PISADEŁKO

Opowiadania, wiersze, rekomendacje by Ness Splinter







Miejsce na moje opowiadanka i wiersze. Będę też umieszczać tu linki do fanficów, które warto przeczytać.


Opowiadania

CZYSTA KARTA

  • Rozdz.1
  • Rozdz.2
  • Rozdz.3
  • Rozdz.4
  • Rozdz.5
  • Rozdz.6
  • Rozdz.7
  • Rozdz.8
  • Rozdz.9
  • Rozdz.10
  • Epilog

    SPRAWA HONORU

  • Księga I, Rozdz.1
  • Księga I, Rozdz.2
  • Księga I, Rozdz.3a

    WSZYSTKO, CO WIEM O ZŁOŚLIWOŚCI I SARKAŹMIE, NAUCZYŁAM SIĘ OD SNAPE'A


    PIJAŃSTWO NIE POPŁACA

  • Świętowanie
  • Przebudzenie
  • Uciec czy nie uciec?

    SŁODKA ZEMSTA

  • Rozdz.1
  • Rozdz.2
  • Rozdz.3
  • Rozdz.4
  • Rozdz.5
  • Rozdz.6

    INCIDENTS: IMPERFECT LIAISON

  • Chapter 1



    Wiersze

  • Why
  • Dreadful Memories
  • Once In A Bluemoon
  • Your Touch
  • Charcoal Sun


    Rekomendacje

    Harry Potter

  • Severus/Hermiona 1, 2, 3, 4.
  • Severus/Tonks 1.

    Rurouni Kenshin

  • Saitou/Misao 1.

    InuYasha - Sess/Kag

  • 1, 2, 3, 4, 5, 6.

    Xena - Ares/ Gabriella

  • 1.

    Roswell: W Kręgu Tajemnic - M&M (Candy)

  • 1, 2, 3.




       

    << May 2004 >>
    Sun Mon Tue Wed Thu Fri Sat
     01
    02 03 04 05 06 07 08
    09 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 31


    Archiwa:

    Darksarcasm
    Ashwinder
    Whispers
    AdultFanFiction
    FanFictionNet
    Twisting the Hellmouth
    Forum Naughty-Seduction.Net
    Seventh Dimension
    Roswell Desert Skies



    Stronki pomocne w pisaniu:

    Designer Potions - Slytherin Severus Snape Support Site
    The Harry Potter Lexicon
    The Internet Sacred Text Archive
    Urban Dictionary
    Translator
    SpellCheck



    Polskie Strony z Fikami o Snapie

    Mirriel's Page
    Slytherin Common Room
    Fanfik.Pl
    HarryPotter-Kawiarenka
    Harry Potter Forum




    Blogi

    Morgan Le Fay
    Nika Snape
    Nightsilence by Lilia




    Free Web Counters
    Liczydełko Pisadełka

    Contact Me

    If you want to be updated on this weblog Enter your email here:


    rss feed

  • blogdrive

    Thursday, May 20, 2004
    Roswell trochę inaczej, M&M

    Dzisiaj polecę jeszcze kilka opowiadań o "Roswell." Wszystkię są raczej dosyć długie i główną parą są oczywiście Michael i Maria, czyli Candy. Jutro natomiast postaram się umieścić kolejny - 8 rozdział "Czystej Karty" pt. 'Wściekłość'.



    1. Roswell trochę inaczej - Roswell Difference by Maria Mathews; M&M. Co by było, gdyby Michael i Maria zostali parą o wiele wcześniej i przyznali się do swoich uczuć. Jak zareagowali by na to ich przyjaciele. Jaki wpływ miałaby na to wszystko Courtney i dlaczego tak szybko przyznała się Michaelowi, że też jest kosmitką? Rating - NC-17. Jest sequel, pt. Następny etep - The Next Stage; M&M rozpoczynają wspólne życie, Maria jest w ciąży. Na co gotowa jest Courtney by odzyskać Michala? Rating - NC-17.
    2. Zwierzęcy instynkt - Animal Instinct by Kylia; M&M; Michael i Maria śpią ze sobą., a potem próbują o wszystkim zapomnieć. Nie udaje im się, obydwoje zaczynają chorować. Jakie jest rozwiązanie? Rating - R.
    3. Los pokonuje przeznaczenie - Fates Defeats Destiny by Essenare; M&M; Okazuje się, że ojciec Marii należał do rasy ludzi kotów, którzy od wieków zamieszkiwali ziemię. Często nazywano ich wyroczniami, ponieważ mieli wizje przyszłości. Potrafili też zamieniać się w koty. Maria jest jedną z nich. Rating - PG-13.
    4. Sztuka bycia tobą - The Art Of Being You by Deecee; M&M; Chłopaki z college'u dolewają Izabel do kawy alkohol. Ta nie mogąc znieść ciągłych kłótni Michaela i Marii, postanawia pomóc im zrozumieć siebie nawzajem i zamienia ich ciałami. Robi to wszystko, gdy jest pijana. Jak z tą sytuacją poradzą sobie Michael i Maria? Naprawdę zabawne opowiadanie. Rating - PG-13.
    5. Surowa ryba - Raw Fish by Katefur; M&M; Michael zostaje zaproszony na kolację do domu Marii razem z jej matkę - Amy. Mają jeść sushi. Niewiadomo dlaczego, ale Michael nagle zaczyna chorować. Grupka przyjaciół stara się mu pomóc użuwając uzdrawiających kamieni, których już wcześniej użyli do wyleczenia Michaela. Najpierw jednak muszą powiedzieć o wszystkim Amy. To opowiadanie głównie z jej punktu widzenia. Rating- PG-13.
    6. Kolejka górska - Rollercoster by Domino; M&M; Skórowie obmyślają plan jak podzielić grupkę przyjaciół, żeby potem łatwiej ich było zniszczyć. Za swoją ofiarę wybierają Marię. Sprawiają, że przyjaciele przestają jej ufać, przestają z nią rozmawiać. Maria postanawia znalęźć sobie nowych przyjaciół. Co zrobią kosmici, gdy prawda o intrygach skórów wyjdzie na jaw? Rating - R.
    7. Po wydarzebniach w jaskini - After the Cave by Domino; M&M; Maria postanawia pomóc kosmitom. Zawsze była dobrą aktorką. W czasie wakacji wybiera się do centrum treningowego agentów FBI z dosknale spreparowanymi dokumentami i alibii. Udaje współpracownicę agentas Pierce'a. Jakie zajdą w niej zmiany? Jak zareagują przyjaciele na nową Marię? Rating - R. Jest sequel, pt. Wojna - The War; 10 lat po wydarzeniach w pierwszej części opowiadania. Nadszedł czas finałowej bitwy ze Skórami. Rating - R.
    8. Zabawa w dom - Playing House by Katjen; M&M; Jeden z nauczycieli zadaje projekt do wykonania. Losowo dobrane pary mają udawać małżeństwa i prowadzić swoje gospodarstwa. michael jest w parze ze szkolną pustogłową blondynką myślącą tylko o ubraniach, Maria ląduje w parze z Maxem, Liz z Alexem, a Izabel z Kylem. Co się stanie po zakończeniu projektu. Czy  wszyscy zaczną doceniać swoich rzeczywistych partnerów? Całkiem zabawne opowiadanie, szczególnie reakcje Michaela na 'przymusową żonę'. Rating - PG.
    9. Weselna trema - The Wedding Jitters by Mnemosyne; M&M; dzień ślubu Michaela i Marii. Krótkie, ale bardzo zabawne opowiadanko. Kłopoty Marii z zielonymi włosami, Kyle uczący Michaela tańczyć, groźby Amy, problemy z suknią i wiele innych. Rating - PG-13.
    10. Życie bardziej zwyczajne - A Life More Ordinary by Julianka; M&M; Maria ma dość całego przygnębienia związanego z problemami kosmitów. Razem z Alexem, Kylem i Tess zakładają tajny klub o nazwie "SATAN", który ma za zadanie propagować zwyczajne życie. Organizują pikniki i wiele różnych zabaw. Rating- PG-13.

    Posted at 02:19 pm by severae
    Skomentuj

    Wednesday, May 19, 2004
    I love Candy

    Dzisiaj kolejne rekomendacje. Tym razem będą to opowiadania związane z serialem nawet dosyć popularnym w Polsce, gdy był wyświetlany na Polsacie. Będzie to "Roswell: W kręgu tajemnic" albo poprostu "Roswell" - nie rozumiem dlaczego tłumacze tytułu odczuwali potrzebe by dodać jeszcze 'w kręgu tajemnic.'

    We wszystkich opowiadaniach, którę polecę główną parą będą Michael Guerin i Maria DeLuca, czyli M&M, inaczej CANDY. Pewnie już zgadliście, że jestem "Candy shipper." :)


    1. Tajemnice - Mysteries by Anla, bardzo długie opowiadanie, ale cały czas trzymające w napięciu. Oprócz Candy są jeszcze inne pary, Alex żyje, ale przede wszystkim autorka skupia się na parze Michaela i Marii. Rating - R.
    2. Nareszcie widzę słońce - Now I see the Sun by Aelita; M&M; grupka przyjaciól wybiera się w czasie przerwy zimowej do domku w górach. Napięcie rośnie, ponieważ ludzie dopiero niedawno dowiedzieli się o kosmitach. Ma miejsce kilka zabawnych sytuacji, część przyjaciół zostaje schwytana przez FBI i M&M muszą ich odbić. Rating - PG-13
    3. Jak ptaki w klatce - Bird in the Gilded Cage by Bec; głównie M&M, ale jest też trochę Iz/Kyle i L/M; FBI udaje się schwytać wszystkich kosmitów i osoby z nimi związane. Jak udaje im sie uciec z więzienia i rozpocząć nowe życie? Rating - NC-17
    4. Droga 285 na południe - Bajka  - A 285 South Fairytale by Belit; M&M; Co by było gdyby Maria przespała się z Michaelem, gdy porwał ją i jej samochód, żeby poszukać wskazówek odnośnie przeszłości kosmitów. Co by było gdyby obydwoje uważali, że to tylko sex? Co by było gdyby maria zaprzyjaźniła się z Izabel? Rating - NC-17
    5. Podróż - Road Trip by Christina; M&M; Michael postanawia odzyskać Marię i udaje się za nią do Nowego Jorku. Przekonuje ja i obydwoje ruszają w drogę powrotną do Roswell. Napotykają jednak przeszkodę w postaci całego skolonizowanego miasteczka kosmitów. Rating - NC-17. Jest sequel, pt. Kilka stopni od nieba - A Few Degrees Shy of Heaven; M&M mówią o swoim odkryciu pozostałym i wszyscy razem jadą do miasteczka kosmitów. Rating - NC-17.

     


    Posted at 09:02 am by severae
    Skomentuj

    Tuesday, May 18, 2004
    Czysta Karta, rozdz.7

    Z niewielkim opóźnieniem, ale jest już rozdział siódmy. Dziękuję za wszystkie komentarze. Jesteście wspaniali. Dzięki.



    TABULA RASA


    Rozdz.7 "Rewelacje"


    "Dobranoc, sir Cadoganie." Pożegnałem małego rycerza na portrecie, dzięki temu zarobiłem potępiające spojrzenie od mojej prawie wszystko potępiającej towarzyszki. Niewielki bohater z obrazu udzielił nam kilku odpowiedzi i uważałem, że było grzecznie być miłym w odpowiedzi.

    Gdy wracaliśmy do Wielkiej Sali, gdzie mieliśmy spotkać resztę uczestników tej spowodowanej zaklęciem przygody, Minerwa zapytała ostrym głosem, "Naprawdę wierzysz w to, co powiedział nam obraz?"

    Odwróciłem się do niej z uśmiechem. "Sam fakt, że obraz mówił, powinien być wystarczającym dowodem na to, że to co ujawnił jest prawdą. Jeśli zaakceptujemy, że jest to Szkoła Czaroziejstwa i Magii, wszystko co się do tej pory wydarzyło, miałoby sens."

    Minerva (Sir Cadogan powiedział nam nasze imiona i stanowiska jakie, jako personel szkoły zajmowaliśmy, uważałem też, że mojej towarzyszce mniej przeszkadzało to, iż okazała się czarownicą niż sam fakt, iż ja okazałem się dyrektorem szkoły) potrząsnęła głową.

    "To jest po prostu śmieszne i wcale niczego nie wyjaśnia. No, może wyjaśnia mówiące portrety czy ruszające się schody, ale co się nam przydarzyło?"

    "Przypuszczam, że powodem naszej utraty pamięci, był czar, który się nie udał. Proponuję jednak, byśmy teraz wrócili do Wielkiej Sali i zaczekali tam na resztę. Godzina już prawie minęła i powini już tam być. Może też znaleźli kilka odpowiedzi. Niedługo będzie ranek, a do tego czasu na pewno znajdziemy pomoc."

    "Mam tylko nadzieję, że się nie zgubili. Większość z nich prawdopodobnie była studentami, a to sprawia, że jesteśmy odpowiedzialni za ich bezpieczeństwo."

    Ukryłem uśmiech. "Akceptujesz fakty?"

    "Nawet jeśli mam pewne wątpliwości co do magicznych aspektów tej eskapady, nie mogę od razu odrzucić wiadomości, że to może być szkoła. Jeśli to jest szkoła i jeśli naprawdę mamy tu władzę, to powinniśmy zająć się tą sytuacją, Albusie."

    Pokiwałem głową i ruszyliśmy w milczeniu. Wracaliśmy tą samą drogą, którą przyszliśmy, po ruchomych schodach. To była długa droga. Obraz Sir Cadogan'a znajdował się w odległym kącie zamku. Kiedy dopytywałem się o powód tego wydawałoby się wygnania, wymigiwał się od udzielenia mi informacji. Wymamrotał jednak coś o hasłach i o tym jak to tylko on był na tyle odważny by coś zrobić, poczas gdy inni stchórzyli. Najwyraźniej był strażnikiem i przepuścił kogoś nieupoważnionego, ale z tego co zrozumiałem, miało to miejsce kilka lat temu. Postanowiłem, że gdy tylko odzyskam swoje wspomnienia i władzę, przeniosę go w jakieś bardziej uczęszczane miejsce.

    Musiałem przyznać, że to miejsce było raczej przyjemne. Humor mi dopisywał, teraz kiedy wiedziałem kim byłem i gdzie.

    "Ach, jeszcze jedna dobra wiadomość."

    "Jaka?" spojrzała na mnie Minerva. Pokazałem jej niewielki okrągły przedmiot.

    "Dropsy cytrynowe. Może się poczęstujesz?"

    Zmarszczyła brwi i odrzuciła moją ofertę poczęstunku. Z zadowoleniem ssałem dropsa podczas drogi powrotnej do punktu wyjściowego naszej przygody.

    ~*~*~*~

    Nie wiedziałem jak to się stało. Przysięgam, że nie miałem najmniejszego pojęcia.

    Ale to było wspaniałe.

    Kiedy to olbrzymie psisko zbliżyło się do mnie i do Rona, instynktownie wyciągnąłem z kieszeni drewniany patyk. Wogóle o tym nie myśląc, wykrzyknąłem, "Petrificus Totalus!" i mogłem tylko obserwować ze zdziwieniem jak iskry z mojej musiałem-to-przyznać-różdżki, powaliły bestię.

    Zaczęliśmy uciekać ile sił w nogach. Zerkając do tyłu, widziałem jak gigantyczna postać człowieka pochylała się nad psem z piekła rodem i płakała.

    Biegliśmy nie zatrzymując się dopóki nie dotarliśmy bezpiecznie z powrotem do zamku.

    Ron odwrócił się w moim kierunku i usiłując złapać oddech, wydyszał, "Co... co to było?"

    Popatrzyłem się z uwagą na różdżkę, którą nadal trzymałem w ręce. "Nie wiem," odparłem zasapny. Ale było możliwe tylko jedno wytłumaczenie, prawda? Ten cały interes z różdżkami mógł oznaczać tylko jedną rzecz, prawda?

    "Może jestem jakimś bohaterem."

    Ron popatrzył się na mnie z podziwem. "Możesz zrobić jeszcze coś innego?"

    "Skąd mogę wiedzieć?"

    Rozejrzałem się wokół. Byliśmy ponownie przy wejściu do zamku i było tu wiele różnych przedmiotów, ale nie miałem pomysłów, co mogłbym z nimi zrobić. Pomachałem różdżką nad krzesłem, ale nie zauważyłem żadnej reakcji z jego strony.

    "Nie pamiętam żadnych... inkantacji albo czegośtam co potrzebujesz powiedzieć, co mogłoby sprawić, żeby coś się stało."

    "Pomyśl," ponaglił mnie Ron, ale miałem pustkę w głowie.

    "Powiedziałem ci przecież, że nie wiem. Nie mam pojęcia nawet jak to zrobiłem. Nie myślałem, co robiłem. Wszystko stało się tak szybko, to był po prostu odruch."

    "Olbrzym wspominał coś o przywoływaniu. Musiał wiedzieć o twoich mocach. Możesz coś przywołać?"

    Rozważyłem ten pomysł. Odwróciłem się w stronę krzesła i spróbowałem ponownie, "Przysuń się!" wykrzyknąłem władczym głosem, ale bezmyślny mebel całkowicie mnie zignorował. Nie zareagował też na "Rozkazuję ci!" i "Abrakadabra!" Zacząłem czuć się trochę głupio.

    "Nie działa," przyznałem.

    Ron spojrzał na mnie z nieukrywanym podziwem. "Nie szkodzi, nadal jesteś magikiem, tylko prawdziwym."

    Wzruszyłem ramionami. "Prawdopodobnie," przyznałem skromnie.

    "Genialne," podsumował Ron. Nagle spojrzał w górę. "Może dlatego zostałeś schwytany i umieszczony tutaj. Mogła złapać cię... hmmm... jakaś pragnąca władzy zła sekta. Wyczyścili twoją pamięć, aby bez problemów mogli używać twoich zdolności."

    "A co z tobą?"

    "Może też mam jakieś moce." Zaczął przeszukiwać swoje kieszenie, ale nie znalazł żadnej różdżki. "Może mi nie potrzebna," wzruszył ramionami.

    Miałem co do tego wątpliwości, ale nie chciałem niszczyć jego złudzeń. "Możliwe," skomentowałem. "Chyba powinniśmy wracać. Pozostali pewnie już są na miejscu. Powinniśmy im powiedzieć, czego się dowiedzieliśmy."

    Ron wyszczerzył do mnie zęby. "Wątpię, czy znaleźli coś tak spektakularnego jak my."

    Ach, mogł się jednak pomylić.

    ~*~*~*~

    To był jednen z najstraszniejszych momentów w moim życiu. Nie miało dla mnie najmniejszego znaczenia to, że pozostałych nie pamiętałam. Ten właśnie bardzo specjalny i bardzo przerażający moment, zasługiwał na to, aby dołączyć do reszty moich najgorszych momentów w życiu. Najpierw jednak musiałam je odzyskać.

    Patrzył się na mnie z takim wyrazem twarzy, jak bym usiłowała zadźgać go łyżeczką, a ja tylko zagroziłam jego reputacji i karierze.

    Czego innego mógł oczekiwać? Ach tak... prawdopodobnie tego, byłam dziwką?

    "Proponuję, żebyś mi nie groziła, dopóki nie będziesz pewna, bez cienia wątpliwości, że to ty jesteś ofiarą," warknął. Wow, miał najbardziej intrygujący głos...

    Nie miałam najmniejszego zamiaru pozwolić mu na patrzenie się na mnie z góry. Musiałam się jakoś na nim odegrać. Odwróciłam się, skrzyżowałam ramiona na piersi i zaczęłam się dąsać.

    Tak Granger, doskonały pomysł. Co dokładnie miało mu to udowodnić?

    Spróbowałam innej taktyki. "Więc przyznajesz się?"

    Popatrzył się na mnie, jak bym straciła rozum. "Do czego niby się przyznaję, panno Granger?"

    "Ehmm...wiesz... do tego, że ... coś między nami jest..."

    "Na pewno do niczego się nie przyznaję, nie mamy wystarczająco dużo informacji. Radzę ci też nie wyciągać pochopnych wniosków."

    "Więc zaprzeczasz?"

    Zdesperowany uniósł ręce. "Mogłabyś zmienić temat?"

    Widziałam, że zaczynał tracić resztki cierpliwości, ale nie potrafiłam się powstrzymać. "Ale... ale..."

    Westchnął. "Panno Granger, przestań się natychmiast jąkać."

    "Muszę to wiedzieć," wyrwało mi się. "Ja poprostu... muszę wiedzieć."

    Westchnął ponownie. "Powinniśmy już wracać. Godzina prawie minęła."

    "Powiemy reszcie o naszych odkryciach?"

    Uniósł brew. Och. Dlaczego nie mogłam siedzieć cicho?

    "Nie ...o tym odkryciu, oczywiście," wymamrotałam.

    ~*~*~*~

    Jej skrępowanie całą sytuacją było nawet zabawne. Jedyne co nie było zabawne, to moje własne zażenowanie sytuacją.

    Przez cały czas, który spędziliśmy w klasie usiłowałem oswoić się z myślą, że byłem w jakimś związku z tą dziewczyną.

    Wyjaśniało to kilka spraw, miedzy innymi to, że obudziła się na mnie. Ale był jeszcze sposób w jaki się do mnie odzywała i to napięcie między nami, z którego powoli zaczynałem sobie zdawać sprawę.

    Kiedy szliśmy z powrotem w stronę sali, zauważyłem, że trzymała się blisko mnie. Zastanawiało mnie tylko, czy odzywające się od czasu do czasu portrety miały z tym coś wspólnego. Wyglądała na wystraszoną.

    "Myślisz, że utrzymujemy wszystko w tajemnicy?" zapytała nagle.

    Walczyłem z nagłą potrzebą, aby ją udusić. Nie mogła już odpuścić tego tematu? "Dlaczego pytasz?" warknąłem.

    "Ponieważ obudziliśmy się w pokoju z tymi wszystkimi ludźmi, którzy pewnie są również uczniami i nauczycielami. Wydawało się też, że nie mieliśmy nic przeciwko temu, że byliśmy widywani razem, zanim straciliśmy pamięć, bo w przeciwnym razie nie obudzilibyśmy się ... ehm... wiesz... w takiej pozycji w jakiej byliśmy."

    Miała czelność się jeszcze przy tym zaczerwienić. Dlaczego ciągle drążyła ten temat, jeśli była nim zawstydzona, a mnie on drażnił.

    "Posłuchaj uważnie, nie wiem czy ukrywamy nasz niefortunny romans, czy też jest on sprawą publiczną. Nie wiem nawet, kto był inicjatorem. Na pewno też nie mam o niczym innym pojęcia. Dlatego też, i będzie to eufemizmem akurat w tej chwili, jestem cały rozdrażniony. Więc jeśli chcesz, abym zachowywał się w miarę cywilizowanie w tych okolicznościach, dobrze ci radzę, żebyś przestała spekulować."

    "Och," tylko tyle powiedziała. Przez chwilę szliśmy bez żadnych dalszych przeszkód. Gdy już niemal byliśmy w sali, popatrzyła się na mnie. "Dlaczego uważasz nasz romans za niefortunny?"

    ~*~*~*~

    W nastęnym rozdziale będzie ponowne spotkanie w Wielkiej Sali i wymiana zdobytych informacji. Miłego czytania.


    Posted at 11:57 am by severae
    Komentarze (3)

    Saturday, May 15, 2004
    Zmiany na lepsze

    Dzisiaj już raczej nie umieszczę nowego rozdziału "Czystej Karty," powinien pojawić się jutro. Dziękuję Simpsiu za wszystkie Twoje komentarze. Cieszę się, że podoba Ci się opowiadanie.


    Kolejne rekomendacje opowiadań ze świata InuYashy, oczywiście parą w nich będą Sess i Kagome. Jeżeli czytam fanfiction to lubię, gdy występują w nich UC (unusual couples) - nietypowe pary.


    1. Zmiany na lepsze - Changes for the Better by Nefra; Sess/Kag; romans, przygoda. Kagome zawsze uważała się za zwykłą ludzką kapłankę, ale nie zawsze to, w co wierzymy okazuje się prawdą. Rating - NC-17, 17 rozdziałów.
    2. Czyste serce - Pure Heart by Nevadea; Sess/Kag; romans, fantasy. Kagome wypowiada życzenie, w którym prosi o drugą szansę dla Kikyo i InuYashy. Kiedy życzenie się spełnia zaczyna czuć sie niepotrzeban i odchodzi. Trafia na Tereny Zachodnie - ziemie należące do Sesshoumaru. Rating - R, 13 rozdziałów. WIP
    3. Coś w tobie - It's Just Something About You by Sesshies Girl; Sess/Kag; romans, przygoda. W czasie nowiu, gdy InuYasha zmienia się w człowieka, Kagome wyczuwa zbliżające się niebezpieczeństwo w postaci Sesshoumaru, który właśni planował pozbycie się swojego przyrodniego brata. Kagome zawiera z nim umowę, której wynikiem jest dziecko. Rating - R, 13 rozdziałów.
    4. Prośba córki - As My Daughter Wishes by Eiune; Sess/Kag; romans, akcja, przygoda. Rin nigdy nie znała swojej matki. Zawsze jednak lubiła dziwną młodą kobietę, którą spotykała, gdy podróżowała razem ze swoim przybranym ojcem - Sesshoumaru. Kiedy kobiete ratuje jej życie, Rin widzi ją jako matkę, której nigdy nie znała. Co zrobi Sess? Rating - PG-13, 12 rozdziałów. WIP
    5. Cena zemsty - Price of Vengeance by Fate; Sess/Kag; dramat, obyczaj. Sess chce się zemścić na InuYashy. Porywa Kagome. Rating - NC-17, 19 rozdziałów. WIP
    6. Moc - Power by RyuuAngel; Sess/Kag; romans, przygoda. Pierwsza część trylogii. Kagome przypadkowo spotyka Sesshoumaru na swojej drodze. Ten, zaciekawiony jej dziwnym i nietypowym zachowaniem, postanawia zabrać ją do swojego zamku. Rating - NC-17, 13 rozdziałów. Sequel, pt. Moc II: Uciekając - Running; czasy współczesne, akcja, przygoda. Druga część trylogii. Kagome staje się coraz silniejsza i ma problemy z kontrolą. Razem z Sessem napotykają kilka problemów, min. zaczynają ich ścigać agenci FBI. Rating - NC-17, 13 rozdziałów. WIP
    7. Tylko chwila - Just a Momment by RyuuAngel; Sess/Kag; romans. kagome oddala się na chwilę od grupy przyjaciół i gubi się w lesie. Znajduje ją Ses, powoli zaprzyjaźniają się. Rating - NC-17, 12 rozdziałów. WIP

    Posted at 06:21 am by severae
    Skomentuj

    Thursday, May 13, 2004
    Czysta Karta, rozdz.6

    Jest już kolejny rozdział opowiadania. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Jest w nim raczaj sporo Seva i Hermiony. Miłego czytania.



    TABULA RASA


    Rozdz.6 "Odkrywając teraźniejszość"

     

    "Powtórzcie," rozkazałem.

    Powtórzyli. Ich wymowa była okropna, ale musiała wystarczyć.

    "Dobra, teraz spróbujcie to zapamiętać do czasu, aż dojdziemy do Wielkiej Sali."

    "Ale, Draco, co jeśli nadal tam będą?" zapytał Goyle. Mimo, że nienawidziłem tego, musiałem przyznać mu rację.

    "Wtedy będziemy musieli ich z tamtąd wywabić. Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby nas zobaczyli." Oczywiście nie bałem się Pottera i jego fanclubu, doszedłem jednak do wniosku, że rozważniej będzie ukryć swój udział w tym przedsięwzięciu przed trzema najbardziej wpływowymi nauczycielami w szkole.

    Zamknąłem książkę. Miała tytuł: "Pożyteczne Współczesne Zaklęcia". Znalazłem ją w prywatnej biblioteczce mojego ojca, tej w lochach Dworu Malfoyów. W tej, do której nie miałem dostępu. W tej, o której nie mogłem nikomu powiedzieć. W tej z książkami, których nie sprzedawano w "Esach i Floresach." W tej...myślę, że zrozumieliście.

    Nie wiedziałem, czy książka była rzadka i cenna, ale byłem pewien, że byłbym surowo ukarany, gdyby ktoś znalazł ją w moim posiadaniu. Odłożyłem ją bardzo ostrożnie zanim wyszliśmy.

    Dwa razy sprawdziłem, czy to zaklęcie może być usunięte tylko wtedy, gdy przeciwzaklęcie zostanie wypowiedziane dokładnie w miejscu, w którym zaklęcie zostało rzucone. Szczerze, nie miałem zbyt wielkiej ochoty wracać, Crabbe i Goyle nie byli najodpowiedniejszymi towarzyszami do skradania się po zamku. Obydwaj byli raczej hałaśliwi i niezdarni. Mógłbym ganiać po zamku z dwoma Norweskimi Kolczastymi Smokami i mniej zwracałbym na siebie uwagi.

    ~*~*~*~

    "Myślisz, że mieszkamy w tym miejscu?"

    Wzruszyłem ramionami."Możliwe. Przecież mamy na sobie te jakieś szaty z naszywkami, które wyglądają tak samo, jak te herby wiszące na ścianach w tamtym pomieszczeniu."

    "No, ale może zostaliśmy porwani przez członków jakiejś sekty albo coś w tym stylu, a to co mamy na sobie to... to jakby nasze szaty ofiarne."

    Musiałem chyba się na niego zagapić z kompletnym wyrazem niedowierzania na twarzy, bo mój czarnowłosy towarzysz szybko dodał, "To chyba raczej mało prawdopodobne. Pewnie już bylibyśmy martwi albo przynajmniej pilnowaliby nas jacyś strażnicy."

    W tej chwili byłem gotów zaakceptować każde wyjaśnienie. Z każdą minutą robiłem się coraz bardziej sfrustrowany. Utrata pamięci była wystarczająco okropna, a jej utrata w takim miejscu jak to, sprawiała, że było to sto razy gorsze. Odkrywanie, że oprócz ciebie amnezję miało jeszcze kilka osób, nie powinno się było odbywać bez dużego zapasu czekolady. Już dobrze, byłem głodny od czasu, gdy opuściliśmy zamek. Może nie była to najbardziej odpowiednia chwila, żeby myśleć o jedzeniu, ale nie mogłem nic na to poradzić.

    Wyszliśmy z zamku przez duże frontowe drzwi i wędrowaliśmy bez celu po terenie go otaczającym. Cieszyłem się, że nie byłem sam, ponieważ ten zamek (z zewnątrz było oczywiste, że to zamek) wyglądał raczej przerażająco. Była prawie pełnia księżyca, więc było wystarczająco jasno i widzieliśmy, gdzie szliśmy. Wystarczająca ilość światła, która tworzyła wokół nas dosyć strzaszne cienie. Zadrżałem.

    Trochę wcześniej, razem z moim towarzyszem, doszliśmy do wniosku, że mieliśmy mniej więcej tyle samo lat, było to po tym jak porównaliśmy nasz wygląd w pobliskiej tafli jeziora. Przestraszyłem się, gdy zobaczyłem w odbiciu głowę z czerwonymi włosami, bo wysoki, rudowłosy chłopak z piegami, spoglądający na mnie był dla mnie kimś zupełnie obcym. Co więcej to, że zobaczyliśmy własne odbicie, nie przywołało żadnych wspomnień i czuliśmy się jeszcze bardziej bezradni niż wcześniej.

    Nadal kontynuowaliśmy nasze poszukiwania pomocy - hmmm - jedzenia, mój towarzysz przerwał milczenie.

    "Chyba jest jesień."

    Zgodziłem się. Nie było bardzo zimno, ale można było wyczuć powiew mroźnego powietrza.

    "Przynajmniej nie zamarźniemy," dodał.

    "Ale możemy umrzeć z głodu," odpowiedziałem ponuro.

    Zanim jednak zdążył odpowiedzieć, coś olbrzymiego stanęło przed nami. Był to ogromny człowiek. Rzuciła mi się w oczy bujna grzywa i usłyszałem jak ta kreatura ryknęła, przywodząc mi na myśl dzikie bestie. Po raz pierwszy odkąd straciłem pamięć, wiedziałem dokładnie, co miałem robić. Odwróciłem się i zacząłem uciekać

    Tylko nie dotarłem zbyt daleko.

    Jednym zwinnym ruchem, niedźwiedź złapał mnie za kołnierz, a mojego towarzysza za ramię. Zacząłem krzyczeć, kopać, miałem zamiar się obrócić, żeby go ugryźć, ale olbrzym pociągnął nas za sobą. Nadal ryczał. Po chwili udało mi się zrozumieć kilka słow, doszedłem do wniosku, że ten gigant, to w rzeczywistości człowiek. To był najwyższy, największy człowiek, jakiego widziałem... hmmm, chyba.

    Wepchnął nas do chaty, posadził na sofie i wykrzyknął, "Co sobie myślicie, łażąc tu po nocy? Myślałem, że z tego wyrośliście... Co z wami? Gapicie się, jakbyście mnie wcześniej nie widzieli... Harry?"

    "Kto?" wyrwało mi się, ale mój towarzysz szturchnął mnie łokciem. Pochylając się w moim kierunku szepnął, "Wydaje się, że wie kim jesteśmy. Zobaczmy co z tego wyniknie."

    Trochę zdezorientowany, ale bez wystarczającej ilości energii, by sprzeciwić się czemukolwiek, posłuchałem go. Harry (było to chyba jego imię) wziął głęboki wdech i powiedział, "Ehh.... więc, my tylko ...ehh, tylko sobie spacerowaliśmy, wiesz, ehh... a ty?" przerwał i popatrzył się na olbrzyma z uwagą.

    "Wyszedłem tylko z Kłem. Lubi sobie poganiać w nocy po lesie. Wtedy zobaczyłem was chodzących wokół jeziora. Co was napadło, żeby wychodzić w czasie ciszy nocnej? Odprowadzę was do zamku. Chyba powinienem powiedzieć o waszym wypadzie Dyrektorowi." Odwrócił się i popatrzył się prosto na mnie. "Co cię napadło Ron, żeby wrzeszczeć i rzucać się jak wariat?"

    "Nazywam się Ron?" zapytałem i znowu dostałem szturchańca.

    Nasz nowy znajomy potrząsnął głową. "Nie powinniście się pokazywać, bo możecie mieć kłopoty. Gdzie twoja Peleryna Niewidka, Harry? Powinieneś ją przywołać."

    Harry spojrzał na mnie, a potem kompletnie zaskoczony odwrócił się w kierunku olbrzyma. Wstał powoli ciągnąc mnie przy tym za rękaw. "Ehh, dobra. Pójdę i ... przywołam... moją... Pelerynę Niewidkę. Chodź Ron. Pomóż mi przywołać Pelerynę Niewidkę." Ruszył w kierunku drzwi szepcząc, "Wynośmy się stąd jak najszybciej."

    Co mogłem powiedzieć? Udało nam się dojść do drzwi, otworzyć je, ale nie wyszliśmy.

    Przed nami stało ogromne, czarne psisko z wyszczerzonymi zębiskami.

    ~*~*~*~

    "A co my tu mamy, co? Oh... . To tylko pan, Profesorze."

    Duch unosił się w powietrzu i nic, co zrobiłem, nie spowodowało jego zniknięcia. Mrugnęłem, potrząsnąłem głową, nawet zamknąłem oczy na parę chwil, ale żaden z tych desperackich gestów nie działał. Przede mną nadal unosił się duch.

    Dziewczyna zemdlała i leżała gdzieś pod biurkiem, zasygnalizowało mi to, że ona również widziała tę zjawę. Była ona nawet całkiem fascynująca, sposób w jaki migotała i światło przedostające się przez jej przeźroczystą formę. Tak byłem zajęty przyglądaniem się duchowi, że na początku nie zauważyłem, iż coś do mnie mówił.

    Kiedy jego słowa w końcu do mnie dotarły, byłem porażony.

    "Jak mnie nazwałeś upiorze?" zapytałem z odwagą. Nie miałem zamiaru dać się przestraszyć jakiemuś widmu. Nie po tym wszystkim, co się dzisiaj wydarzyło. Zbiorowa utrata pamięci, dziwaczni ludzie, schody prowadzące do nikąd i rozmawiające portrety - czym był zwykły duch w porównaniu do tego wszystkiego?

    "Ochhh, znowy się wściekamy, co?" Duch unosił się z góry na dół, było to chyba duchową formą podskakiwania. "A nawet nie zacząłem cię przezywać. Krzyczysz teraz na biednago Irytka tylko za to, że patroluje zamek, co Profesorze? Wykonuję tylko to, co do mnie należy." Zjawa zrobiła salto.

    Wyprostowałem się (byłem raczej wysoki, oceniłem patrząc się na mable znajdujące się w pomieszczeniu). Zaczynałem sie robić rozdrażniony, teraz kiedy stało się oczywiste, że z jego strony nie grozi mi żadne niebezpieczeństwo. Podniosłem głos. "Wiesz kim jestem i co tu robię?"

    "Coż to, Profesorze Snape, nie mam pojęcia, co tu robisz. Ale skoro to twoja klasa, przypuszczam, że mogę zgadnąć. A może miałbyś ochotę, mi to wyjaśnić?"

    "Ja tu zadaję pytania, zjawo. Teraz powiedz mi, co wiesz."

    Nie zdążył odpowiedzieć, bo w tej właśnie chwili dziwczyna odzyskała przytomność. Chwytając się za głowę, próbowała usiąść. Podszedłem jej pomóc. Złapałem ją za rękę i podciągnąłem do pozycji stojącej. "Wszystko w porządku?" zapytałem.

    Przytaknęła, ale gdy zobaczyła unoszącego się ducha, o mało co ponownie nie upadła. "Nie martw się, nie zrobi nam żadnej krzywdy," zapewniłem ją, chociaż wcale nie byłem pewien jego zamiarów. Chciałem tylko, żeby przestała mdleć i krzyczeć, bo działało mi to na nerwy.

    Duch popatrzył się na nas ze zdziwieniem. Wytrzeszczył swoje blade oczy, cofnął się trochę. "Chwileczkę," mruknął. "Ty nie ... ty i ta ... szlama?"

    "Po prostu powiedz, co o nas wiesz," zażądałem ponownie.

    "Och, widziałem wystarczająco wiele, żeby wiedzieć, co się tu dzieje," wykrzyknął podpływając w kierunku dziewczyny. Wisiał nad jej głową, więc się cofnęła. "Panna Granger, już rozumiem. Nie mogła to być jakaś inna studentka, musiała to być Gryfonka, szlama." Unosił się w kierunku sufitu. "Och, ale to doskonale." Opuścił się na dół, zatrzymał się tuż przede mną. Patrzenie się w oczy ducha i przez nie było raczej nieprzyjemnym doświaczeniem, ale nie mogłem odwrócić wzroku.

    "Te wszystkie lata krzyków na Irytka. Te wszystkie lata rozstawiania mnie po kątach i rozkazywania. Te wszystkie lata napuszczania Krwawgo Barona na biednego Irytka, który tylko chciał się trochę zabawić. Ty," wskazał na mnie swoim przeźroczystym palcem, "możesz zacząć mnie przepraszać, teraz kiedy o was wiem."

    Uniósł się do góry i przepłynął przez ścianę. Ostanią rzeczą jaką usłyszałem było, "Wątpię jednak, by to powstrzymało mnie od powiedzenia o was wszystkim wokół."

    Popatrzyłem się na... jak ta zjawa ją nazwała? Panna Granger? Wyglądała, jakby trafił w nią piorun.

    Cichym głosem zapytała, "Co to było?"

    "Nie mam pojęcia," przyznałem. "Ale to coś wiedziało, jak się nazywamy."

    Właściwie, to zjawa dostarczyła nam więcej informacji poza imionami. Najwyraźniej byłem nauczycielem i ... co? ... miałem romans ze studentką?

    Robił się z tego wszystkiego coraz większy bałagan.

    Nastąpiła chwila niezręcznego milczenia, po chwili panna Granger powiedziała. "Więc... myslisz, że czego uczysz?"

    Pytanie to miało chyba za zadanie złagodzić napięcie między nami, ale zdałem sobie sprawę, że naprawdę chciałem poznać na nie odpowiedź. "Ta... rzecz powiedziała, że to moja klasa. Może powinniśmy się trochę rozejrzeć."

    Zgodziła się ze mną i podeszła do półek z książkami znajdującymi się w tylnej części klasy. Postanowiłem sprawdzić biurko stojące pod tablicą - moje biurko - chcieliśmy być od siebie możliwie jak najdalej.

    Najwyraźniej nie miała zamiaru przyjąć do wiadomości najświeższych rewelacji o nas, a ja nie miałem zamiaru na siłę wyciągać tego tematu.

    Jednak nie mogłem powstrzymać się od kilku spojrzeń w jej kierunku, zastanawiałem się, co rzeczywiście się działo między nami. Coś mi tu nie pasowało. Czułem się raczej dziwnie. Przcież nie była nawet w moim typie.

    Nie, chwileczkę... nie znałem swojego typu.

    Ale ona na pewno nie była tym typem.

    ~*~*~*~

    Jaką ja byłam osobą?

    Przecież nie mogłam być, to nie możliwe, nie byłam dziewczyną, która robiłaby ... to ...żeby dostać dobre stopnie?

    Chwileczkę. Czegoś tu nie rozumiałam.

    Musiałam ponownie sobie wszystko ułożyć w głowie.

    Wszystko, co ta zjawa powiedziała, sugerowało, że coś niewłaściwego miało między nami miejsce, ja i ... on.

    Ale: Półgodziny wcześniej nawet bym nie uwierzyła, że duchy istniały, a teraz wierzyłam w to, co powiedział mi duch?

    Ale: Ocalił mnie przed mówiącymi portretemi na korytarzu.

    Ale: To mogło być tylko odruchowe działanie i nie miało ze mną żadnego związku.

    Ale: Obudziłam się na nim.

    Ale: ...

    ...

    Obudziłam się na nim.

    Uhhh.

    Spojrzałam na niego. O nie, też się na mnie patrzył. Szybko odwróciłam wzrok, on również.

    Musiałam się skoncentrować i zrobić coś produktywnego, żeby aktywnie polepszyć swoją sytuację. No więc, dobrze. Zlustrowałam półki przede mną, ale zawartość słoików i jakieś dziwne przyrządy nie miały dla mnie żadnego sensu.

    "Spójrz na to wszystko. Dziwne słoiki z dziwnymi składnikami. Dziwne książki z dziwnymi tytułami." podniosłam najbliżej leżące tomy. "Najskuteczniejsze Eliksiry, Tysiąc Magicznych Ziół i Grzybów."

    Podszedł do mnie i wziął książki. Przeglądając strony powiedział, "Nie mogę otworzyć biurka."

    Raczej mnie to nie obchodziło w tej chwili. Całe to doświadczenie robiło się coraz gorsze. "Co to wszystko znaczy? Eliksiry? Magiczne zioła i grzyby? Ooo... i gadające obrazy i poltergeisty?"

    Całkowicie zignorował moje pytania. Był zajęty czytaniem książek. "Po prostu fascynujące," mamrotał, "absolutnie fenomenalne."

    Próbowałam zobaczyć, co go tak zainteresowało. Rzucił mi się w oczy nagłówek: Najsilniejsze Eliksiry Miłosne. "Nie sądzę, żebyśmy ich potrzebowali," zauważyłam i od razu tego pożałowałam. 'Świetnie Granger. Aktywnie poprawiamy naszą sytuację, prawda?'

    "Nie uważam, żebyś miała prawo być imertynencka, panno Granger," podkreślił, "Rozpatrując to, czego się o tobie dowiedziałem."

    "Przepraszam?"

    Był pełen rezerwy i prawości, gdy popatrzył się na mnie z góry. "Jesteś studentką, a ja nauczycielem, najwyraźniej chciałaś polepszyć..."

    "Och, to dobre," nie dałam mu dokończyć zdania. "Ja widzę to zupełnie inaczej. Prawdopodobnie mnie uwiodłeś. Powinnam to zgłosić."

    Napradę to powiedziałam?

    Wydawał się tak samo zaskoczony jak i ja. "Grozisz mi?" zapytał niskim i groźnym głosem, wyglądał na wściekłego.

    Zmienił się z potencjalnego kochanka na potencjalnego mordercę w ciągu mniej niż pół minuty. Wow.

    Wydawało się, że miałam na tego mężczyznę spory wpływ.

    ~*~*~*~

    Jakieś komentarze? Podobało się? Pisać dalej?


    Posted at 08:20 am by severae
    Komentarze (4)

    Next Page