PISADEŁKO

Opowiadania, wiersze, rekomendacje by Ness Splinter







Miejsce na moje opowiadanka i wiersze. Będę też umieszczać tu linki do fanficów, które warto przeczytać.


Opowiadania

CZYSTA KARTA

  • Rozdz.1
  • Rozdz.2
  • Rozdz.3
  • Rozdz.4
  • Rozdz.5
  • Rozdz.6
  • Rozdz.7
  • Rozdz.8
  • Rozdz.9
  • Rozdz.10
  • Epilog

    SPRAWA HONORU

  • Księga I, Rozdz.1
  • Księga I, Rozdz.2
  • Księga I, Rozdz.3a

    WSZYSTKO, CO WIEM O ZŁOŚLIWOŚCI I SARKAŹMIE, NAUCZYŁAM SIĘ OD SNAPE'A


    PIJAŃSTWO NIE POPŁACA

  • Świętowanie
  • Przebudzenie
  • Uciec czy nie uciec?

    SŁODKA ZEMSTA

  • Rozdz.1
  • Rozdz.2
  • Rozdz.3
  • Rozdz.4
  • Rozdz.5
  • Rozdz.6

    INCIDENTS: IMPERFECT LIAISON

  • Chapter 1



    Wiersze

  • Why
  • Dreadful Memories
  • Once In A Bluemoon
  • Your Touch
  • Charcoal Sun


    Rekomendacje

    Harry Potter

  • Severus/Hermiona 1, 2, 3, 4.
  • Severus/Tonks 1.

    Rurouni Kenshin

  • Saitou/Misao 1.

    InuYasha - Sess/Kag

  • 1, 2, 3, 4, 5, 6.

    Xena - Ares/ Gabriella

  • 1.

    Roswell: W Kręgu Tajemnic - M&M (Candy)

  • 1, 2, 3.




       

    << May 2004 >>
    Sun Mon Tue Wed Thu Fri Sat
     01
    02 03 04 05 06 07 08
    09 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 31


    Archiwa:

    Darksarcasm
    Ashwinder
    Whispers
    AdultFanFiction
    FanFictionNet
    Twisting the Hellmouth
    Forum Naughty-Seduction.Net
    Seventh Dimension
    Roswell Desert Skies



    Stronki pomocne w pisaniu:

    Designer Potions - Slytherin Severus Snape Support Site
    The Harry Potter Lexicon
    The Internet Sacred Text Archive
    Urban Dictionary
    Translator
    SpellCheck



    Polskie Strony z Fikami o Snapie

    Mirriel's Page
    Slytherin Common Room
    Fanfik.Pl
    HarryPotter-Kawiarenka
    Harry Potter Forum




    Blogi

    Morgan Le Fay
    Nika Snape
    Nightsilence by Lilia




    Free Web Counters
    Liczydełko Pisadełka

    Contact Me

    If you want to be updated on this weblog Enter your email here:


    rss feed

  • blogdrive

    Wednesday, May 26, 2004
    Czysta Karta, rozdz.9

    W końcu jest rozdział dziewiąty. Miał być dużo wcześniej, ale jakoś nie miałam zbyt wiele czasu. Następny powinien być za kilka dniu. Nie ręczę jednak za to. Ostatnio nie mam dużo wolnego, żeby siedzieć przed kompem. Może ostrzeżenie to powinnam dodać na początku, ale parą będzie SS/HG. Czyli jeżeli komuś się to nie podoba, niech lepiej nie czyta.



    TABULA RASA


    Rozdz.9 "Jak sobie poradzą?"

     

    Nie wiedziałem w co wierzyłem, kiedy jeszcze miałem dostęp do swoich wspomnień - ale w tej chwili modliłem się desperacko do wszystkiego, co chciało mnie wysłuchać, żeby groźny, ciemnowłosy profesor nie był ze mną spokrewniony. Poza oczywistym powodem - Harry Snape brzmiało okropnie i było to zbrodnią , a nie imieniem, kto chciałby mieć za ojca przerośniętego nietoperza uganiającego się za dziewczynami połowę młodszymi od siebie?

    Co on sobie wyobrażał? Przecież uczył w tej szkole! Zastanawiałem się, czy bycie świadkiem tego publicznego okazywania uczuć, nie spowoduje w przyszłości, gdy już odzyskam pamięć jakichś nerwicowych odchyleń w moim zachowaniu.

    Na szczęście Ron był obok i w pełni podzielał mój punkt widzenia.

    "To jest obrzydliwe," wyszeptał w moją stronę dławiąc się przy tym. "Boję się, że moje oczy wypłyną!"

    "Wyjdźmy stąd!" odpowiedziałem czując, że zbierało mi się na wymioty.

    Opuściliśmy niewielki przedpokój. Zanim jednak weszliśmy z powrotem do opuszczonego korytarza ostrożnie rozejrzeliśmy się wokół w poszukiwaniu morderczych rycerzy. Profesor Dumbledore i McGonagall poszli za nami. Musiałem przyznać, że mnie to raczej zaskoczyło.

    "Naprawdę myślałem, że wyjście stamtąd było dobrym pomysłem skoro niektórzy spośród nas potrzebowali odrobiny prywatności," Dumbledore wyjaśnił. Gdy się nad tym zastanowiłem, wyglądało na to, że dyrektor patrzył się na tą okropnie dobraną parę z iskierkami rozbawienia w oczach. Z pewnością nie mógł popierać ... tej rzeczy, którą robili? Coś mi w tym wszystkim nie pasowało, coś było nie tak.

    Na szczęście profesor McGonagall także podzielała mój punkt widzenia (i z tą myślą również nie czułem się najlepiej). "Doprawdy Albusie, czy myślisz, że powinniśmy tolerować takie zachowanie?" wyszeptała, ale wystarczająco głośno, żebyśmy z Ronem też ją usłyszeli.

    Dyrektor nic na to nie odpowiedział. Zamiast tego popatrzył się prosto na mnie. "Harry, używałeś dzisiaj czarów. Pamiętasz zaklęcie?"

    Kiedy potwierdziłem kiwając głową, zapytał się mnie o okoliczności i w jakiej dokładnie sytuacji go użyłem. Powiedziałem mu.

    "Olbrzym z ogromnym psem, mówisz? I znał wasze imiona?"

    "Wiedział nawet o mocach Harrego," potwierdził Ron i popatrzył się na mnie z podziwem.

    Profesor Dumbledore wydawał się to rozważać. "Coś mi mówi, że może on być doskonałym źródłem informacji. Myślicie, że moglibyście znaleźć tą chatkę ponownie?"

    Ron wzruszył ramionami, "Byłem trochę... hmm... zajęty zostaniem przy życiu, kiedy nas tam zaciągnął, ale myślę, że możemy spróbować."

    "Bajecznie!" wykrzyknął stary czarodziej w sposób na pewno nie przystający starym czarodziejom.

    "A co zrobisz ze zbroją, jeśli ponownie postanowi nas zaatakować?" zapytała Profesor McGonagall.

    "Oczywiście będziemy musieli poruszać się bardzo ostrożnie, ale wydaje mi się, że wystarczającą ochronę zapewni nam czar, który przypomniał sobie Harry."

    "A... hmm... ehm?... Znaczy się... co z nimi?" wydukałem niewyraźnie. Wstyd i niespokojny żołądek przeszkodziły mi w lepszej wymowie. "Nie możemy ich przecież tam zostawić, prawda?"

    Znowu zauważyłem ten błysk w oku dyrektora, gdy odpowiedział, "Ufam, że są efektywie chronieni przez zaklęcie, które przypomniała sobie panna Granger."

    Dość szybko przetruchtaliśmy obok Wielkiej Sali w kierunku drzwi frontowych. Gdziekolwiek poszli rycrze, nie zobaczyliśmy ich ponownie.

    W chwili gdy znaleźliśmy się przy drzwiach prowadzących do sali, ujrzeliśmy błyski światła.

    Zastanawiałem się nad tym, ale...

    ~quidquid latet apparbit~

    ...Hogwart zawsze krył w sobie mnóstwo tajemnic. Przynajmniej jak długo Dumbledore i McGonagall byli z nami, nie musiałem się niczego obawiać. Może to tylko Irytek.

    ...?

    Co...?

    Znowu byłem sobą.

    Zagapiłem się na Rona, na którego twarzy widziałem wyraz takiego samego szoku jaki czułem. "Ty jesteś... Harry," wyjąkał. "Nazywam się... Ron Weasley. Mam wielu braci i... siostrę. Kiedyś miałem szczura, ale okazał się złym czarodziejem. Teraz mam sowę, którą podarował mi twój ojciec chrzestny, gdy musiał się ukrywać, ponieważ został skazany za masowe morderstwo."

    Tak, to prawie podsumowywało całe życie Rona. I większość mojego, poza częścią w której musiałem mieszkać przez wakacje z okropnymi Mugolami, bo największy wróg ludzkości zabił moich rodziców.

    Nikt się nie odzywał, gdy przeczekiwaliśmy nagły powrót wszystkich naszych wspomnień. Po chwili Dumbledore zaczął chichotać przerywają ciszę.

    "Przepraszam, ale właśnie przypomniałem sobie przezabawny dowcip. Wiedźma, karzeł i trol przychodzą do baru, a trol pyta, czy chcą zobaczyć jego..."

    "Albusie," zganiła go McGonagall (Wydawało się, że nie potrzebowała wiele czasu by pozbierać się do kupy po gwałtownym odzyskaniu pamięci. Może dobrze się czuła ze swoją przeszłością albo była bardzo opanowaną osobą.), "Ktoś majstrował w naszych umysłach. Musimy odnaleźć tego złoczyńcę."

    Dumbledore pokiwał głową na znak zgody, nadal przy tym delikatnie chichocząc pod nosem. "Tak, masz zupełną rację, Minervo."

    Znowu zerknąłem na Rona. "O co chodzi?"

    "Nie wiem," wzruszył ramionami. "Przynajmniej nic złego się nie stało."

    Nagle jego oczy powiększyły się ze zgrozy. "Z wyjątkiem..."

    Wtedy do mnie też to dotarło. "Merlinie, Ron..."

    Pokiwał głową, "Znokałtowałeś Kła. Hagrid będzie wściekły."

    Zwalczyłem w sobie potrzebę, żeby nim potrząsnąć. "Nie to. Myślałem o Hermionie!"

    Oczy Rona powiększyły się jeszcze bardziej, omal nie wyskoczyły mu z oczodołów. "O mój...," wyszeptał.

    Pokiwałem głową ze śmiertelną powagą. "Hermiona całowała Snape'a."

    Nawet najbardziej potępiający wzrok McGonagall nie mógł powstrzymać Rona przed rozpoczęciem tyrady na temat Mistrza Eliksirów, który na pewno by nie przeżył, gdyby w tej chwili był obecny.

    ~*~*~*~

    To była szybka decyzja. Bardzo dobra, musiałem dodać.

    Kiedy powstrzymała zbroję próbującą mnie zabić i zaczęła histeryzować martwiąc się o mnie, miałem nagły błysk zrozumienia, co mogło mnie w niej pociągać na pierwszym miejscu. Kiedy tak stała przede mną martwiąc się o moje zdrowie, nie była już dłużej tylko nieznośnie wścibskim źródłem irytacji. Zamiast tego zobaczyłem przed sobą kogoś, kto naprawdę troszczył się o mnie (Nie wiedziałem dlaczego, ale dziwnie się z tym czułem. Może byłem kimś w rodzaju samotnego wilka... chwileczkę... wilk... to również z czymś mi się kojarzyło...), kto oprócz tego zaprezentował raczej imponujące magiczne zdolności. I była piękną młodą kobietą, gdy tylko przestawała zachowywać się jak bezradna i tracąca nadzieję osoba. Oprócz tego, nie mogła raczej być dla mnie kimś obcym. Prawdopodobnie mieliśmy też za sobą historię i było to na pewno coś więcej niż budzenie się obok siebie.

    Poza tym naprawdę chciałem, żeby zaprzestała swojej tyrady.

    Więc ja pocałowałem.

    Mogłem zauważyć, że była zaskoczona takim obrotem sprawy, ponieważ usiłowała cofnąć się nieznacznie. Instynktownie i z determinacją przyciągnąłem ją do siebie. Nie miałem zamiaru pozwolić jej odejść tak łatwo. Twierdzenie, że szybko doszła do siebie, byłoby niedomówieniem. A twierdzenie, że odpowiedziała na mój pocałunek, byłoby matką wszelkich niedomówień.

    Chociaż przecież wiedziałem, że mieliśmy w tym praktykę. Musieliśmy, ponieważ bez żadnych wątpliwości teraz byliśmy w tym bardzo dobrzy. Zacząłem się zastanawiać, jak daleko posuneliśmy się w przeszłości. Czy my... znaczy się... czy ja... czy my?

    Oceniając to z mojego subiektywnego punktu widzenia (odnosiłem się w tym momencie do bardzo osobistych reakcji) ... jeśli chodziło o mnie, mógłbym ją zjeść na miejscu. Nie zauważyłem żadnych obiekcji z jej strony. Ale ponieważ czułem na sobie oczy mojego pracodawcy i współpracownicy, zadowoliłem się przyciągnięciem jej do siebie. Moje ręce zajęły się zbadaniem tego co miała do zaoferowania. W końcu była dla mnie nieznanym terytorium, chociaż prawdopodobnie miałem wcześniej możliwość gruntownego jej zbadania.

    Nawet nie byłem całkowicie świadomy tego, że pozostali cicho wymknęli się z pokoju. Nie miałem pojęcia, gdzie zamierzali pójść. Mogliby iść w kierunku nadjeżdżającego pociągu i nie obchodziłoby mnie to w najmniejszyn stopniu w tej akurat chwili. Byłem zajęty.

    I jakoś w trakcie tego wszystkiego, mój lewy rękaw uniósł się troche i odkryłem na ramieniu wytatuowaną czaszkę z czymś, co wyglądało jak wąż i wydobywało się z jej otwartych ust.

    "Masz tatuaż?" zapytała panna Granger przerywając pocałunek, ale nie próbowała się wymknąć z moich objęć. Rzuciłem gniewne spojrzenie na tą głowę kościotrupa. Była obrzydliwa.

    "Najwyraźniej. Hmm... To bardzo... nowoczesne z mojej strony."

    "Przynajmniej to nie jest serce z moim imieniem przebite strzałą," zażartowała. To dopiero był przerażający pomysł!

    "Przynajmniej w takim wypadku wiedzielibyśmy jak masz na imię," odpłaciłem jej tym samym, ale tylko się uśmiechnęła.

    Przysunęła się bliżej mojej twarzy i szepnęła, "Możesz mnie nazywać jak ci się podoba," zanim znowu mnie pocałowała. Myśli o różnych zrobnieniach znalazły się w mojej głowie. Odrzuciło mnie od tego wewnętrznie.

    Nagle...

    ~quidquid latet apparebit~

    Zdałem sobie sprawę, że opiekun Slytherinu całował niesławną Hermionę Granger, pannę wszystkowiedzącą i Gryfonkę mugolskiego pochodzenia.

    Wtedy odrzuciło mnie również zewnętrznie.

    ~*~*~*~

    Wyrzucą mnie ze szkoły!

    Wyrzucą mnie ze szkoły na kilka tygodni przed zakończeniem za zabicie nauczyciela. Bo przecież po tym wszystkim co się stało, nie mogłam mu pozwolić żyć, mogłam?

    Gniew, z którym się na mnie patrzył... byłam w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

    Godryku!

    Gdybym wiedziała jak, rzuciłabym na siebie Obliviate na miejscu. Ale nie uczą tego czaru w Hogwarcie, ponieważ wtedy uczniowie mogliby stale powodować, że ich nauczyciele zapominaliby o szlabanach i zadaniach domowych.

    Nie wiedziałam dlaczego, ale nagle byłam znowu Hermioną Granger i była to ostatnia osoba na świecie, którą chciałam być. Gdybym mogła, z radością wróciłabym do mojego poprzedniego stanu nieświadomości i zapomniała o tym, kim byłam na zawsze.

    Nadal się na mnie patrzył. W miejscu gdzie jeszcze przed chwilą było słychać moje stłumione pojękiwania, panowała cisza, którą można było kroić nożem. Dlaczego się nie odzywał? Mógłby coś powiedzieć, cokolwiek?

    Wtedy do mnie dotarło. Zupełnie stracił zdolność mówienia. Ten mężczyzna, którego kąśliwe uwagi zawsze trafiały tam, gdzie najbardziej bolało, nie wiedział co powiedzieć. To odkrycie przeraziło mnie bardziej niż cokolwiek innego.

    Cofnął się o kolejny krok. Zmusiłam się, żeby odwrócić wzrok od jego zszokowanej twarzy. Twarzy, która jeszcze przed paroma sekundami była tak blisko mojej.

    Zamknij się! Jeśli chciałam to przetrwać w miarę zdrowa na umyśle, musiałam rozpocząć represje wspomnień w tym właśnie momencie. ... ... ... Ugh! Nie działało!

    A to nie było wcale najgorsze, prawda? Była we mnie jakaś cząstka - ta bardzo, bardzo odosobniona, głupia, prymitywna, niedpowiedzialna, hedonistyczna część mnie - która nadal była pod wrażeniem dotyku jego ust.

    I chciała go poczuć ponownie.

    Powiedziałam, zamknij się! Wow, w mojej głowie przydałyby się porządki. O zbyt wielu rzeczach myślałam równocześnie. Do tej pory udało mi się zidentyfikować dwa główne głosy. Pierwszy krzyczał w agonii, ponieważ pocałowałam mojego złego profesora od eliksirów, podczas gdy drugi rozważał całą sytuację w stylu: Wow, nigdy bym nie zgadła, że potrafił tak świetnie całować.

    Cały ten zamęt w moich myślach został gwałtownie przerwany przez głos Mistrza Eliksirów. "Ahem... ,"

    powiedział. Do tego momentu w swoich rozmyślaniach doszłam również, ale dziekuję, że o tym wspomniałeś.

    "Przypuszczam, że także odzyskałaś pamięć?" zapytał ostrym, ale najgrzeczniejszym tonem głosu jaki u niego kiedykolwiek słyszałam. Musiał być tak samo zawstydzony jak ja. Nie, chwileczkę, przecież to on mnie pocałował pierwszy. Musiał być bardziej zawstydzony niż ja.

    "Widzę, że poważnie pomyliliśmy się w ocenie sytuacji," kontynuował udowadniając po raz kolejny, że był mistrzem, kiedy chodziło o niedomówienia.

    Szczerze nie wiedziałam co powiedzieć, a neurony w moim mózgu były nadal nieco otumanione przez wcześniejsze intensywne emocje. Byłam w stanie tylko pokiwać głową na znak zgody. To wcale nie znaczyło, że nie ufałam swojemu głosowi. Tylko... nie ufałam swojemu głosowi. Mógł mnie zdradzić i wtedy powiedziałabym coś w rodzaju, 'Nieważne, mógłbyś mnie znowu pocałować?' To było właśnie sedno sprawy - źle się czułam, bo profesor Snape mnie pocałował.

    Ale czułam się jeszcze gorzej, ponieważ przestał.

    ~*~*~*~

    Sytuacja, w której się znalazłem była zła. Pocałowałem uczennicę. Na dodatek to nie była jakaś tam uczennica, tylko Hermiona Granger, mól książkowy, ucieleśnienie kłopotów, Gryfońska prymuska.

    Jeszcze gorsze było, że sprawiło mi to przyjemność.

    To prawda, że w ciągu ostatniego roku rozwinęlo się u mnie niewielkie zainteresowanie tą dziewczyną. Było to w pewien sposób nieuniknione, przecież wyróżniała się na tle klasy potrafiąc uwarzyć z łatwością nawet najtrudniejsze eliksiry. Nie mogłem nic na to poradzić, że ją zauważyłem. I myślałem tu o prawdziwym zauważeniu. Jednego dnia była dla mnie tylko sprytną dziewczyną, a następnego już oszałamiającą i błyskotliwą młodą kobietą. Po tym spędziłem tyle czasu na jej obserwacji przy pracy, że potrafiłem bardzo łatwo przywołać w pamięci obraz jej skoncentrowanej twarzy. Przypuszczałem, że obraz ten zostanie teraz zastąpiony zupełnie inną fantazją. Nadal widziałem ją lgnącą do mnie, pragnącą mnie...

    I to było właśnie najgorsze. Cokolwiek spowodowało jej pełną pasji reakcję na mój dotyk, do tej pory na pewno już minęło. Była tak blisko, a teraz znowu znalazła się poza moim zasięgiem. Zostawiając mnie z pełną goryczy wiedzą, co mogłoby być między nami.

    ~*~*~*~

    To źle, że całowałam się z kimś, kto powinien być najbardziej odrażającym mężczyzną na ziemi.

    Ale jeszcze gorsze było to, że nie czułam odrazy. Byłam w połowie zażenowana, w połowie przygnębiona - i w połowie ekstatyczna.

    Nie było niczego, co mogłabym powiedzieć w swojej obronie. Podobała mi się każda sekunda tego doświadczenia. W ciągu ostatnich kilku godzin miałam okazję odlądać Severusa Snape'a z zupełnie nowej perspektywy i w jakiś sposób pozbawiło go to jego najbardziej przerażających cech charakteru.

    Do tej pory mój sposób jego postrzegania był zabarwiony pierwszym wrażeniem, które było raczej katastrofalne. Teraz zaczęłam się zastanawiać - czy gdyby Harry nie przekonał mnie do podejrzewania go o chęć kradzieży Kamienia Filozoficznego, czy sama też straciłabym do niego zaufanie? Na pewno wtedy jeszcze się go nie bałam, kiedy tej pamiętnej nocy szliśmy przez zamek. Czy gdyby Ron go nie nienawidził - to ja nigdy bym go nie znielubiła? OK, może po jego uwadze na temat moich zębów. Prawda. Nienawidziłam go.

    Niestety to była nieprawda, wielkie kłamstwo. I to właśnie było coś godnego etykietki "naprawdę, naprawdę niedobre."Ponieważ teraz nie mogłam przestać myśleć o nim i jak to było znaleźć się w jego ramionach. To była dokładna pozycja, w której coraz bardziej rozszerzająca się część mojego mózgu planowała mnie umieścić ponownie.

    ~*~*~*~

    Co ktoś mógłby powiedzieć w takiej sytuacji jak nasza?

    Przez chwilę zabawiłem się myślą o pozbawieniu Gryffindoru kilku tysięcy punktów za jej nieodpowiednie zachowanie, ale wątpiłem czy przyjęłaby to w milczeniu. Milczenie było jedyną rzeczą, która w tym momencie stała między mną, a całkowitym upokorzeniem.

    Spróbowałem więc pomóc jej zrozumieć ten prosty fakt.

    "Panno Granger, na pewno jesteś świadoma delikatności sytucji, w której się znalazłem przez nasz romans?"

    Uniosła brew spoglając na mnie. Uhh. Zły dobór słów z mojej strony. Chyba poraz pierwszy. "Miałem na myśli... To nie jest romans. No może jest, ale nie mamy przecież żadnego. Wiesz o co mi chodzi, prawda?" zniecierpliwiłem się.

    "Jak już mówiłam wcześniej, nie ma potrzeby, żebyś traktował mnie z góry. Poza tym, to nie ja to zaczęłam," przypomniała mi. Taka odpowiedź nie mogła obyć się bez odpowiedniej zemsty.

    "Nie, również nie ty to zakończyłaś," odwarknąłem. "Teraz wierzę, że obydwoje się zgodzimy, aby utrzymać ten... interes... w tajemnicy?"

    "Jakby to była sesja całowania, o której mogłabym opowiadać. Już siebie widzę dyskutującą o tym z Lavender: Tak, miałam język profesora Snape'a w ustach i to naprawdę, ale to naprawdę mnie podnieciło," parsknęła szyderczo (zawsze szybko się uczyła, już miała opanowana technikę drwiących uśmieszków od tylko krótkiego czasu spędzonego ze Ślizgonem).

    "Więc zgadzamy się co do tego?" powtórzyłem ostro.

    Pokiwała głową. Od razu poczułem ulgę, prawie taką samą jak wtedy, gdy zdałem sobie sprawę z tego, że nie byłem ojcem Pottera. "Powinniśmy znaleźć pozostałych i wyjaśnić to całe zamieszanie. Ktoś za to zapłaci. Możesz też powiedzieć Potter'owi i Weasley'owi, żeby trzymali buzie na kłódkę, jeżeli cenią swoje życie."

    Naprawdę powinienem rzucić na nich Obliviate, ale wiedziałem, że Dumbledore się temu sprzeciwi. Czasami nienawidziłem bycia jego dłużnikiem...nie, chwileczkę, zawsze nieznosiłem bycia jego dłużnikiem.

    Odwróciłem się z rozmachem powiewając szatą, musiałem przecież nadal wyglądać imponująco i przerażająco. Ruszyłem w kierunku drzwi.

    I zatrzymałem się.

    I odwróciłem się.

    "Czy ty właśnie powiedziałaś 'i to naprawdę, ale to naprawdę mnie podnieciło'?"

    ~*~*~*~


    Posted at 01:29 am by severae
    Komentarze (10)

    Saturday, May 22, 2004
    Aniołek; M&M

    Dzisiaj kilka kolejnych interesujących opowiadań o Roswell i oczywiście o Michaelu i Marii. Wydaje mi się, że to jedyna konwencjonalna para, o której lubię czytać fanfiction. Przeważnie jednak wolę nietypowe pary, tj. Trory (Kochane Kłopoty), Saitou/Misao (Rurouni Kenshin), Xel/Ame (Slayers) i jeszcze kilka innych.


    1. Aniołek - Angel by Diane; M&M; Zanim Michael zostawił Marię, żeby zrealizować swoje przeznaczenie z Izabel, spędził ostatnią noc z Marią. Po trzech miesiącach okazuje się, że Maria jest wciąży. Trójka kosmitów postanawia zapomnieć o przeznaczeniu. Nacedo robi wszystko, żeby im przeszkodzić. Rating - PG-13.
    2. Ponowne spotkanie - Coming Together by Mnemosyne; M&M; crossover z  "Drużyną A." Szóstka nastolatków z Roswell wynajmuje sławną Drużynę A, aby pomogła im się uwolnić od agentów FBI, którzy robili się coraz bardziej niebezpieczni. Rating - PG-13.
    3. Kłamstwa nie pomogą - Lies Can Tear You Apart by VallyGirl; crossover z "Magnum." Michael i Maria udają się na Hawaje, żeby odnaleźć ojca Marii. Wynajmują do pomocy prywatnego detektywa - Magnum. Rating - R.
    4. Świadek - The Witness by Kobe; M&M, AU; Maria jest świadkiem morderstwa. Max jest gliniarzem, który ma jej zapewnić ochronę. Nakbezpieczniejszym rozwiązaniem wydaje mu się zostawić ją pod opieką brata - Michaela, artysty szukającego swojego miejsca w życiu. Rating - R.
    5. Ukryte uczucia - Befuddled Affection by Lux; M&M; Kosmici nie są kosmitami, jaka zagadka kryła się w ich przeszłości. Co muszą zrobić, by móc żyć szczęśliwie. Był wtym opowiadaniu jeden wyjątkowo śmieszny moment, kiedy Alex wpada na Michaela i Marię w zupełnie nieodpowiednim momencie i dostaje prezerwatywą w czoło. Rating - NC-17.
    6. Z powrotem w domu - Taking You Home by Kobe. Po fali upałów, które miały miejsce w Roswell okazuje się, że Maria jest w ciąży (^_^ znowu?). Amy postanawia wyjechać razem z córką z Roswell. Co zrobi Michael? Rating - R.
    7. Wyszeptany krzyk - Whispered Scream by Mnemosyne; M&M; Maria jest świadkiem porwania Michaela przez agentów FBI. Nawiązuje się miedzy nimi więź telepatyczne. Okazuje się że porwała go Topolsky (jest w tym opowiadaniu wyjątkowo okrutna). maria również zostaje porwana. Jak sobie poradzą w niewoli? Na co gotowi są ich przyjaciele, żeby ich odzyskać? To opowiadanie nie nadaje się dla młodszych czytelników. Zawiera wyjątkowo dokładne opisy tortur i seksu. Rating - NC-17.
    8. 4 spośród 5 dentystów - 4 Out Of 5 Dentists Recommends Me by Mnemosyne; M&M. Maria postanawia uwieść Michaela stosując się do znanego powiedzenia "przez żołądek do serca mężczyzny." Rating - NC-17. Jest sequel, pt. Dobre dla ciała - I Do A Body Good; M&M wynajmują pokój w motelu, aby spędzić trochę czasu ze sobą bez martwiena się, że ktoś może ich zaskoczyć w kompromitującej pozycji. Rating - NC-17. W obydwóch opowiadanich jest sporo humoru i seksu. Nie dla dzieci. ^_^
    9. Pilot - Palm Pilot by Mnemosyne; M&M; trochę zmieniony pierwszy odcinek Roswell. Michael i Maria próbują odegrać scenę, w której Maria ma uawać osobę potrąconą przez samochód. Sytuacja wymyka się spod kontroli. Sequel, Paczka cukierków - Candy Cluster; zmieniona wersja drugiego odcinka Roswell. Więcej M&M. Rating - NC-17.
    10. Och... Perwersje - Ohh, Kinky Series by Mnemosyne; M&M i BDSM. Seria trzech opowiadań, w których M&M odkrywają swoje fantazje. (Niegrzeczna dziewczynka, Związany Kkosmita, Kocica - niewolnica) Rating - NC-17.
    11. Wycieczka do składziku - A Trip To The Eraser Room by Laure Alexander; M&M; Michael + Maria + składzik = ? ^_^ Rating - NC-17.
    12. Korzyści kąpieli błotnych - Benefits of Mud by Laure Alexander; M&M; Michael + Maria + deszcz + błoto = ?  Sequel, Zabłocona woda - Mudy Waters; M&M + prysznic = ? Rating - NC-17.

     


    Posted at 05:20 am by severae
    Skomentuj

    Friday, May 21, 2004
    Czysta Karta, rozdz.8

    Mam już gotowy kolejny rozdział. Opowiadanie powoli zbliża się ku końcowi. Będą jeszcze dwa rozdziały, oprócz tego, plus epilog. Naprawdę bardzo się cieszę, że się wam wszystkim podoba. Dziękuję też za miłe komentarze.



    TABULA RASA


    Rozdz.8 "Wściekłość"



    Popatrzyła się na mnie. "Dlaczego uważasz nasz romans za niefortunny?"

    Z wrażenia aż się zatrzymałem. Co na Boga było nie tak z tą dziewczyną? Patrzyłem się na nią z wyrazem niedowierzania na twarzy, bo nie mogłem uwierzyć, że powiedziała to naprawdę. Jednak widząc jej pytający wzrok, przestałem mieć wątpliwości.

    "Nie oczekujesz chyba wyjaśnień?" odwarknąłem, próbując ją zastraszyć. Musiałem przyznać, że byłem dosyć zadowolony z rezultatu.

    "Tak, wyjaśnij mi."

    Hmmpf! I już po zastraszaniu. Musiałem wypróbować inne podejście.

    "W takim razie, pomyślmy. Uczę w tej szkole, ty jesteś uczennicą. Prawdopodobnie masz też ze mną lekcje. Jestem dużo starszy od ciebie, sądząc po naszych pozycjach w tej instytucji. Nadal mamy romans." W końcu to powiedziałem. "A teraz, gdybym cię poprosił, żebyś się skoncentrowała, może połączyłabyś ze sobą te wszystkie fakty i moje wcześniejsze stwierdzenie?" zapytałem złośliwie.

    Najwyraźniej nie rozumiała jeszcze pojęcia sarkazmu.

    "Tak, rozumiem oczywiste powody, dlaczego nasz związek może być czymś nieodpowiednim. Jednak z jakiegoś powodu, nie powstrzymało nas to przed jego rozpoczęciem, profesorze."

    "Miałem wrażenie, że nie wiemy, kto rozpoczął ten romans. Z resztą to już nieważne, możesz uważać, że właśnie się zakończył."

    Teraz nadeszła jej kolej, aby zatrzymać się z zaskoczeniem. "Zrywasz ze mną!?" Miała jeszcze odwagę udawać oburzoną. "Nawet mnie nie znasz," narzekała, "i już ze mną zrywasz!?"

    Wolałem na to nie odpowiadać, a ona nareszcie zostawiła ten temat w spokoju. Nie miałem pojęcia w jaki sposób zasłużyłem sobie na tą błogosławioną ciszę, ale byłem wdzięczny, że bez dalszej zwłoki i dyskusji dotarliśmy do Wielkiej Sali.

    ~*~*~*~

    "Jestem głodny."

    "Ja też."

    "Zamknijcie się, obydwoje."

    "Ale Draco..."

    "Siedź cicho, Goyle."

    "Ale ja naprawdę ..."

    Odwróciłem się i spojrzałem na niego ze złością. Cofnął się, ale nie było to wystarczająco szybko. Merlinie, czyżbym tracił rozsądek? Przeżyłem tej nocy już najgorsze do wyobrażenia koszmary. Kiedy tylko myślałem, że nie mogło już być gorzej ... oni znowu to robili. Nadszedł czas na działanie i to szybko.

    Wróciliśmy do Wielkiej Sali, co samo w sobie było cudem skoro wałęsaliśmy się po zamku już ponad godzinę. Na serio, Filch był szkodnikiem, ale był niczym w porównaniu do tej zielonookiej kulki futra. Wiedziałem, że błyszczące w ciemności zielone oczy, będą mnie prześladować do końca życia. Pani Norris przecięła nam drogę trzy razy, kiedy szliśmy do pokoju wspólnego Ślizgonów i dwa razy podczas naszej drogi powrotnej do Wielkiej Sali. Za każdym razem gwałtownie odskakiwaliśmy do tyłu i lądowaliśmy w jakiejś klasie albo szafie. Nie miałem słów, żeby opisać ten horror, jakim było ukrywanie się w szafie razem z Crabbem i Goylem. Drżałem z obrzydzeniem już na samo wspomnienie.

    Powoli otwierając drzwi do sali zdałem sobie sprawę, że mieliśmy więcej problemów. Nasze ofiary właśnie były w środku i nie mogliśmy tam po prostu wejść i rzucić przeciwzaklęcia.

    Cholera.

    "Musimy ich wywabić"

    "Ale jak, Draco?"

    "Siedź cicho i pozwól mi myśleć," zażądałem, a oni posłuchali się bez sprzeciwów. Nowopowstała cisza pozwoliła mi usłyszeć rozmowę, która właśnie miała miejsce wewnątrz. Najwyraźniej obudzili się bez żadnych wspomnień (tak, zaklęcie podziałało, byłem genialny), podzielili na grupy i przeszukali zamek. Właśnie dzielili się swoimi odkryciami, kiedy rozpocząłem podsłuchiwanie. Dumbledore i McGonagall siedzieli przy stole nauczycielskim, Snape stał naprzeciwko nich ze skrzyżowanymi na piersi rękami i raczej z zirytowanym wyrazem twarzy, Granger - w ponurym nastroju - była zaraz obok niego. Duet - Potter i Weasley - rozsiadł się na krzesłach w pewnym oddaleniu od pozostałych.

    "Więc to jest szkoła?" zapytał Potter, a Dumbledore przytaknął. "A ty jesteś dyrektorem?"

    Dumbledore przytaknął ponownie, a ja mogłem się tylko zastanawiać jak, na Merlina, się o tym dowiedzieli. "Ty jesteś nauczycielką," kontynuował Potter wskazując McGonagall, "tak jak i mój ojciec." Snape kiwnął lekko głową po usłyszeniu tego komentarza. Musiałem się z całych sił powstrzymywać przed zemdleniem.

    Ojciec?

    Chwileczkę? Jak bardzo namieszaliśmy im w głowach? Jak wpadli na pomysł, że Snape był ojcem Pottera? W tym właśnie momencie dołączyła do mojej kolekcji rzeczy niedopomyślenia kolejna myśl.

    "A co wy odkryliście?" zapytała McGonagall Pottera i Weasleya.

    "Harry jest super bohaterem,"powiedział podekscytowany Weasley, a ja musiałem walczyć z przemożną ochotą walenia głową o framugę drzwi.

    "Ehhm... potrafię robić... rzeczy," rozwinął Potter i zaczął wywijać swoją różdżką.

    Dumbledore mu przerwał. "Nie chciałbym cię rozczarować, ale sądzę, że nie tylko ty posiadasz w tym towarzystwie pewne moce."

    Widziałem jak Potter kiwał głową z przygnębieniem, gdy Dumbledore wyjaśniał, że Hogwart jest szkołą Czarodziejstwa i Magii.

    "Chcesz powiedzieć, że my wszyscy potrafimy... czarować?" To był głos Granger. Była pełna wątpliwości. "Dlaczego nie mamy różdżek?"

    "Może zgubiliśmy je w czasie tego, co się nam przydarzyło," zasugerował Weasley. Usłyszałem szelesty, kiedy zaczęli ich szukać po całej sali. Nie minęło wiele czasu, gdy profesor Snape burknął, "Tutaj!" i wyciągnął przed siebie kolekcję różdżek. Przez szparę w drzwiach zobaczyłem jak Dumbledore i McGonagall sięgneli bez wahania po swoje różdżki. Nawet Weasley i szlama zdołali instynktownie zidentyfikować swoje.

    "A co to jest?" usłyszałem pytanie McGonagall. Zaglądając do środka widziałem ją trzymającą w dłoniach błyszczący i powiewający materiał., który przypominał mi trochę kostium Śmiercio... chciałem powiedzieć, kostium na specjalne okazje mojego ojca. Ahmm.

    Skoro nikt nie potrafił zidentyfikować srebrzystego płaszcza, odłożyli go na bok, a ja postanowiłem zbadać go dokładniej nieco później. W tej chwili byłem raczej zajęty słuchaniem ich ostatnich wniosków.

    Opiekun mojego domu mówił. "Oprócz spotkań z duchami i rozmawiającymi portretami nie odkryliśmy niczego, co miałoby jakieś większe znaczenie."

    "Rozmawialiście z duchem?" dopytywał się wyraźnie zaciekawiony Dumbledore.

    "Tak," to była Granger, "Było to raczej pouczające spotkanie."

    Profesor Snape rzucił jej spojrzenie przeznaczone specjalnie dla Gryfonów. Powinno było ono zamrozić ją na miejscu, ale nie wywarło na niej wrażenia. Czyżby Snape tracił swoje umiejętności zastraszania? Horror nad horrorami!

    "Wydaje się, że jesteśmy... zaangażowani," powiedziała Granger. Zaczynałem się poważnie martwić tym, co zrobiliśmy z ich głowami. Chyba nie mogli przecież w to wszystko wierzyć?

    "W czym?" zapytał Weasley.

    Potter potrafił wyciągać wnioski o wiele szybciej. "Ugh, masz romans z moim ojcem?"

    Wydawało sie, że Weasley też w końcu załapał, "Och, miałaś na myśli ze sobą?"

    "To skończone!" wyjaśnił Snape z zaciśniętymi zębami.

    "Błe," powiedział Weasley.

    Zamknąłem drzwi i odwróciłem się w kierunku moich towarzyszy.

    "Całkowicie zniszczyliśmy ich psychikę," oznajmiłem ze spokojem. Popatrzyli się na mnie, jak gdyby to nie było nic nowego - w pewnym sensie nie było. Dumbledore był zniedołężniały od dnia urodzenia, a Potter - przypuszczałem - dostał obłędu po tym jak Sami-Wiecie-Kto rzucił na niego klątwę.

    Zdecydowałem się na działanie. "Rzucimy urok na jakiś przedmiot w sali, żeby ich przestraszyć. A kiedy wybiegną przerażeni, wejdziemy do środka i rzucimy przeciwzaklęcie."

    ~*~*~*~

    To naprawdę wyszło mi nie najlepiej.

    Jakimś sposobem wypaplałam, że coś było między nami, chociaż wcale nie miałam takiego zamiaru.

    A teraz nienawidził mnie jeszcze bardziej, a chłopcy - Harry i Ron, tak się nazywali - byli obrzydzeni. Tak na serio to nie widziałam dlaczego. Nasz związek był nieodpowiedni, prawda, ale Snape był intrygującą osobą. Teraz, kiedy o tym myślałam, zaczynałam rozumieć dlaczego mógł wydawać mi się atrakcyjny. Miał fascynujące oczy, hipnotyzujący głos i... i musiałam przestać się nim zachwycać w tej chwili. 'Weź się w garść, Granger.'

    Dumbledore i McGonagall mieli właśnie wyrazić swoje opinie, ale nie zdążyli. Nagle rozpocząło się istne piekło.

    Na początku nie wiedziałam, co się działo. Słyszałam tylko skrzypienie i chrobotanie czegoś metalowego. Odwróciłam się by stanąć twarzą w twarz z naszymi przeciwnikami. Zbroje stojące w korytarzu - ożyły! Jeszcze przed chwilą martwi rycerze unieśli miecze i ruszyli w naszym kierunku. Było źle!

    Krzyknąłam i pobiegłam do drzwi. Zaraz za mną podążyli Harry i Ron. Odgłosy ciężkich kroków, które słyszeliśmy, świadczyły o tym, że rycerze powoli zaczynali nas doganiać. Profesor McGonagall była tuż za nami. Wykrzyczała, "Uciekajcie, trzymajcie się razem!"

    Zanim wybiegliśmy z sali, zerknęłam przez ramię i zobaczyłam jak Dumbledore i Snape podjęli walkę. Wyciągnęli przed siebie różdżki, ale nie wiedzieli, co trzeba było powiedzieć. Cofali się pomału w kierunku drzwi. Nic nie mogłam poradzić na to, że odczuwałam niepokój myśląc o... o nim.

    Na zewnątrz McGonagall wepchnęła nas szybko do niewielkiego przedpokoju i zaraz poszła pomóc reszcie. Pojawili się po kilku sekundach porzucając walkę i decydując się na ucieczkę.

    Opadliśmy z ulgą na krzesła, gdy tylko usłyszeliśmy, że metalowe kroki robiły się coraz cichsze.

    "Co to było?" wydyszał Ron.

    "Mogę tylko zgadywać tak samo jak i ty," potrząsnął głową Dumbledore.

    Snape, który nadal stał najbliżej drzwi, wyglądał jakby chciał popełnić morderstwo. "Głupie dowcipy, to właśnie były głupie dowcipy."

    Zanim mógł to dokładniej wyjaśnić, drzwi otworzyły się z rozmachem i uderzyły go w głowę. Przewrócił się na podłogę. Jedna ze zbrój namierzyła naszą kryjówkę i po cichu się zbliżyła. Gdy Snape leżał bezbronny i ogłuszony, rycerz uniósł miecz.

    Nie myśląc o tym co robiłam, podbiegłam do nich. Skierowałam różdżkę w kierunku napastnika i wykrzyknęłam, "Finite Incantatum!" Nie wiedziałam skąd nagle te słowa pojawiły się w mojej głowie. Nie kontrolowałam nawet ruchów nadgarstka. Machnęłam rożdżką. Po prostu sie stało. Rycerz zatrzymał się jak zamrożony w połowie ruchu, a wszystko to przez deszcz iskier, który wytrysnął z różdżki.

    Cokolwiek sprawiło, że się poruszał, zniknęło. Ponownie stał się martwym elementem dekoracyjnym.

    "Nic ci nie jest?" zapytałam usiłując złapać oddech i szarpiąc za każdą część jego ciała, której mogłam dosięgnąć.

    Udało mu się utrzymać mnie przez chwilę na odległość, dopóki nie wstał z podłogi. Również się podniosłam.

    "Dzięki tobie. Wydaje się, że przypomniałaś sobie jakiś czar."

    Pokiwałam głową nie spuszczając z niego wzroku ani przez chwilę.

    "Słuchaj, przepraszam!" wyrwało mi się. "Za wszystko co powiedziałam wcześniej. Wiem, że mnie nie uwiodłeś i nie mam zamiaru cię zgłosić. Myślę, że to co jest między nami, jest obustronne albo nawet ja mogłam to zainicjować. Ale nie czuję się do niczego zmuszana ani nic podobnego. Cieszą się, że nic ci się nie sta..."

    Z pewnością byłam na skraju histerii, nie mogłam przestać, tak bardzo mi ulżyło, że nic mu się nie stało. Prawdopodobnie mogłabym tak mówić przez całą noc, jeśliby on nie przedsięwziął pewnych drastycznych środków, żeby mnie uciszyć.

    Pochylił się i pocałował mnie.

    Och. O mój boże.

    To nie był przeciętny pocałunek podziękowawczy. Szybko przeistaczał się w namiętny szał.

    Na początku byłam zszokowana, ale gdy pocałunek się pogłębił, odrzuciłam wszelkie wątpliwości. Kiedy otoczył mnie ramionami, pozwoliłam sobie na przeczesanie jego włosów palcami i pożegnałam cały swój zdrowy rozsądek. Wow... ten facet to dopiero potrafił całować... Zamknęłam oczy i poddałam się uczyciom, które wywoływały jego usta dotykające moich, jego język dotykający mojego...

    Przerwał pocałunek i popatrzył mi sie prosto w oczy. Zdałam sobie sprawę, że lekko się chwiałam, on również wyglądał na zdyszanego. Byłam mgliście świadoma jakiś wymamrotanych przez pozostałych komentarzy (od potępiających od McGonagal, do odgłosów wymiotowania od Rona i Harrego). Jednak w tej właśnie chwili nie miały one dla mnie najmniejszego znaczenia, na pewno nie, gdy ten właśnie mężczyzna znajdował się przede mną, jego oczy, jego usta... W jego oczach widziałam głód, co częściowo mnie niepokoiło, a częściowo podniecało.

    Zanim jednak zdołałam pozbierać się do kupy, znowu się całowaliśmy.

    Nie wyglądało na to, żeby zamierzał przestać.

    Coż, ja również nie miałam takiego zamiaru.

    ~*~*~*~

    To było naprawdę zabawne, oglądać ich wszystkich jak w pośpiechu wypadli z Wielkiej Sali. Zaczarowana Zbroja podążyła za nimi korytarzem, a my mogliśmybezproblemowo wśliznąć się do teraz już pustej sali.

    "Dobra, zajmijcie takie same pozycje jak wcześniej," rozkazałem. "To przywróci im pamięć natychmiastowo, więc musimy uważać, żeby szybko się stąd zmyć. Nie wiemy jak daleko odeszli i nie możemy dać się złapać."

    Ojciec by mnie zabił. Albo jeszcze gorzej, mógłby powiedzieć matce. Zadrżałem na tą myśl (drżenie ze strachu na niespodziwane myśli stawało się niepokjącym zwyczajem).

    Nawiązaliśmy kontakt wzrokowy i równocześnie wypowiedzieliśmy słowa.

    "QUIDQUID LATET APPAREBIT!"

    Ponownie wstęgi światła zaiskrzyły i popłynęły w kierunku środka sali.

    Teraz cokolwiek by nie robili, natychmiast odzyskają wiedzę o sobie i wszystkie wspomienia.

    Cokolwiek by nie robili.

    ~*~*~*~


    Następny rozdział powinien być za jakieś dwa dni. Będzie nosił tytuł - "Jak sobie poradzą?" Mam nadzieję, że ten wam się podobał.

    Posted at 02:59 am by severae
    Komentarze (2)

    Thursday, May 20, 2004
    Roswell trochę inaczej, M&M

    Dzisiaj polecę jeszcze kilka opowiadań o "Roswell." Wszystkię są raczej dosyć długie i główną parą są oczywiście Michael i Maria, czyli Candy. Jutro natomiast postaram się umieścić kolejny - 8 rozdział "Czystej Karty" pt. 'Wściekłość'.



    1. Roswell trochę inaczej - Roswell Difference by Maria Mathews; M&M. Co by było, gdyby Michael i Maria zostali parą o wiele wcześniej i przyznali się do swoich uczuć. Jak zareagowali by na to ich przyjaciele. Jaki wpływ miałaby na to wszystko Courtney i dlaczego tak szybko przyznała się Michaelowi, że też jest kosmitką? Rating - NC-17. Jest sequel, pt. Następny etep - The Next Stage; M&M rozpoczynają wspólne życie, Maria jest w ciąży. Na co gotowa jest Courtney by odzyskać Michala? Rating - NC-17.
    2. Zwierzęcy instynkt - Animal Instinct by Kylia; M&M; Michael i Maria śpią ze sobą., a potem próbują o wszystkim zapomnieć. Nie udaje im się, obydwoje zaczynają chorować. Jakie jest rozwiązanie? Rating - R.
    3. Los pokonuje przeznaczenie - Fates Defeats Destiny by Essenare; M&M; Okazuje się, że ojciec Marii należał do rasy ludzi kotów, którzy od wieków zamieszkiwali ziemię. Często nazywano ich wyroczniami, ponieważ mieli wizje przyszłości. Potrafili też zamieniać się w koty. Maria jest jedną z nich. Rating - PG-13.
    4. Sztuka bycia tobą - The Art Of Being You by Deecee; M&M; Chłopaki z college'u dolewają Izabel do kawy alkohol. Ta nie mogąc znieść ciągłych kłótni Michaela i Marii, postanawia pomóc im zrozumieć siebie nawzajem i zamienia ich ciałami. Robi to wszystko, gdy jest pijana. Jak z tą sytuacją poradzą sobie Michael i Maria? Naprawdę zabawne opowiadanie. Rating - PG-13.
    5. Surowa ryba - Raw Fish by Katefur; M&M; Michael zostaje zaproszony na kolację do domu Marii razem z jej matkę - Amy. Mają jeść sushi. Niewiadomo dlaczego, ale Michael nagle zaczyna chorować. Grupka przyjaciół stara się mu pomóc użuwając uzdrawiających kamieni, których już wcześniej użyli do wyleczenia Michaela. Najpierw jednak muszą powiedzieć o wszystkim Amy. To opowiadanie głównie z jej punktu widzenia. Rating- PG-13.
    6. Kolejka górska - Rollercoster by Domino; M&M; Skórowie obmyślają plan jak podzielić grupkę przyjaciół, żeby potem łatwiej ich było zniszczyć. Za swoją ofiarę wybierają Marię. Sprawiają, że przyjaciele przestają jej ufać, przestają z nią rozmawiać. Maria postanawia znalęźć sobie nowych przyjaciół. Co zrobią kosmici, gdy prawda o intrygach skórów wyjdzie na jaw? Rating - R.
    7. Po wydarzebniach w jaskini - After the Cave by Domino; M&M; Maria postanawia pomóc kosmitom. Zawsze była dobrą aktorką. W czasie wakacji wybiera się do centrum treningowego agentów FBI z dosknale spreparowanymi dokumentami i alibii. Udaje współpracownicę agentas Pierce'a. Jakie zajdą w niej zmiany? Jak zareagują przyjaciele na nową Marię? Rating - R. Jest sequel, pt. Wojna - The War; 10 lat po wydarzeniach w pierwszej części opowiadania. Nadszedł czas finałowej bitwy ze Skórami. Rating - R.
    8. Zabawa w dom - Playing House by Katjen; M&M; Jeden z nauczycieli zadaje projekt do wykonania. Losowo dobrane pary mają udawać małżeństwa i prowadzić swoje gospodarstwa. michael jest w parze ze szkolną pustogłową blondynką myślącą tylko o ubraniach, Maria ląduje w parze z Maxem, Liz z Alexem, a Izabel z Kylem. Co się stanie po zakończeniu projektu. Czy  wszyscy zaczną doceniać swoich rzeczywistych partnerów? Całkiem zabawne opowiadanie, szczególnie reakcje Michaela na 'przymusową żonę'. Rating - PG.
    9. Weselna trema - The Wedding Jitters by Mnemosyne; M&M; dzień ślubu Michaela i Marii. Krótkie, ale bardzo zabawne opowiadanko. Kłopoty Marii z zielonymi włosami, Kyle uczący Michaela tańczyć, groźby Amy, problemy z suknią i wiele innych. Rating - PG-13.
    10. Życie bardziej zwyczajne - A Life More Ordinary by Julianka; M&M; Maria ma dość całego przygnębienia związanego z problemami kosmitów. Razem z Alexem, Kylem i Tess zakładają tajny klub o nazwie "SATAN", który ma za zadanie propagować zwyczajne życie. Organizują pikniki i wiele różnych zabaw. Rating- PG-13.

    Posted at 02:19 pm by severae
    Skomentuj

    Wednesday, May 19, 2004
    I love Candy

    Dzisiaj kolejne rekomendacje. Tym razem będą to opowiadania związane z serialem nawet dosyć popularnym w Polsce, gdy był wyświetlany na Polsacie. Będzie to "Roswell: W kręgu tajemnic" albo poprostu "Roswell" - nie rozumiem dlaczego tłumacze tytułu odczuwali potrzebe by dodać jeszcze 'w kręgu tajemnic.'

    We wszystkich opowiadaniach, którę polecę główną parą będą Michael Guerin i Maria DeLuca, czyli M&M, inaczej CANDY. Pewnie już zgadliście, że jestem "Candy shipper." :)


    1. Tajemnice - Mysteries by Anla, bardzo długie opowiadanie, ale cały czas trzymające w napięciu. Oprócz Candy są jeszcze inne pary, Alex żyje, ale przede wszystkim autorka skupia się na parze Michaela i Marii. Rating - R.
    2. Nareszcie widzę słońce - Now I see the Sun by Aelita; M&M; grupka przyjaciól wybiera się w czasie przerwy zimowej do domku w górach. Napięcie rośnie, ponieważ ludzie dopiero niedawno dowiedzieli się o kosmitach. Ma miejsce kilka zabawnych sytuacji, część przyjaciół zostaje schwytana przez FBI i M&M muszą ich odbić. Rating - PG-13
    3. Jak ptaki w klatce - Bird in the Gilded Cage by Bec; głównie M&M, ale jest też trochę Iz/Kyle i L/M; FBI udaje się schwytać wszystkich kosmitów i osoby z nimi związane. Jak udaje im sie uciec z więzienia i rozpocząć nowe życie? Rating - NC-17
    4. Droga 285 na południe - Bajka  - A 285 South Fairytale by Belit; M&M; Co by było gdyby Maria przespała się z Michaelem, gdy porwał ją i jej samochód, żeby poszukać wskazówek odnośnie przeszłości kosmitów. Co by było gdyby obydwoje uważali, że to tylko sex? Co by było gdyby maria zaprzyjaźniła się z Izabel? Rating - NC-17
    5. Podróż - Road Trip by Christina; M&M; Michael postanawia odzyskać Marię i udaje się za nią do Nowego Jorku. Przekonuje ja i obydwoje ruszają w drogę powrotną do Roswell. Napotykają jednak przeszkodę w postaci całego skolonizowanego miasteczka kosmitów. Rating - NC-17. Jest sequel, pt. Kilka stopni od nieba - A Few Degrees Shy of Heaven; M&M mówią o swoim odkryciu pozostałym i wszyscy razem jadą do miasteczka kosmitów. Rating - NC-17.

     


    Posted at 09:02 am by severae
    Skomentuj

    Next Page