 |
Miejsce na moje opowiadanka i wiersze. Będę też umieszczać tu linki do fanficów, które warto przeczytać.
Opowiadania
CZYSTA KARTA
Rozdz.1
Rozdz.2
Rozdz.3 Rozdz.4 Rozdz.5 Rozdz.6 Rozdz.7 Rozdz.8 Rozdz.9 Rozdz.10 Epilog
SPRAWA HONORU
Księga I, Rozdz.1
Księga I, Rozdz.2 Księga I, Rozdz.3a
WSZYSTKO, CO WIEM O ZŁOŚLIWOŚCI I SARKAŹMIE, NAUCZYŁAM SIĘ OD SNAPE'A
PIJAŃSTWO NIE POPŁACA
ŚwiętowaniePrzebudzenieUciec czy nie uciec?
SŁODKA ZEMSTA
Rozdz.1Rozdz.2Rozdz.3Rozdz.4Rozdz.5Rozdz.6
INCIDENTS: IMPERFECT LIAISON
Chapter 1
Wiersze
Why
Dreadful Memories
Once In A Bluemoon Your Touch Charcoal Sun
Rekomendacje
Harry Potter
Severus/Hermiona 1, 2, 3, 4.Severus/Tonks 1. Rurouni Kenshin
Saitou/Misao 1.
InuYasha - Sess/Kag
1,
2,
3,
4,
5, 6.
Xena - Ares/ Gabriella
1.
Roswell: W Kręgu Tajemnic - M&M (Candy)
1, 2, 3.
Archiwa:
Darksarcasm
Ashwinder
Whispers
AdultFanFiction
FanFictionNet
Twisting the Hellmouth
Forum Naughty-Seduction.Net
Seventh Dimension
Roswell Desert Skies
Stronki pomocne w pisaniu:
Designer Potions - Slytherin Severus Snape Support Site
The Harry Potter Lexicon
The Internet Sacred Text Archive
Urban Dictionary
Translator
SpellCheck
Polskie Strony z Fikami o Snapie
Mirriel's Page
Slytherin Common Room
Fanfik.Pl
HarryPotter-Kawiarenka
Harry Potter Forum
Blogi
Morgan Le Fay
Nika Snape Nightsilence by Lilia
Liczydełko Pisadełka
Contact Me
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
Friday, May 21, 2004
Mam już gotowy kolejny rozdział. Opowiadanie powoli zbliża się ku końcowi. Będą jeszcze dwa rozdziały, oprócz tego, plus epilog. Naprawdę bardzo się cieszę, że się wam wszystkim podoba. Dziękuję też za miłe komentarze.
TABULA RASA
Rozdz.8 "Wściekłość"
Popatrzyła się na mnie. "Dlaczego uważasz nasz romans za niefortunny?"
Z wrażenia aż się zatrzymałem. Co na Boga było nie tak z tą dziewczyną? Patrzyłem się na nią z wyrazem niedowierzania na twarzy, bo nie mogłem uwierzyć, że powiedziała to naprawdę. Jednak widząc jej pytający wzrok, przestałem mieć wątpliwości.
"Nie oczekujesz chyba wyjaśnień?" odwarknąłem, próbując ją zastraszyć. Musiałem przyznać, że byłem dosyć zadowolony z rezultatu.
"Tak, wyjaśnij mi."
Hmmpf! I już po zastraszaniu. Musiałem wypróbować inne podejście.
"W takim razie, pomyślmy. Uczę w tej szkole, ty jesteś uczennicą. Prawdopodobnie masz też ze mną lekcje. Jestem dużo starszy od ciebie, sądząc po naszych pozycjach w tej instytucji. Nadal mamy romans." W końcu to powiedziałem. "A teraz, gdybym cię poprosił, żebyś się skoncentrowała, może połączyłabyś ze sobą te wszystkie fakty i moje wcześniejsze stwierdzenie?" zapytałem złośliwie.
Najwyraźniej nie rozumiała jeszcze pojęcia sarkazmu.
"Tak, rozumiem oczywiste powody, dlaczego nasz związek może być czymś nieodpowiednim. Jednak z jakiegoś powodu, nie powstrzymało nas to przed jego rozpoczęciem, profesorze."
"Miałem wrażenie, że nie wiemy, kto rozpoczął ten romans. Z resztą to już nieważne, możesz uważać, że właśnie się zakończył."
Teraz nadeszła jej kolej, aby zatrzymać się z zaskoczeniem. "Zrywasz ze mną!?" Miała jeszcze odwagę udawać oburzoną. "Nawet mnie nie znasz," narzekała, "i już ze mną zrywasz!?"
Wolałem na to nie odpowiadać, a ona nareszcie zostawiła ten temat w spokoju. Nie miałem pojęcia w jaki sposób zasłużyłem sobie na tą błogosławioną ciszę, ale byłem wdzięczny, że bez dalszej zwłoki i dyskusji dotarliśmy do Wielkiej Sali.
~*~*~*~
"Jestem głodny."
"Ja też."
"Zamknijcie się, obydwoje."
"Ale Draco..."
"Siedź cicho, Goyle."
"Ale ja naprawdę ..."
Odwróciłem się i spojrzałem na niego ze złością. Cofnął się, ale nie było to wystarczająco szybko. Merlinie, czyżbym tracił rozsądek? Przeżyłem tej nocy już najgorsze do wyobrażenia koszmary. Kiedy tylko myślałem, że nie mogło już być gorzej ... oni znowu to robili. Nadszedł czas na działanie i to szybko.
Wróciliśmy do Wielkiej Sali, co samo w sobie było cudem skoro wałęsaliśmy się po zamku już ponad godzinę. Na serio, Filch był szkodnikiem, ale był niczym w porównaniu do tej zielonookiej kulki futra. Wiedziałem, że błyszczące w ciemności zielone oczy, będą mnie prześladować do końca życia. Pani Norris przecięła nam drogę trzy razy, kiedy szliśmy do pokoju wspólnego Ślizgonów i dwa razy podczas naszej drogi powrotnej do Wielkiej Sali. Za każdym razem gwałtownie odskakiwaliśmy do tyłu i lądowaliśmy w jakiejś klasie albo szafie. Nie miałem słów, żeby opisać ten horror, jakim było ukrywanie się w szafie razem z Crabbem i Goylem. Drżałem z obrzydzeniem już na samo wspomnienie.
Powoli otwierając drzwi do sali zdałem sobie sprawę, że mieliśmy więcej problemów. Nasze ofiary właśnie były w środku i nie mogliśmy tam po prostu wejść i rzucić przeciwzaklęcia.
Cholera.
"Musimy ich wywabić"
"Ale jak, Draco?"
"Siedź cicho i pozwól mi myśleć," zażądałem, a oni posłuchali się bez sprzeciwów. Nowopowstała cisza pozwoliła mi usłyszeć rozmowę, która właśnie miała miejsce wewnątrz. Najwyraźniej obudzili się bez żadnych wspomnień (tak, zaklęcie podziałało, byłem genialny), podzielili na grupy i przeszukali zamek. Właśnie dzielili się swoimi odkryciami, kiedy rozpocząłem podsłuchiwanie. Dumbledore i McGonagall siedzieli przy stole nauczycielskim, Snape stał naprzeciwko nich ze skrzyżowanymi na piersi rękami i raczej z zirytowanym wyrazem twarzy, Granger - w ponurym nastroju - była zaraz obok niego. Duet - Potter i Weasley - rozsiadł się na krzesłach w pewnym oddaleniu od pozostałych.
"Więc to jest szkoła?" zapytał Potter, a Dumbledore przytaknął. "A ty jesteś dyrektorem?"
Dumbledore przytaknął ponownie, a ja mogłem się tylko zastanawiać jak, na Merlina, się o tym dowiedzieli. "Ty jesteś nauczycielką," kontynuował Potter wskazując McGonagall, "tak jak i mój ojciec." Snape kiwnął lekko głową po usłyszeniu tego komentarza. Musiałem się z całych sił powstrzymywać przed zemdleniem.
Ojciec?
Chwileczkę? Jak bardzo namieszaliśmy im w głowach? Jak wpadli na pomysł, że Snape był ojcem Pottera? W tym właśnie momencie dołączyła do mojej kolekcji rzeczy niedopomyślenia kolejna myśl.
"A co wy odkryliście?" zapytała McGonagall Pottera i Weasleya.
"Harry jest super bohaterem,"powiedział podekscytowany Weasley, a ja musiałem walczyć z przemożną ochotą walenia głową o framugę drzwi.
"Ehhm... potrafię robić... rzeczy," rozwinął Potter i zaczął wywijać swoją różdżką.
Dumbledore mu przerwał. "Nie chciałbym cię rozczarować, ale sądzę, że nie tylko ty posiadasz w tym towarzystwie pewne moce."
Widziałem jak Potter kiwał głową z przygnębieniem, gdy Dumbledore wyjaśniał, że Hogwart jest szkołą Czarodziejstwa i Magii.
"Chcesz powiedzieć, że my wszyscy potrafimy... czarować?" To był głos Granger. Była pełna wątpliwości. "Dlaczego nie mamy różdżek?"
"Może zgubiliśmy je w czasie tego, co się nam przydarzyło," zasugerował Weasley. Usłyszałem szelesty, kiedy zaczęli ich szukać po całej sali. Nie minęło wiele czasu, gdy profesor Snape burknął, "Tutaj!" i wyciągnął przed siebie kolekcję różdżek. Przez szparę w drzwiach zobaczyłem jak Dumbledore i McGonagall sięgneli bez wahania po swoje różdżki. Nawet Weasley i szlama zdołali instynktownie zidentyfikować swoje.
"A co to jest?" usłyszałem pytanie McGonagall. Zaglądając do środka widziałem ją trzymającą w dłoniach błyszczący i powiewający materiał., który przypominał mi trochę kostium Śmiercio... chciałem powiedzieć, kostium na specjalne okazje mojego ojca. Ahmm.
Skoro nikt nie potrafił zidentyfikować srebrzystego płaszcza, odłożyli go na bok, a ja postanowiłem zbadać go dokładniej nieco później. W tej chwili byłem raczej zajęty słuchaniem ich ostatnich wniosków.
Opiekun mojego domu mówił. "Oprócz spotkań z duchami i rozmawiającymi portretami nie odkryliśmy niczego, co miałoby jakieś większe znaczenie."
"Rozmawialiście z duchem?" dopytywał się wyraźnie zaciekawiony Dumbledore.
"Tak," to była Granger, "Było to raczej pouczające spotkanie."
Profesor Snape rzucił jej spojrzenie przeznaczone specjalnie dla Gryfonów. Powinno było ono zamrozić ją na miejscu, ale nie wywarło na niej wrażenia. Czyżby Snape tracił swoje umiejętności zastraszania? Horror nad horrorami!
"Wydaje się, że jesteśmy... zaangażowani," powiedziała Granger. Zaczynałem się poważnie martwić tym, co zrobiliśmy z ich głowami. Chyba nie mogli przecież w to wszystko wierzyć?
"W czym?" zapytał Weasley.
Potter potrafił wyciągać wnioski o wiele szybciej. "Ugh, masz romans z moim ojcem?"
Wydawało sie, że Weasley też w końcu załapał, "Och, miałaś na myśli ze sobą?"
"To skończone!" wyjaśnił Snape z zaciśniętymi zębami.
"Błe," powiedział Weasley.
Zamknąłem drzwi i odwróciłem się w kierunku moich towarzyszy.
"Całkowicie zniszczyliśmy ich psychikę," oznajmiłem ze spokojem. Popatrzyli się na mnie, jak gdyby to nie było nic nowego - w pewnym sensie nie było. Dumbledore był zniedołężniały od dnia urodzenia, a Potter - przypuszczałem - dostał obłędu po tym jak Sami-Wiecie-Kto rzucił na niego klątwę.
Zdecydowałem się na działanie. "Rzucimy urok na jakiś przedmiot w sali, żeby ich przestraszyć. A kiedy wybiegną przerażeni, wejdziemy do środka i rzucimy przeciwzaklęcie."
~*~*~*~
To naprawdę wyszło mi nie najlepiej.
Jakimś sposobem wypaplałam, że coś było między nami, chociaż wcale nie miałam takiego zamiaru.
A teraz nienawidził mnie jeszcze bardziej, a chłopcy - Harry i Ron, tak się nazywali - byli obrzydzeni. Tak na serio to nie widziałam dlaczego. Nasz związek był nieodpowiedni, prawda, ale Snape był intrygującą osobą. Teraz, kiedy o tym myślałam, zaczynałam rozumieć dlaczego mógł wydawać mi się atrakcyjny. Miał fascynujące oczy, hipnotyzujący głos i... i musiałam przestać się nim zachwycać w tej chwili. 'Weź się w garść, Granger.'
Dumbledore i McGonagall mieli właśnie wyrazić swoje opinie, ale nie zdążyli. Nagle rozpocząło się istne piekło.
Na początku nie wiedziałam, co się działo. Słyszałam tylko skrzypienie i chrobotanie czegoś metalowego. Odwróciłam się by stanąć twarzą w twarz z naszymi przeciwnikami. Zbroje stojące w korytarzu - ożyły! Jeszcze przed chwilą martwi rycerze unieśli miecze i ruszyli w naszym kierunku. Było źle!
Krzyknąłam i pobiegłam do drzwi. Zaraz za mną podążyli Harry i Ron. Odgłosy ciężkich kroków, które słyszeliśmy, świadczyły o tym, że rycerze powoli zaczynali nas doganiać. Profesor McGonagall była tuż za nami. Wykrzyczała, "Uciekajcie, trzymajcie się razem!"
Zanim wybiegliśmy z sali, zerknęłam przez ramię i zobaczyłam jak Dumbledore i Snape podjęli walkę. Wyciągnęli przed siebie różdżki, ale nie wiedzieli, co trzeba było powiedzieć. Cofali się pomału w kierunku drzwi. Nic nie mogłam poradzić na to, że odczuwałam niepokój myśląc o... o nim.
Na zewnątrz McGonagall wepchnęła nas szybko do niewielkiego przedpokoju i zaraz poszła pomóc reszcie. Pojawili się po kilku sekundach porzucając walkę i decydując się na ucieczkę.
Opadliśmy z ulgą na krzesła, gdy tylko usłyszeliśmy, że metalowe kroki robiły się coraz cichsze.
"Co to było?" wydyszał Ron.
"Mogę tylko zgadywać tak samo jak i ty," potrząsnął głową Dumbledore.
Snape, który nadal stał najbliżej drzwi, wyglądał jakby chciał popełnić morderstwo. "Głupie dowcipy, to właśnie były głupie dowcipy."
Zanim mógł to dokładniej wyjaśnić, drzwi otworzyły się z rozmachem i uderzyły go w głowę. Przewrócił się na podłogę. Jedna ze zbrój namierzyła naszą kryjówkę i po cichu się zbliżyła. Gdy Snape leżał bezbronny i ogłuszony, rycerz uniósł miecz.
Nie myśląc o tym co robiłam, podbiegłam do nich. Skierowałam różdżkę w kierunku napastnika i wykrzyknęłam, "Finite Incantatum!" Nie wiedziałam skąd nagle te słowa pojawiły się w mojej głowie. Nie kontrolowałam nawet ruchów nadgarstka. Machnęłam rożdżką. Po prostu sie stało. Rycerz zatrzymał się jak zamrożony w połowie ruchu, a wszystko to przez deszcz iskier, który wytrysnął z różdżki.
Cokolwiek sprawiło, że się poruszał, zniknęło. Ponownie stał się martwym elementem dekoracyjnym.
"Nic ci nie jest?" zapytałam usiłując złapać oddech i szarpiąc za każdą część jego ciała, której mogłam dosięgnąć.
Udało mu się utrzymać mnie przez chwilę na odległość, dopóki nie wstał z podłogi. Również się podniosłam.
"Dzięki tobie. Wydaje się, że przypomniałaś sobie jakiś czar."
Pokiwałam głową nie spuszczając z niego wzroku ani przez chwilę.
"Słuchaj, przepraszam!" wyrwało mi się. "Za wszystko co powiedziałam wcześniej. Wiem, że mnie nie uwiodłeś i nie mam zamiaru cię zgłosić. Myślę, że to co jest między nami, jest obustronne albo nawet ja mogłam to zainicjować. Ale nie czuję się do niczego zmuszana ani nic podobnego. Cieszą się, że nic ci się nie sta..."
Z pewnością byłam na skraju histerii, nie mogłam przestać, tak bardzo mi ulżyło, że nic mu się nie stało. Prawdopodobnie mogłabym tak mówić przez całą noc, jeśliby on nie przedsięwziął pewnych drastycznych środków, żeby mnie uciszyć.
Pochylił się i pocałował mnie.
Och. O mój boże.
To nie był przeciętny pocałunek podziękowawczy. Szybko przeistaczał się w namiętny szał.
Na początku byłam zszokowana, ale gdy pocałunek się pogłębił, odrzuciłam wszelkie wątpliwości. Kiedy otoczył mnie ramionami, pozwoliłam sobie na przeczesanie jego włosów palcami i pożegnałam cały swój zdrowy rozsądek. Wow... ten facet to dopiero potrafił całować... Zamknęłam oczy i poddałam się uczyciom, które wywoływały jego usta dotykające moich, jego język dotykający mojego...
Przerwał pocałunek i popatrzył mi sie prosto w oczy. Zdałam sobie sprawę, że lekko się chwiałam, on również wyglądał na zdyszanego. Byłam mgliście świadoma jakiś wymamrotanych przez pozostałych komentarzy (od potępiających od McGonagal, do odgłosów wymiotowania od Rona i Harrego). Jednak w tej właśnie chwili nie miały one dla mnie najmniejszego znaczenia, na pewno nie, gdy ten właśnie mężczyzna znajdował się przede mną, jego oczy, jego usta... W jego oczach widziałam głód, co częściowo mnie niepokoiło, a częściowo podniecało.
Zanim jednak zdołałam pozbierać się do kupy, znowu się całowaliśmy.
Nie wyglądało na to, żeby zamierzał przestać.
Coż, ja również nie miałam takiego zamiaru.
~*~*~*~
To było naprawdę zabawne, oglądać ich wszystkich jak w pośpiechu wypadli z Wielkiej Sali. Zaczarowana Zbroja podążyła za nimi korytarzem, a my mogliśmybezproblemowo wśliznąć się do teraz już pustej sali.
"Dobra, zajmijcie takie same pozycje jak wcześniej," rozkazałem. "To przywróci im pamięć natychmiastowo, więc musimy uważać, żeby szybko się stąd zmyć. Nie wiemy jak daleko odeszli i nie możemy dać się złapać."
Ojciec by mnie zabił. Albo jeszcze gorzej, mógłby powiedzieć matce. Zadrżałem na tą myśl (drżenie ze strachu na niespodziwane myśli stawało się niepokjącym zwyczajem).
Nawiązaliśmy kontakt wzrokowy i równocześnie wypowiedzieliśmy słowa.
"QUIDQUID LATET APPAREBIT!"
Ponownie wstęgi światła zaiskrzyły i popłynęły w kierunku środka sali.
Teraz cokolwiek by nie robili, natychmiast odzyskają wiedzę o sobie i wszystkie wspomienia.
Cokolwiek by nie robili.
~*~*~*~
Następny rozdział powinien być za jakieś dwa dni. Będzie nosił tytuł - "Jak sobie poradzą?" Mam nadzieję, że ten wam się podobał.
Posted at 02:59 am by severae
Thursday, May 20, 2004
Roswell trochę inaczej, M&M
Dzisiaj polecę jeszcze kilka opowiadań o "Roswell." Wszystkię są raczej dosyć długie i główną parą są oczywiście Michael i Maria, czyli Candy. Jutro natomiast postaram się umieścić kolejny - 8 rozdział "Czystej Karty" pt. 'Wściekłość'.
- Roswell trochę inaczej - Roswell Difference by Maria Mathews; M&M. Co by było, gdyby Michael i Maria zostali parą o wiele wcześniej i przyznali się do swoich uczuć. Jak zareagowali by na to ich przyjaciele. Jaki wpływ miałaby na to wszystko Courtney i dlaczego tak szybko przyznała się Michaelowi, że też jest kosmitką? Rating - NC-17. Jest sequel, pt. Następny etep - The Next Stage; M&M rozpoczynają wspólne życie, Maria jest w ciąży. Na co gotowa jest Courtney by odzyskać Michala? Rating - NC-17.
- Zwierzęcy instynkt - Animal Instinct by Kylia; M&M; Michael i Maria śpią ze sobą., a potem próbują o wszystkim zapomnieć. Nie udaje im się, obydwoje zaczynają chorować. Jakie jest rozwiązanie? Rating - R.
- Los pokonuje przeznaczenie - Fates Defeats Destiny by Essenare; M&M; Okazuje się, że ojciec Marii należał do rasy ludzi kotów, którzy od wieków zamieszkiwali ziemię. Często nazywano ich wyroczniami, ponieważ mieli wizje przyszłości. Potrafili też zamieniać się w koty. Maria jest jedną z nich. Rating - PG-13.
- Sztuka bycia tobą - The Art Of Being You by Deecee; M&M; Chłopaki z college'u dolewają Izabel do kawy alkohol. Ta nie mogąc znieść ciągłych kłótni Michaela i Marii, postanawia pomóc im zrozumieć siebie nawzajem i zamienia ich ciałami. Robi to wszystko, gdy jest pijana. Jak z tą sytuacją poradzą sobie Michael i Maria? Naprawdę zabawne opowiadanie. Rating - PG-13.
- Surowa ryba - Raw Fish by Katefur; M&M; Michael zostaje zaproszony na kolację do domu Marii razem z jej matkę - Amy. Mają jeść sushi. Niewiadomo dlaczego, ale Michael nagle zaczyna chorować. Grupka przyjaciół stara się mu pomóc użuwając uzdrawiających kamieni, których już wcześniej użyli do wyleczenia Michaela. Najpierw jednak muszą powiedzieć o wszystkim Amy. To opowiadanie głównie z jej punktu widzenia. Rating- PG-13.
- Kolejka górska - Rollercoster by Domino; M&M; Skórowie obmyślają plan jak podzielić grupkę przyjaciół, żeby potem łatwiej ich było zniszczyć. Za swoją ofiarę wybierają Marię. Sprawiają, że przyjaciele przestają jej ufać, przestają z nią rozmawiać. Maria postanawia znalęźć sobie nowych przyjaciół. Co zrobią kosmici, gdy prawda o intrygach skórów wyjdzie na jaw? Rating - R.
- Po wydarzebniach w jaskini - After the Cave by Domino; M&M; Maria postanawia pomóc kosmitom. Zawsze była dobrą aktorką. W czasie wakacji wybiera się do centrum treningowego agentów FBI z dosknale spreparowanymi dokumentami i alibii. Udaje współpracownicę agentas Pierce'a. Jakie zajdą w niej zmiany? Jak zareagują przyjaciele na nową Marię? Rating - R. Jest sequel, pt. Wojna - The War; 10 lat po wydarzeniach w pierwszej części opowiadania. Nadszedł czas finałowej bitwy ze Skórami. Rating - R.
- Zabawa w dom - Playing House by Katjen; M&M; Jeden z nauczycieli zadaje projekt do wykonania. Losowo dobrane pary mają udawać małżeństwa i prowadzić swoje gospodarstwa. michael jest w parze ze szkolną pustogłową blondynką myślącą tylko o ubraniach, Maria ląduje w parze z Maxem, Liz z Alexem, a Izabel z Kylem. Co się stanie po zakończeniu projektu. Czy wszyscy zaczną doceniać swoich rzeczywistych partnerów? Całkiem zabawne opowiadanie, szczególnie reakcje Michaela na 'przymusową żonę'. Rating - PG.
- Weselna trema - The Wedding Jitters by Mnemosyne; M&M; dzień ślubu Michaela i Marii. Krótkie, ale bardzo zabawne opowiadanko. Kłopoty Marii z zielonymi włosami, Kyle uczący Michaela tańczyć, groźby Amy, problemy z suknią i wiele innych. Rating - PG-13.
- Życie bardziej zwyczajne - A Life More Ordinary by Julianka; M&M; Maria ma dość całego przygnębienia związanego z problemami kosmitów. Razem z Alexem, Kylem i Tess zakładają tajny klub o nazwie "SATAN", który ma za zadanie propagować zwyczajne życie. Organizują pikniki i wiele różnych zabaw. Rating- PG-13.
Posted at 02:19 pm by severae
Wednesday, May 19, 2004
Dzisiaj kolejne rekomendacje. Tym razem będą to opowiadania związane z serialem nawet dosyć popularnym w Polsce, gdy był wyświetlany na Polsacie. Będzie to "Roswell: W kręgu tajemnic" albo poprostu "Roswell" - nie rozumiem dlaczego tłumacze tytułu odczuwali potrzebe by dodać jeszcze 'w kręgu tajemnic.'
We wszystkich opowiadaniach, którę polecę główną parą będą Michael Guerin i Maria DeLuca, czyli M&M, inaczej CANDY. Pewnie już zgadliście, że jestem "Candy shipper." :)
- Tajemnice - Mysteries by Anla, bardzo długie opowiadanie, ale cały czas trzymające w napięciu. Oprócz Candy są jeszcze inne pary, Alex żyje, ale przede wszystkim autorka skupia się na parze Michaela i Marii. Rating - R.
- Nareszcie widzę słońce - Now I see the Sun by Aelita; M&M; grupka przyjaciól wybiera się w czasie przerwy zimowej do domku w górach. Napięcie rośnie, ponieważ ludzie dopiero niedawno dowiedzieli się o kosmitach. Ma miejsce kilka zabawnych sytuacji, część przyjaciół zostaje schwytana przez FBI i M&M muszą ich odbić. Rating - PG-13
- Jak ptaki w klatce - Bird in the Gilded Cage by Bec; głównie M&M, ale jest też trochę Iz/Kyle i L/M; FBI udaje się schwytać wszystkich kosmitów i osoby z nimi związane. Jak udaje im sie uciec z więzienia i rozpocząć nowe życie? Rating - NC-17
- Droga 285 na południe - Bajka - A 285 South Fairytale by Belit; M&M; Co by było gdyby Maria przespała się z Michaelem, gdy porwał ją i jej samochód, żeby poszukać wskazówek odnośnie przeszłości kosmitów. Co by było gdyby obydwoje uważali, że to tylko sex? Co by było gdyby maria zaprzyjaźniła się z Izabel? Rating - NC-17
- Podróż - Road Trip by Christina; M&M; Michael postanawia odzyskać Marię i udaje się za nią do Nowego Jorku. Przekonuje ja i obydwoje ruszają w drogę powrotną do Roswell. Napotykają jednak przeszkodę w postaci całego skolonizowanego miasteczka kosmitów. Rating - NC-17. Jest sequel, pt. Kilka stopni od nieba - A Few Degrees Shy of Heaven; M&M mówią o swoim odkryciu pozostałym i wszyscy razem jadą do miasteczka kosmitów. Rating - NC-17.
Posted at 09:02 am by severae
Tuesday, May 18, 2004
Z niewielkim opóźnieniem, ale jest już rozdział siódmy. Dziękuję za wszystkie komentarze. Jesteście wspaniali. Dzięki.
TABULA RASA
Rozdz.7 "Rewelacje"
"Dobranoc, sir Cadoganie." Pożegnałem małego rycerza na portrecie, dzięki temu zarobiłem potępiające spojrzenie od mojej prawie wszystko potępiającej towarzyszki. Niewielki bohater z obrazu udzielił nam kilku odpowiedzi i uważałem, że było grzecznie być miłym w odpowiedzi.
Gdy wracaliśmy do Wielkiej Sali, gdzie mieliśmy spotkać resztę uczestników tej spowodowanej zaklęciem przygody, Minerwa zapytała ostrym głosem, "Naprawdę wierzysz w to, co powiedział nam obraz?"
Odwróciłem się do niej z uśmiechem. "Sam fakt, że obraz mówił, powinien być wystarczającym dowodem na to, że to co ujawnił jest prawdą. Jeśli zaakceptujemy, że jest to Szkoła Czaroziejstwa i Magii, wszystko co się do tej pory wydarzyło, miałoby sens."
Minerva (Sir Cadogan powiedział nam nasze imiona i stanowiska jakie, jako personel szkoły zajmowaliśmy, uważałem też, że mojej towarzyszce mniej przeszkadzało to, iż okazała się czarownicą niż sam fakt, iż ja okazałem się dyrektorem szkoły) potrząsnęła głową.
"To jest po prostu śmieszne i wcale niczego nie wyjaśnia. No, może wyjaśnia mówiące portrety czy ruszające się schody, ale co się nam przydarzyło?"
"Przypuszczam, że powodem naszej utraty pamięci, był czar, który się nie udał. Proponuję jednak, byśmy teraz wrócili do Wielkiej Sali i zaczekali tam na resztę. Godzina już prawie minęła i powini już tam być. Może też znaleźli kilka odpowiedzi. Niedługo będzie ranek, a do tego czasu na pewno znajdziemy pomoc."
"Mam tylko nadzieję, że się nie zgubili. Większość z nich prawdopodobnie była studentami, a to sprawia, że jesteśmy odpowiedzialni za ich bezpieczeństwo."
Ukryłem uśmiech. "Akceptujesz fakty?"
"Nawet jeśli mam pewne wątpliwości co do magicznych aspektów tej eskapady, nie mogę od razu odrzucić wiadomości, że to może być szkoła. Jeśli to jest szkoła i jeśli naprawdę mamy tu władzę, to powinniśmy zająć się tą sytuacją, Albusie."
Pokiwałem głową i ruszyliśmy w milczeniu. Wracaliśmy tą samą drogą, którą przyszliśmy, po ruchomych schodach. To była długa droga. Obraz Sir Cadogan'a znajdował się w odległym kącie zamku. Kiedy dopytywałem się o powód tego wydawałoby się wygnania, wymigiwał się od udzielenia mi informacji. Wymamrotał jednak coś o hasłach i o tym jak to tylko on był na tyle odważny by coś zrobić, poczas gdy inni stchórzyli. Najwyraźniej był strażnikiem i przepuścił kogoś nieupoważnionego, ale z tego co zrozumiałem, miało to miejsce kilka lat temu. Postanowiłem, że gdy tylko odzyskam swoje wspomnienia i władzę, przeniosę go w jakieś bardziej uczęszczane miejsce.
Musiałem przyznać, że to miejsce było raczej przyjemne. Humor mi dopisywał, teraz kiedy wiedziałem kim byłem i gdzie.
"Ach, jeszcze jedna dobra wiadomość."
"Jaka?" spojrzała na mnie Minerva. Pokazałem jej niewielki okrągły przedmiot.
"Dropsy cytrynowe. Może się poczęstujesz?"
Zmarszczyła brwi i odrzuciła moją ofertę poczęstunku. Z zadowoleniem ssałem dropsa podczas drogi powrotnej do punktu wyjściowego naszej przygody.
~*~*~*~
Nie wiedziałem jak to się stało. Przysięgam, że nie miałem najmniejszego pojęcia.
Ale to było wspaniałe.
Kiedy to olbrzymie psisko zbliżyło się do mnie i do Rona, instynktownie wyciągnąłem z kieszeni drewniany patyk. Wogóle o tym nie myśląc, wykrzyknąłem, "Petrificus Totalus!" i mogłem tylko obserwować ze zdziwieniem jak iskry z mojej musiałem-to-przyznać-różdżki, powaliły bestię.
Zaczęliśmy uciekać ile sił w nogach. Zerkając do tyłu, widziałem jak gigantyczna postać człowieka pochylała się nad psem z piekła rodem i płakała.
Biegliśmy nie zatrzymując się dopóki nie dotarliśmy bezpiecznie z powrotem do zamku.
Ron odwrócił się w moim kierunku i usiłując złapać oddech, wydyszał, "Co... co to było?"
Popatrzyłem się z uwagą na różdżkę, którą nadal trzymałem w ręce. "Nie wiem," odparłem zasapny. Ale było możliwe tylko jedno wytłumaczenie, prawda? Ten cały interes z różdżkami mógł oznaczać tylko jedną rzecz, prawda?
"Może jestem jakimś bohaterem."
Ron popatrzył się na mnie z podziwem. "Możesz zrobić jeszcze coś innego?"
"Skąd mogę wiedzieć?"
Rozejrzałem się wokół. Byliśmy ponownie przy wejściu do zamku i było tu wiele różnych przedmiotów, ale nie miałem pomysłów, co mogłbym z nimi zrobić. Pomachałem różdżką nad krzesłem, ale nie zauważyłem żadnej reakcji z jego strony.
"Nie pamiętam żadnych... inkantacji albo czegośtam co potrzebujesz powiedzieć, co mogłoby sprawić, żeby coś się stało."
"Pomyśl," ponaglił mnie Ron, ale miałem pustkę w głowie.
"Powiedziałem ci przecież, że nie wiem. Nie mam pojęcia nawet jak to zrobiłem. Nie myślałem, co robiłem. Wszystko stało się tak szybko, to był po prostu odruch."
"Olbrzym wspominał coś o przywoływaniu. Musiał wiedzieć o twoich mocach. Możesz coś przywołać?"
Rozważyłem ten pomysł. Odwróciłem się w stronę krzesła i spróbowałem ponownie, "Przysuń się!" wykrzyknąłem władczym głosem, ale bezmyślny mebel całkowicie mnie zignorował. Nie zareagował też na "Rozkazuję ci!" i "Abrakadabra!" Zacząłem czuć się trochę głupio.
"Nie działa," przyznałem.
Ron spojrzał na mnie z nieukrywanym podziwem. "Nie szkodzi, nadal jesteś magikiem, tylko prawdziwym."
Wzruszyłem ramionami. "Prawdopodobnie," przyznałem skromnie.
"Genialne," podsumował Ron. Nagle spojrzał w górę. "Może dlatego zostałeś schwytany i umieszczony tutaj. Mogła złapać cię... hmmm... jakaś pragnąca władzy zła sekta. Wyczyścili twoją pamięć, aby bez problemów mogli używać twoich zdolności."
"A co z tobą?"
"Może też mam jakieś moce." Zaczął przeszukiwać swoje kieszenie, ale nie znalazł żadnej różdżki. "Może mi nie potrzebna," wzruszył ramionami.
Miałem co do tego wątpliwości, ale nie chciałem niszczyć jego złudzeń. "Możliwe," skomentowałem. "Chyba powinniśmy wracać. Pozostali pewnie już są na miejscu. Powinniśmy im powiedzieć, czego się dowiedzieliśmy."
Ron wyszczerzył do mnie zęby. "Wątpię, czy znaleźli coś tak spektakularnego jak my."
Ach, mogł się jednak pomylić.
~*~*~*~
To był jednen z najstraszniejszych momentów w moim życiu. Nie miało dla mnie najmniejszego znaczenia to, że pozostałych nie pamiętałam. Ten właśnie bardzo specjalny i bardzo przerażający moment, zasługiwał na to, aby dołączyć do reszty moich najgorszych momentów w życiu. Najpierw jednak musiałam je odzyskać.
Patrzył się na mnie z takim wyrazem twarzy, jak bym usiłowała zadźgać go łyżeczką, a ja tylko zagroziłam jego reputacji i karierze.
Czego innego mógł oczekiwać? Ach tak... prawdopodobnie tego, byłam dziwką?
"Proponuję, żebyś mi nie groziła, dopóki nie będziesz pewna, bez cienia wątpliwości, że to ty jesteś ofiarą," warknął. Wow, miał najbardziej intrygujący głos...
Nie miałam najmniejszego zamiaru pozwolić mu na patrzenie się na mnie z góry. Musiałam się jakoś na nim odegrać. Odwróciłam się, skrzyżowałam ramiona na piersi i zaczęłam się dąsać.
Tak Granger, doskonały pomysł. Co dokładnie miało mu to udowodnić?
Spróbowałam innej taktyki. "Więc przyznajesz się?"
Popatrzył się na mnie, jak bym straciła rozum. "Do czego niby się przyznaję, panno Granger?"
"Ehmm...wiesz... do tego, że ... coś między nami jest..."
"Na pewno do niczego się nie przyznaję, nie mamy wystarczająco dużo informacji. Radzę ci też nie wyciągać pochopnych wniosków."
"Więc zaprzeczasz?"
Zdesperowany uniósł ręce. "Mogłabyś zmienić temat?"
Widziałam, że zaczynał tracić resztki cierpliwości, ale nie potrafiłam się powstrzymać. "Ale... ale..."
Westchnął. "Panno Granger, przestań się natychmiast jąkać."
"Muszę to wiedzieć," wyrwało mi się. "Ja poprostu... muszę wiedzieć."
Westchnął ponownie. "Powinniśmy już wracać. Godzina prawie minęła."
"Powiemy reszcie o naszych odkryciach?"
Uniósł brew. Och. Dlaczego nie mogłam siedzieć cicho?
"Nie ...o tym odkryciu, oczywiście," wymamrotałam.
~*~*~*~
Jej skrępowanie całą sytuacją było nawet zabawne. Jedyne co nie było zabawne, to moje własne zażenowanie sytuacją.
Przez cały czas, który spędziliśmy w klasie usiłowałem oswoić się z myślą, że byłem w jakimś związku z tą dziewczyną.
Wyjaśniało to kilka spraw, miedzy innymi to, że obudziła się na mnie. Ale był jeszcze sposób w jaki się do mnie odzywała i to napięcie między nami, z którego powoli zaczynałem sobie zdawać sprawę.
Kiedy szliśmy z powrotem w stronę sali, zauważyłem, że trzymała się blisko mnie. Zastanawiało mnie tylko, czy odzywające się od czasu do czasu portrety miały z tym coś wspólnego. Wyglądała na wystraszoną.
"Myślisz, że utrzymujemy wszystko w tajemnicy?" zapytała nagle.
Walczyłem z nagłą potrzebą, aby ją udusić. Nie mogła już odpuścić tego tematu? "Dlaczego pytasz?" warknąłem.
"Ponieważ obudziliśmy się w pokoju z tymi wszystkimi ludźmi, którzy pewnie są również uczniami i nauczycielami. Wydawało się też, że nie mieliśmy nic przeciwko temu, że byliśmy widywani razem, zanim straciliśmy pamięć, bo w przeciwnym razie nie obudzilibyśmy się ... ehm... wiesz... w takiej pozycji w jakiej byliśmy."
Miała czelność się jeszcze przy tym zaczerwienić. Dlaczego ciągle drążyła ten temat, jeśli była nim zawstydzona, a mnie on drażnił.
"Posłuchaj uważnie, nie wiem czy ukrywamy nasz niefortunny romans, czy też jest on sprawą publiczną. Nie wiem nawet, kto był inicjatorem. Na pewno też nie mam o niczym innym pojęcia. Dlatego też, i będzie to eufemizmem akurat w tej chwili, jestem cały rozdrażniony. Więc jeśli chcesz, abym zachowywał się w miarę cywilizowanie w tych okolicznościach, dobrze ci radzę, żebyś przestała spekulować."
"Och," tylko tyle powiedziała. Przez chwilę szliśmy bez żadnych dalszych przeszkód. Gdy już niemal byliśmy w sali, popatrzyła się na mnie. "Dlaczego uważasz nasz romans za niefortunny?"
~*~*~*~
W nastęnym rozdziale będzie ponowne spotkanie w Wielkiej Sali i wymiana zdobytych informacji. Miłego czytania.
Posted at 11:57 am by severae
Saturday, May 15, 2004
Dzisiaj już raczej nie umieszczę nowego rozdziału "Czystej Karty," powinien pojawić się jutro. Dziękuję Simpsiu za wszystkie Twoje komentarze. Cieszę się, że podoba Ci się opowiadanie.
Kolejne rekomendacje opowiadań ze świata InuYashy, oczywiście parą w nich będą Sess i Kagome. Jeżeli czytam fanfiction to lubię, gdy występują w nich UC (unusual couples) - nietypowe pary.
- Zmiany na lepsze - Changes for the Better by Nefra; Sess/Kag; romans, przygoda. Kagome zawsze uważała się za zwykłą ludzką kapłankę, ale nie zawsze to, w co wierzymy okazuje się prawdą. Rating - NC-17, 17 rozdziałów.
- Czyste serce - Pure Heart by Nevadea; Sess/Kag; romans, fantasy. Kagome wypowiada życzenie, w którym prosi o drugą szansę dla Kikyo i InuYashy. Kiedy życzenie się spełnia zaczyna czuć sie niepotrzeban i odchodzi. Trafia na Tereny Zachodnie - ziemie należące do Sesshoumaru. Rating - R, 13 rozdziałów. WIP
- Coś w tobie - It's Just Something About You by Sesshies Girl; Sess/Kag; romans, przygoda. W czasie nowiu, gdy InuYasha zmienia się w człowieka, Kagome wyczuwa zbliżające się niebezpieczeństwo w postaci Sesshoumaru, który właśni planował pozbycie się swojego przyrodniego brata. Kagome zawiera z nim umowę, której wynikiem jest dziecko. Rating - R, 13 rozdziałów.
- Prośba córki - As My Daughter Wishes by Eiune; Sess/Kag; romans, akcja, przygoda. Rin nigdy nie znała swojej matki. Zawsze jednak lubiła dziwną młodą kobietę, którą spotykała, gdy podróżowała razem ze swoim przybranym ojcem - Sesshoumaru. Kiedy kobiete ratuje jej życie, Rin widzi ją jako matkę, której nigdy nie znała. Co zrobi Sess? Rating - PG-13, 12 rozdziałów. WIP
- Cena zemsty - Price of Vengeance by Fate; Sess/Kag; dramat, obyczaj. Sess chce się zemścić na InuYashy. Porywa Kagome. Rating - NC-17, 19 rozdziałów. WIP
- Moc - Power by RyuuAngel; Sess/Kag; romans, przygoda. Pierwsza część trylogii. Kagome przypadkowo spotyka Sesshoumaru na swojej drodze. Ten, zaciekawiony jej dziwnym i nietypowym zachowaniem, postanawia zabrać ją do swojego zamku. Rating - NC-17, 13 rozdziałów. Sequel, pt. Moc II: Uciekając - Running; czasy współczesne, akcja, przygoda. Druga część trylogii. Kagome staje się coraz silniejsza i ma problemy z kontrolą. Razem z Sessem napotykają kilka problemów, min. zaczynają ich ścigać agenci FBI. Rating - NC-17, 13 rozdziałów. WIP
- Tylko chwila - Just a Momment by RyuuAngel; Sess/Kag; romans. kagome oddala się na chwilę od grupy przyjaciół i gubi się w lesie. Znajduje ją Ses, powoli zaprzyjaźniają się. Rating - NC-17, 12 rozdziałów. WIP
Posted at 06:21 am by severae
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
|