowiadanko też dużo humoru i jest napisane po prostu genialnym, ładnym językiem. Ma tytuł For Someone Special , jest po angielsku i UZALEŻNIA!!!

    Wróciłam też do tłumaczenia opowiadania McAmy pt. "Sprawa Honoru." Poprawiłam też dwa wcześniej przetłumaczone rozdziały tego opowiadania. Zaczynam poprawiać też "Czystą Kartę." (poprawione również dwa pierwsze rozdziały).



    "Sprawa Honoru"

    Księga I

    Rozdział III  "Wyzwanie"


     

    Następnego wieczora Remus sprawdzał klasówki w swoim gabinecie, gdy Harry delikatnie zapukał do drzwi.

    - Wejść - powiedział i uśmiechnął się.

    - Nie chcę przeszkadzać... - zaczął Harry, ale Remus przerwał mu machnnięciem ręki.

    - Nonsens. I tak potrzebowałem wymówki, żeby zrobić sobie przewę. Sprawdziany semestralne pierwszorocznych studentów, nie są najprzyjemniejszą lekturą.

    - Nie, pewnie nie są - zgodził się Harry siadając w wygodnym fotelu.

    Remus czekał, ale Harry nie powiedział nic więcej. Wyraźnie było widać, że o czymś chce porozmawiać. Remus był zdecydowany poczekać, aż będzie gotów by to zrobić.

    - Jak poszły ci egzaminy końcowe? Wiem, że martwiłeś się trochę Zaklęciami. Jestem pewien...

    - Remusie? - przerwał mu Harry. Lupin nie był nawet pewien, czy Harry zdawał sobie sprawę, że przed chwilą zadał mu pytanie.

    - Tak, Harry - odpowiedział Remus i czekał aż Harry będzie kontynuował.

    - Spędziłeś sporo czasu z Profesorem Snapem, prawda? Mam na myśli to, że siedzisz koło niego w czasie posiłków i robi dla ciebie eliksir i...

    Harry przerwał nagle. Nie interesował się stanem zdrowia Profesora Lupina od czasu jego powrotu, wiedział tylko to, co powiedział Dumbledore podczas rozpoczęcia tego roku szkolnego, a mianowicie to, że w wyniku "pewnych odkryć," Rada Czarodziejów zgodziła się ponownie na jego zatrudnienie na stanowisku nauczyciela Obrony Przed Czarną Magią, która to pozycja była jak zwykle wolna pod koniec piątego roku Harry'ego w Hogwarcie. Był niemal pewien, że Dumbledore zatrudnił go nie tylko ze względu na jego umiejętności jako nauczyciela, ale również dlatego, iż był najlepszym przyjacielem Syriusza Blacka - ojca chrzestnego Harry'ego. Jego obecność w Hogwarcie mogła bardzo ułatwić kontakty z Syriuszem, poza tym Syriusz mógł zacząć oddychać spokojniej wiedząc, że Harry może liczyć na opiekę Remusa.

    Harry nie był pewien, co Remus i Syriusz robili dla Dumbledora - może nawet pracowali dla Ministerstwa Magii. Dobrze by było, gdyby Syriusz dzięki temu mógł się oczyścić z zarzutów morderstwa. Harry również zdawał sobie sprawę z tego, że Dumbledore ufał Remusowi i poświęcił wiele czasu, żeby umożliwić mu ponowne zajęcie stanowiska nauczyciela, pomimo tego że był wilkołakiem. "Snape na pewno się ucieszył, kiedy się o tym dowiedział," pomyślał Harry złośliwie.

    To przypomniało mu o pytaniu, które chciał zadać. Spojrzał na Remusa, który cierpliwie czekał na jego dokończenie.

    - To znaczy....mam na myśli to...chyba nie jest on tak całkowicie podły, prawda? - zapytał słabym głosem Harry.

    - Nie Harry, Severus Snape nie jest tak całkowicie podły - zaśmiał się Remus. - Z innymi profesorami potrafi rozmawiać cywilizowanie... od czasu do czasu. - Harry'emu wyraźnie ulżyło. - Poza tym robi dla mnie eliksir.

    To zaskoczyło chłopca, ale Remus nie pozwolił sobie przerwać i kontynuował.

    - Wszystko w porządku Harry. Nie przeszkadza mi rozmawianie z tobą na ten temat. Dumbledore poprosił Snape'a, żeby spróbował ulepszyć Eliksir Tojadowy, po tym jak musiałem opuścić Hogwart. Miałem jednak nadzieję, że może znajdzie się jakiś sposób, żeby zmniejszyć strach ludzi przed wilkołactwem, a wtedy mógłbym wrócić. Snape pomógł - jestem pewny, że niezbyt chętnie - ale udało mu się udoskonalić jakość eliksiru do tego stopnia, że muszę go brać raz w miesiącu, w czasie pełni księżyca.

    Harry wyglądał na zdziwionego.

    - To... to dobrze... - zawahał się chłopak. - To znaczy...

    Remus pochylił lekko głowę i zapytał delikatnie:

    - Harry, czy ma to jakiś związek z Hermioną?

    Harry znowu popatrzył na niego z zaskoczeniem.

    - Tak myślałem - kontynuował Remus. - Nauczyciele rozmawiali na temat projektów honorowych przed dzisiejszym co tygodniowym spotkaniem w pokoju nauczycielskim. Kilkoro z nich już się z nią spotkało. Przypuszczam, że zamierza również umówić się na spotkanie ze Snapem?

    - Wydaje się, że sama jeszcze nie wie co wybierze - potaknął. - Wiem jak wiele to dla niej znaczy i że chce wybrać najlepszy z możliwych tematów. Ron jej w tym nie pomaga. Chociaż zależy mu na niej, nie wierzę, żeby zdawał sobie sprawę z tego, jakie to dla niej ważne, a poza tym dochodzi jeszcze Snape.

    - Może wybierze Zaklęcia albo Transmutację. Mówiła mi, że jest bardzo podekscytowana tematem z Zaklęć - zaproponował Remus.

    Harry potaknął, ale po chwili dodał cicho:

    - Ale to samo powiedziała o swoim temacie z Eliksirów. Nie miałem okazji z nią o tym porozmawiać, bo ilekroć, któreś z nas o tym wspomina, Ron wpada w szał.

    - Mogę sobie wyobrazić - zaśmiał się Remus.

    W końcu Harry postanowił zadać pytanie, które męczyło go od kiedy Hermiona wspomniała, że rozważa napisanie propozycji projektu do Snape'a.

    - Remusie? Czy jeśli Hermiona zdecyduje napisać się propozycję projektu do Snape'a, to czy myślisz, że on odrzuci ją tylko dlatego, bo Hermiona należy do Gryffindoru? Dlatego, że ... przyjaźni się ze mną? Może złożyć tylko jedną pisemną propozycję, a co będzie jeśli... jeśli Snape ją odrzuci...

    Remus dokończył za niego:

    - ... a ty nie zniósłbyś tego, gdybyś był powodem, dla którego jej propozycja została odrzucona?

    Harry potwierdził to nieśmiałym kiwnięciem głowy.

    - Harry, dlaczego uważasz, że Hermiona wybierze projekt honorowy z Eliksirów? Wydajesz się niemal pewien. Skąd wiesz, czy nie martwisz się bez powodu? Kiedy z nią rozmawiałem, nie wyglądała na zdecydowaną... - zatrzymał się, gdy zobaczył wyraz twarzy Harry'ego.

    -Ponieważ - odpowiedział Harry - to będzie dla niej największe wyzwanie spośród wszystkich możliwych tematów.

    <<>><<>><<>>

    Następnego ranka podczas śniadania, Remus uważnie przyglądał się stołowi Gryfonów, żeby tak wymierzyć swój czas wstania od stołu, by przypadkiem wpaść na Hermionę, która powinna iść w kierunku wieży po książki potrzebne jej do lekcji. Nie zauważyła go od razu, gdyż szła szybko ze zdeterminowanym wyrazem twarzy i czymś bardzo zmartwiona. Mógł z łatwością odgadnąć, o czym tak intensywnie myślała.

    - Dzień dobry Hermiono - zawołał zanim odeszła za daleko.

    - Oh, Profesorze ... - Hermiona popatrzyła się na niego, jakby dopiero co wyrwała się z transu. - Nie zauważyłam pana.

    - Wygląda na to, że również mnie nie usłyszałaś -uśmiechnął się do niej Remus. - Przepraszam, jeśli ci przeszkadzam.

    - Ależ skąd Profesorze Lupin. Ja tylko... miałam zamiar złapać jednego z profesorów jeszcze przed rozpoczęciem pierwszej lekcji. Muszę się umówić na ostatnie spotkanie dotyczące tematów projektów honorowych, a termin ostateczny upływa już za tydzień.

    - Profesor Snape wyszedł wcześniej ze śniadania mówiąc coś o niedokończonych zadaniach na pierwsze zajęcia.

    Hermiona spojrzała na niego ze zdziwieniem.

    - Powinien nadal być w klasie - dodał Remus.

    - Skąd...? - zdołała wydusić Hermiona.

    - Wspominałaś, że chcesz z nim porozmawiać i przypuściłem, iż to spotkanie zostawisz sobie na koniec - odparł Lupin.

    Hermiona zaakceptowała to wyjaśnienie i przybrała poważny wyraz twarzy.

    - Właściwie to próbowałam się z nim spotkać we wtorek po ostatniej lekcji, ale był zajęty drugoroczniakiem, który najwyraźniej roztopił kociołek. Myślałam, że poczekam na lepszą okazję, a potem byłam zajęta nauką do egzaminów końcowych.

    - Rozumiem - pokiwał głową Remus.

    Dziewczyna znowy wyglądała na zmartwioną, więc kontynuował:

    - Hermiono, wiesz, że nie musisz wybierać pisania projektu honorowego z Eliksirów tylko dlatego, że uważasz, iż to będzie największe wyzwanie jakie możesz sobie wyobrazić? Propozycję powinnaś napisać opierając się na swoich zainteresowaniach, a nie wybierać temat z powodu albo raczej na przekór pewnemu profesorowi.

    Hermiona zastanowiła się przez chwilę i popatrzyła się prosto na Remusa.

    - W tym problem Profesorze, że im dłużej się nad tym zastanawiam, jestem coraz bardziej przekonana, że temat z Eliksirów jest tym, który mnie najbardziej interesuje...

    Remus się uśmiechnął.

    - Ach, więc twój problem polega na tym, że zdecydowałaś się na temat, ale nie możesz się zdecydować na nauczyciela?

    Hermiona opuściła głowę. Remus nadal się uśmiechał, chociaż nie mogła tego widzieć.

    - Mogę powiedzieć ci tylko jedno, drogie dziecko, Severus Snape nie jest tak całkowicie podły.

    Mógł zauważyć jak kąciki ust unoszą się jej w uśmiechu.

    - Może masz rację - odpowiedziała cicho Hermiona - ale jak przekonam o tym Rona?

    <<>><<>><<>>

    Zaopatrzona w książki na poranne zajęcia, Hermiona udała się w kierunku lochów. Miała wątpliwości, czy nie spróbować spotkać się ze Snapem trochę później, skoro jeszcze musiał przygotować się do lekcji, ale jednak się na to nie zdecydowała. Nie chciała już dłużej tego odwlekać. Chciała umówić się tylko na późniejsze spotkanie, chyba nie mógłby za to odjąć punktów, nawet jeśli był w trakcie czegoś ważnego. A gdyby wyglądał na na prawdę zajętego, zawsze mogła przyjść po lekcji...

    Nieśmiało zerknęła do wnętrza klasy, ale Snape'a w niej nie było. Musiał już skończyć przygotowania - może był w swoim gabinecie. Ruszyła korytarzem w kierunku kolejnych drzwi, wzięła głęboki oddech i delikatnie zapukała. Nie było odpowiedzi. Odwróciła się, żeby odejść, ale drzwi się otworzyły, a zwodniczo niski i odrobinę kpiący głos powiedział:

    - Panno Granger, zamierzałaś zapukać i uciec, czy przyszłaś w jakiejś konkretnej sprawie?

    Odwróciła się twarzą do niego, jego surowy wzrok sprawił, że zaczęła tracić pewność siebie.

    Tylko na chwilę. Gromadząc odwagę i mając nadzieję, że głos jej nie zawiedzie, odpowiedziała:

    - Tak Profesorze. Przepraszam, że przeszkadzam, ale chciałam umówić się na rozmowę dotyczącą możliwego projektu honorowego. Je.... jestem bardzo zainteresowana napisaniem propozycji z Eliksirów."

    Przygotowywała się już wewnętrznie na szyrderstwo lub ciętą uwagę o trudności tego projektu i jej oczywisty brak umiejętności. Zamiast tego, Snape zmrużył na chwilę oczy.

    - Dobrze - powiedział - możemy się spotkać w klasie po ostatnich zajęciach. Nie spóźnij się.

    Gdy zamknął drzwi, zdała sobie sprawę, że przez cały ten czas wstrzymywała oddech i z ulgą wypuściła z płuc powietrze.

    <<>><<>><<>>

    Podczas lunchu usiadła na swoim stałym miejscu na przeciwko Harry'ego i Rona. Chłopcy przyszli tylko trochę wcześniej niż ona. W piątki przyjaciele zawsze się rozdzielali przed lunchem, ponieważ Harry i Ron mieli Zaawansowaną Opiekę Nad Magicznymi Stworzeniami (Ron zastanawiał się, czy by nie pójść w ślady brata - Charlie'go po zakończeniu szkoły), a Hermiona szła na Zaawansowaną Numerolgię.

    Ucichli na chwilę, gdy usiadła i wtedy Harry zaczął z wahaniem:

    - Jak minęły ci zajęcia, Hermiono?

    - Dobrze - odparła niemal szorstko. Po chwili już swoim normalnym głosem zapytała: - A co z waszymi? Hagrid znowu pomagał?

    Hagrid nadal uczył młodsze klasy, ale nowy członek personelu, Profesor Hollywell, zajmował się starszymi uczniami. Harry i Ron nawet go lubili, ale i tak zawsze się cieszyli, gdy Hagrid pomagał w lekcjach.

    Harry rozpoczął opowiadać Hermionie o ich lekcji - była o rozmnażaniu smoków i jakimś sposobem Ron wspomniał, że Harry stanął twarzą w twarz z samicą Norweskiego Smoka w czasie Turnieju Trójmagicznego, co spowodowało, że profesor Hollywell spytał Harrego o jego wrażenia z tej konfrontacji i o najlepsze sposoby obrony przed tym smokiem. Będę się musiał Ronowi za to jakoś odwdzięczyć, myślał do siebie.

    Zanim jednak zdążył to powiedzieć Ronowi, ten wykrzyknął:

    - Hermiono, nie bądź taka, nie udawaj, że nic się nie dzieje. Powiedz jak poszło ci spotkanie ze Snapem?

    Hermiona spojrzała na niego i odwarknęła:

    - Dziękuję, że pytasz Ron. Umówiłam się z nim na spotkanie po lekcjach.

    Popatrzyła się na swój talerz i rozpoczęła jedzenie. Była zdeterminowana i nie chciała rozmawiać z Ronem przez dalszą część posiłku.

    - Powodzenia. Przywitaj się ze starym Snapusiem w naszym imieniu. W sumie dlaczego nie, skoro teraz masz takie dobre z nim układy - wyrzucił z siebie jednym ciągiem Ron i wybiegł z Sali.

    Harry przeczekał minutę, a potem powiedział:

    - Przepraszam Hermiono. Nie rozumiem dlaczego tak go to męczy - przerwał. - Mam nadzieję, że spotkanie ze Snapem ci się uda - zawahał się. Nie wiedział, co mógł jeszcze dodać.

    Po chwili Hermiona uniosła głowę i spojrzała mu w twarz lekko się przy tym uśmiechając.

    - Ja też przepraszam, że znalazłeś się w środku naszych kłótni, Harry. Musi być ci ciężko wytrzymać z nami akurat teraz. - Harry uśmiechnął się do dziewczyny. - I... dziękuję - dodała delikatnie.

    - Hermiono? - zaryzykował pytanie Harry. - Myślisz, że... znaczy się... Zecydowałaś się już czy napiszesz swój projekt z Eliksirów?

    - Dlaczego pytasz? - zaskoczona dziewczyna spojrzała na niego uważniej.

    Harry pomyślał przez chwilę.

    - Ponieważ - powiedział - wiem, że na prawdę interesuje cię ten temat z Eliksirów, o którym mówiłaś i zorientowałem się, że nie zadawałabyś sobie tyle trudów ze Snapem i z Ronem, gdybyś nie myślała o tym poważnie.

    Hermiona zawachała się zastanawiając się nad odpowiedzią.

    - Tak, masz rację. Jestem zdecydowana na Eliksiry, jednak wszystko zależy od tego, co będzie miał do powiedzenia Snape na temat mojego pomysłu.

    Dziewczyna pochyliła głowę. Zapanowała cisza. Kiedy zerknęła na Harry'ego ponownie, była zaskoczona, gdy nie zaczął narzekać na Snape'a. Zamiast tego Harry się uśmiechał.

    - Powodzenia Hermiono. Chociaż tobie nie potrzeba szczęścia.

    Hermiona popatrzyła się zadowolona na swojego przyjaciela.

    <<>><<>><<>>


    Mam nadzieję, że się podobało. Jestem uzależniona od opowiadań z parą SS/HG. ^_^


    Posted at 09:10 pm by severae
    Komentarze (5)

    Tuesday, October 05, 2004
    Choroba

    Przepraszam wszystkich, którzy czekają na kolejny rozdział mojego opowiadanka. Jestem chora, dzisiaj jest pierwszy dzień, w którym spadła mi gorączka. Czuję się okropnie i nie mam siły nic robić. Nie znoszę mieć zatkanego nosa. :( Świedectwem na to, jak źle sie czuje powinno już być to, że nie mam nawet chęci siedzieć przy komputerze. Jak poczuję się lepiej, na pewno wyślę kolejny rozdział.

    Posted at 07:13 pm by severae
    Komentarze (3)

    Wednesday, September 29, 2004
    Snape i Tonks

    Dzisiaj podam tylko kilka linków do fanfików, w których oczywiście występuje Severus Snape. Tym razem jednak będzie on w parze z Tonks.


    1. Posiadam wiele umiejętności - I Have Many Skills by GinaRSnape; SS/Tonks; ogólne; Tonks i Snape spotykają się w barze. Tonks postanawia, że przydałoby im się trochę zabawy więc postanawia uwieść Snape'a. Rating - NC-17, complete.
    2. Zalety magicznej jemioły - The Joys of Magical Mistletoe by GinaRSnape; SS/Tonks; humor; Podczas bożonarodzeniowego przyjęcia na Grimmould Place Snape zostaje uwięziony pod zaczarowaną jemiołą. Czy Tonks go uwolni? Rating - PG-13, complete.
    3. Tonks i wódka - Vodka on the Tonks by Fervesco; SS/Tonks; humor; Tonks się upija w klubie z męskim stripteasem i prosi barmana, aby zadzwonił po Severusa. Snape niechętnie rusza na pomoc. Rating - R, complete.


    Kolejny rozdział  "Słodkiej zemsty" powinien sie pojawic w czasie weekendu.


    Posted at 07:52 pm by severae
    Komentarze (1)

    Sunday, September 26, 2004
    Słodka zemsta, rozdz.5

    Zapisałam kolejny rozdział. Niestety nie było w nim Snape'a, ale za to pojawił się inny Ślizgon. :) Dziękuję za miłe komentarze Suskie i Morgan. :) Mam nadzieję, że ten rozdział również wam się spodoba. Jest trochę dłuższy od poprzedniego.




    SŁODKA ZEMSTA


    Rozdz.5   "Wspólnicy?"



    Ginny czekała na powrót Hermiony w pokoju wspólnym. Chciała się dowiedzieć, dlaczego podczas kolacji tak chłodno potraktowała Harrego i Rona. Była zbyt niecierpliwa by czekać do jutrzejszej wizyty w Hogsmeade. Gdy przyjaciółka nie zjawiła się z powrotem do wpół do dwudziestej trzeciej, poszła jej poszukać.

    Znalazła zapłakaną Hermionę blisko wejścia do klasy od eliksirów. Siedziała skulona i nawet nie zauważyła, gdy się do niej zbliżyła. Ginny podeszła do zrozpaczonej dziewczyny i objęła ją.

    - Herms, co się stało? Co Snape ci zrobił? - spytała gładząc ją po plecach i próbując zmusić do jakiejkolwiek reakcji.

    Hermiona w odpowiedzi rozpłakała się jeszcze bardziej.

    - Już dobrze... jestem z tobą... nie płacz przez Snape'a... nie jest tego wart... - szeptała jej do ucha mocno przytulając.

    - Snape... - wyszlochała Hermiona. - On... powiedział...

    - Cokolwiek ci powiedział, na pewno nie było to prawdą i...

    - Nie Ginny, miał rację - przerwała gwałtownie przyjaciółce.

    - Hermiono Granger! Przestań rozpaczać z powodu jakiejś obelgi, którą powiedział ci ten przerośnięty nietoperz! On obraża wszystkich, nie bierz tego tak do siebie.

    - Kiedy nie potrafię - wychlipała. - Zawsze zależało mi...

    - Na czym? - spytała podając Hermionie chusteczkę. - Wytrzyj nos i uspokój się trochę, nie chcesz, żeby tak blisko przed ciszą nocną znalazł nas tu jakiś Ślizgon? Na czym ci zależało? - zapytała ponownie.

    - Chciałam, żeby mnie dostrzegł jako uczennicę, której... - przerwała, żeby wyczyścić nos. - Której warto przekazać swoją wiedzę. Wiesz, że zawsze chciałam, żeby mnie szanował, żeby nie widział we mnie kolejnego nic niewartego idioty.

    - Marne szanse - mruknęła pod nosem Ginny.

    - Właśnie się o tym przekonałam - odparła powoli dochodząca do siebie Hermiona. - Jeszcze przed szlabanem i... - zawahała się - zanim... zanim powiedział mi te wszystkie... wszystkie okrutne rzeczy, miałam zamiar zostać jego asystentką.

    - Hermiono! - wykrzyknęła Ginny. - Dlaczego nic o tym nie wspomniałaś?

    - Wiesz jacy są Ron i Harry we wszystkim, co dotyczy Snape'a.

    - Ale mi mogłaś przecież powiedzieć - zasmuciła się Ginny.

    - Wiem, ale... po prostu nie chciałam zapeszyć. I tak nic mi to nie dało - zaśmiała się ponuro.

    - Co właściwie ci powiedział, bo zakaładam, że spytałaś go?

    - Tak, spytałam - przytaknęła. - Oświadczył, nie... właściwie to wykrzyczał, że prędzej ubierze się na różowo i zatańczy makarenę.

    - Mogło być gorzej.

    - Ach - westchnęła Hermiona. - Było gorzej. Wcześniej wygłosił długą przemowę o moich wpadkach z eliksirami i o tym jaka jestem nieodpowiedzialna.

    - Czego innego mogłaś się po nim spodziewać. Chyba nie sądziłaś, że przyjmie cię do pracy z otwartymi ramionami?!

    - Mogę sobie przecież pomarzyć - westchnęła Hermiona.

    - Marzysz o tym, żeby znaleźć się w ramionach Snape'a? - udała oburzenie Ginny. - To już druga sprawa, o której zapomniałaś mi wspomnieć.

    Nagle z cienia wyłoniła się potężnie zbudowana postać.

    - A więc Granger... nieładnie z twojej strony ukrywać takie sekrety przed przyjaciółmi - zaśmiał się szyrderczo tajemniczy osobnik.

    Obie dziewczyny wzdrygnęły się z zaskoczenia. Przestraszone spojrzały w kierunku, z którego dochodził głos. Na pewno niespodziewały się zobaczyć tego, kogo ujrzały. Nad nimi górował jeden z goryli Malfoy'a - Goyle. Miał założone na piersi ręce i usiłował je zastraszyć unosząc brew. Niestety jego imitacja wyrazu twarzy Mistrza Eliksirów była zupełnie nieudana. Postawa, którą przyjął oczywiście była groźna, ale mina... Można było zobaczyć, że ćwiczył ją często przed lustrem. Zamiast unieść nieznacznie jedną brew, miał podniesione obydwie i na dodatek nienaturalnie wytrzeszczał oczy. Oprócz tego, wysiłek mięśni twarzy użytych do wygięcia brwi, sprawił, że równocześnie opuścił dolną szczękę, a przez to otwarły mu się usta.

    Gdy Gryfonki uniosły wzrok i spojrzały w jego twarz, wybuchnęły śmiechem. Wyglądał przekomicznie. Speszony reakcją dziewczyn na swoje pojawienie się i zastraszającą pozę, Goyle cofnął się o krok, opuścił ręce i nerwowo splótł je przed sobą. Szybko jednak złapał się na tym nerwowym geście i wepchnął dłonie do kieszeni . Wyprostował się i zaczął po raz kolejny.

    - Gryfonka mająca słabość do Ślizgona. Wzruszające.

    - Nie mam żadnej słabości do Snape'a! - wykrzyczała oburzona czarownica.

    - Przed chwilą słyszałem co innego. To chyba Ruda wspominała coś o twoim znalezieniu się w objęciach profesora - zaśmiał się Goyle.

    - Byłoby lepiej dla ciebie, gdybyś w tej chwili zniknął z mojego pola widzenia - zagroziła Hermiona powoli wstając i robiąc krok naprzód zbliżający ją do Goyla. - Jestem u kresu wytrzymałości. Miałam dzisiaj drugi najgorszy dzień w swoim życiu. Na pierwszym miejscu jest nadal dzień, w którym stanęłam twarzą w twarz z Voldemortem. Chociaż dzisiejszemu niewiele brakuje do pierwszego miejsca - zniżyła głos.

    Nadal nie przestawała się zbliżać do już nieco wystraszonego Ślizgona.

    - Mam po dziurki w nosie egoistycznych samców, którzy zauważają mnie tylko wtedy, gdy czegoś potrzebują. Przeważnie pomocy. Potem staję się dla nich niewidzialna do czasu, kiedy znowu jestem im do czegoś potrzebna - wyrzuciła z siebie zwodniczo spokojnym tonem. - Ale oni nie są jeszcze tacy źli. Najgorsi są faceci, którzy uwielbiają żerować na cudzych słabościach. Gdy widzą, że ktoś ma kłopoty i nie może się sam bronić, oni ruszają do dzieła i pogrążają tę osobę jeszcze bardziej. Wykorzystują chwilę słabości drugiego człowieka i upokarzają go kompletnie bez konkretnego powodu, jedynie dla własnej przyjemności.

    Goyle mimo, że pozował na bezmózgiego osiłka, wcale nie był taki głupi. Wiedział kiedy należy się wycofać, żeby zachować życie, a w tym przypadku pewne kluczowe części ciała. Nigdy też nie sądził, że może go przestraszyć niewielka Gryfonka szalejąca z wściekłości. Teraz w końcu zrozumiał, dlaczego kobiety mogą okazać się takie groźne, gdy się je sprowokuje i stracą panowanie nad sobą. W głębi ducha postanowił, że już nigdy nie rozwścieczy kobiety, a szczególnie Granger.

    Gregory Goyle od dziecka zdawał sobie sprawę, że nie był przystojny. Wiedział też, że zaczynał wyglądać jak typowy osiłek, polegający jedynie na sile swoich mięśni i wielkości posturty. Było też jednak coś, oczym nikt oprócz niego nie miał najmniejszego pojęcia. Gregory Goyle był również bardzo inteligentny. Nie ujawniał tego, ponieważ to, że ludzie z jego otoczenia nie traktowali go poważnie dawało mu sporą nad nimi przewagę.

    W czasie wojny pozycja jako wiernego i bezmyślnego goryla Dracona uratowała mu życie, a także ocaliła przed zbyt wczesnym zostaniem Śmierciożercą. Nie przeszkadzało również to, że wszyscy mieli go za tępego i ślepo wykonującego rozkazy mięśniaka. Jednak od czasu zwycięstwa zaczął się zastanawiać, czy nie nadszedł czas, aby nareszcie przestać udawać i zacząć żyć własnym życiem. Przestać wykonywać rozkazy i pokazać swoje prawdziwe ja.

    Pełna gniewu Granger, wbijająca mu palec wskazujący w klatkę piersiową i rzucająca oczami błyskawice tylko przyśpieszyła jego decyzję.

    - Granger - przerwał jej Goyle chwytając poszturchującą go dłoń dziewczyny. - Opanuj się chociaż na chwilę i popisz się tą swoją inteligencją, z której jesteś taka dumna. Zacznij kontrolować swoje emocje - poradził jej.

    Hermiona zaskoczona jego słowami przerwała swoją tyradę. Równie zdziwiona Ginny podeszła do tej dziwnie wyglądającej pary.

    - Co? - zapytała bardzo mądrze Ginevra.

    - Wydaje mi si, że powiedziałem to raczej wyraźnie. Kontroluj emocje i zacznij mysleć logicznie. Przestań się użalać nad sobą i zacznij działać. Zmień to, co ci się nie podoba.

    Obie Gryfonki przyjrzały mu się uważnie.

    - Herms, jesteś pewna, że to Goyle, a nie ktoś kto użył Eliksiru Wielosokowego? - zapytała Ginny.

    - Nie wiem, może to...

    - Dajcie spokój, - przerwał im Gregory - to ja. Tak trudno w to uwierzyć, że mogę powiedzieć coś z sensem?

    - Tak - odpowiedziały równocześnie.

    - Bardzo dziękuję - odparł udając oburzonego usiłując z całych sił nie roześmiać się na widok ich zaskoczonych min. - Przejdźcie nad tym do porządku dziennego i zastanówcie się nad tym, co powiedziałem.

    - To raczej trochę trudne - odezwała się Granger.

    Zapanowała niezręczna chwila ciszy.

    - Aha! - wyrwało się Weasleyównie.

    Hermiona i Gregory spojrzeli na rudowłosą dziwczynę w tej samej chwili i oboje poczuli się raczej niepewnie na widok szerokiego uśmiechu, który zjawił się na jej na twarzy i niebezpiecznego, ale pełnego radości błysku w jej oczach. Szybko zerknęli na siebie. Hermiona jako osoba, która znała Ginny dłużej szybko podjęła decyzję i schowała się za Goylem.

    - Mam pomysł! - wykrzyknąła najmłodsza z Weasleyów. - Ale najpierw znajdźmy spokojne miejsce, gdzie moglibyśmy go omówić.

    Szybko chwyciła Goyla i Hermionę za ręce i pociągnęła ich za sobą. Chłopak i dziewczyna próbowali protestować, ale Ginny okazała się silniejsza i bardziej zdeterminowana. Poza tym byli ciekawi, co takiego mogła wymyślić.

    ~*~*~*~
    Jak  wasze wrażenia?



    Posted at 06:47 pm by severae
    Komentarze (6)

    Sunday, September 19, 2004
    Słodka zemsta, rozdz.4

    Kolejny rozdział został napisany. Dziękuje Suskie i Liv za komentarze. Nie martw się Suskie, Snape jeszcze długo będzie sobą. :) Wcale nie mam zamiaru tak od razu przechodzić do opisywania romansu. Najpierw muszę mieć trochę rozrywki z pomęczeniem Snape'a. ;) Coś dziać zacznie się już niedługo. Te pierwsze rozdziały mają tłumaczyć dlaczego to, co będzie miało miejsce w następnych rozdziałach w ogóle się zdarzyło.



    SŁODKA ZEMSTA



    Rozdz.4   "Decyzja Snape'a" 




    Przez chwilę i tylko przez chwilę Snape wyglądał na zaskoczonego. Jednak szybko się opanował i spojrzał z pogardą na dziewczynę.

    - Naprawdę uważasz, panno Granger, że przyjmę cię na asystentkę? - zaczął pozornie opanowanym głosem. - Skąd, na Merlina, przyszedł ci do głowy ten niedorzeczny pomysł!

    - Mam najlepsze stopnie z eliksirów i interesuje mnie ten temat. Poza tym, jestem dokładna i ostrożna ze składnikami.

    - Czyżby? A jak wytłumaczysz włamanie do mojego biura i usiłowanie kradzieży? Myślisz, że zgodziłbym się na pomocnika, któremu nie mogę zaufać, co do bezpieczeństwa rzadszych i niebezpiecznych składników?

    - Hmmm.... - zawahała się Hermiona.

    - Prawda w oczy kole? - uśmiechnął się złośliwie Snape. - Poza tym, to nie był pierwszy raz, gdy ukradłaś coś z mojego biura, panno Granger - dodał z satysfakcją.

    - Co pan przez to rozumie, profesorze Snape? - wyraźnie zaniepokoiła się dziewczyna.

    - Na dodatek jesteś nieodpowiedzialna, gdy chodzi o bezpieczeństwo warzenia eliksirów. - mówił Snape nie zważając na wcześniejsze pytanie czarownicy.

    - O co panu chodzi, profesorze? - zapytała z rosnącym przerażeniem Hermiona.

    - Nie udawaj niewiniątka, panno Granger. Dobrze wiesz, o czym mówię -powiedział jedwabistym głosem Snape. - Ale oczywiście mogę ci to dokładnie wyjaśnić. Panno Granger?

    Hermiona wiedziała, że wpadła po uszy. Jej szanse, które jeszcze przed minutą, mimo że były złe, nie były takie najgorsze, zmalały praktycznie do zera. Wolała jednak zachować milczenie i nie dolewać oliwy do ognia swoimi słowami, w których mogła wygadać coś, o czym profesor nie miał pojęcia. Chociaż wyglądało na to, iż Mistrz Eliksirów nie był taki nieświadomy wydarzeń w zamku, jak się jej wydawało. Ale właściwie czego mogła się spodziewać po opiekunie Slytherinu i szpiegu. Wszyscy Ślizgoni byłi przecież sprytni i nie lubili nigdy ujawniać całej swojej wiedzy. Woleli czekać na odpowiedni moment, w którym mogli ją wykorzystać z jak największymi dla siebie korzyściami. Przygnębiona czekała na dalsze słowa Snape'a.

    - Widzę, że zamilkłaś. No cóż, - westchnął - nie wszyscy Gryfoni są tak bezmyślni jak przypuszczałem. Zacznę może od twojego drugiego roku w Hogwarcie, - rozpoczął Snape. - Chociaż już podczs pierwszego roku zauważyłem, że kłamiesz. Pamiętasz chyba o trollu? Podczas drugiego roku wykradłaś skórę boomslanga, aby sporządzić jeden z trudniejszych eliksirów, którego nieprawidłowe uwarzenie mogło spowodować bardzo niebezpieczne dla zdrowia rezultaty. O czym niewątpliwie przekonałaś się osobiście, spędzając prawie dwa miesiące w szpitalu pod opieką pani Pomfrey. Powinnaś się cieszyć, że nie było poważniejszych konsekwencji. Również miejsce, które wybrałaś do uwarzenie Eliksiru Wielosokowego pozostawiało wiele do życzenia. Czy zdajesz sobie sprawę, co mogło się stać, gdyby ktoś niepowołany dodał nawet jeden składnik do twojego wywaru? Nawet jeden składnik mógł zmienić przeznaczenie tego eliksiru i zmienić go w truciznę lub spowodować wybuch! - kontynuował pełen wściekłości Snape.

    Dziewczyna stała nieruchomo. Nie miała nawet odwagi, żeby spojrzeć na profesora. Wiedziała, że miał rację. To co wtedy zrobiła z Harrym i Ronem było raczej niebezpieczne, ale akurat w tamtej sytuacji uważali, że nie mieli innego wyjścia.

    - Nie potrafisz słuchać moich poleceń. Czyżbyś już zapomniała, ile razy przez sześć lat, powtarzałem ci, żebyś nie pomagała Longbottom'owi?! Już dawno straciłem rachubę! - kontynuował wyliczanie Snape. - Przez sześć lat znosiłem twoje nieustanne zgłaszanie się do odpowiedzi, twoje niekończące się pytania, które przeszkadzały mi w prowadzeniu lekcji i utrzymaniu dyscypliny w klasie. Czy zdajesz sobie sprawę jak mi to przeszkadzało w koncentracji i utrzymaniu uwagi na niedoucznych przeciętniakach, z których każdy w dowolnym momencie mógł dodać do warzonego właśnie eliksiru składnik mogący spowodować poważny wypadek?!

    Co właściwie Hermiona mogła odpowiedzieć na jego oskarżenia. Miał trochę racji, ale to, o czym teraz mówił, nie było całkowicie jej winą. Nic nie mogła na to poradzić, że była inteligentna i zainteresowana tematem. Nie wszystkiego przecież mogła nauczyć się z książek, czasem potrzebna jej była pomoc, a po zakończeniu lekcji Snape nigdy nie chciał jej słuchać, więc musiała wykorzytywać sytuacje w czasie zajęć i wtedy zadawać mu pytania.

    - Panno Granger, powiem to tylko raz i tak wyraźnie, żebyś to zrozumiała. NIGDY NIE ZGODZĘ SIĘ NA TO, ŻEBYŚ ZOSTAŁA MOJĄ ASYSTENTKĄ! Nawet, gdyby wstawił się za tobą dyrektor Dumbledore, nie zgodzę się! Prędzej ubiorę się na różowo i zatańczę makarenę niż się na to zgodzę! - wykrzyczał profesor. - Zrozumiałaś!

    - Tak, - odpowiedziała zduszonym głosem Hermiona, która z całych sił usiłowała powstrzymać się od łez.

    - Możesz wyjść. Szlaban jutro o tej samej porze.

    Hermiona odwróciła się na pięcie i szybkim krokiem uciekła z klasy. Gdy tylko znalazła się za zamkniętymi drzwiami, usiadła przy ścianie i rozpłakała się.


    ~*~*~*~

    Wiem,że rozdział jest trochę krótki. Postaram się, żeby następny był dłuższy. Miłego czytania.

    Posted at 09:19 pm by severae
    Komentarze (4)

    Next Page