 |
Miejsce na moje opowiadanka i wiersze. Będę też umieszczać tu linki do fanficów, które warto przeczytać.
Opowiadania
CZYSTA KARTA
Rozdz.1
Rozdz.2
Rozdz.3 Rozdz.4 Rozdz.5 Rozdz.6 Rozdz.7 Rozdz.8 Rozdz.9 Rozdz.10 Epilog
SPRAWA HONORU
Księga I, Rozdz.1
Księga I, Rozdz.2 Księga I, Rozdz.3a
WSZYSTKO, CO WIEM O ZŁOŚLIWOŚCI I SARKAŹMIE, NAUCZYŁAM SIĘ OD SNAPE'A
PIJAŃSTWO NIE POPŁACA
ŚwiętowaniePrzebudzenieUciec czy nie uciec?
SŁODKA ZEMSTA
Rozdz.1Rozdz.2Rozdz.3Rozdz.4Rozdz.5Rozdz.6
INCIDENTS: IMPERFECT LIAISON
Chapter 1
Wiersze
Why
Dreadful Memories
Once In A Bluemoon Your Touch Charcoal Sun
Rekomendacje
Harry Potter
Severus/Hermiona 1, 2, 3, 4.Severus/Tonks 1. Rurouni Kenshin
Saitou/Misao 1.
InuYasha - Sess/Kag
1,
2,
3,
4,
5, 6.
Xena - Ares/ Gabriella
1.
Roswell: W Kręgu Tajemnic - M&M (Candy)
1, 2, 3.
Archiwa:
Darksarcasm
Ashwinder
Whispers
AdultFanFiction
FanFictionNet
Twisting the Hellmouth
Forum Naughty-Seduction.Net
Seventh Dimension
Roswell Desert Skies
Stronki pomocne w pisaniu:
Designer Potions - Slytherin Severus Snape Support Site
The Harry Potter Lexicon
The Internet Sacred Text Archive
Urban Dictionary
Translator
SpellCheck
Polskie Strony z Fikami o Snapie
Mirriel's Page
Slytherin Common Room
Fanfik.Pl
HarryPotter-Kawiarenka
Harry Potter Forum
Blogi
Morgan Le Fay
Nika Snape Nightsilence by Lilia
Liczydełko Pisadełka
Contact Me
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
Saturday, May 08, 2004
Kilka kolejnych ciekawych fików ze świata InuYashy.
- Głosy o północy - Voices at Midnight by Meamiko, Sess/Kag; romans, dramat. Rating - NC-17, 17 rozdziałów.
- Pani po raz trzeci - Three Times a Lady by LOKI, Sess/Kag; humor, romans. Rating - PG-13, 5 rozdziałów. Jest sequel, pt. To wszystko zmienia - It Changes Everything, Sess/Kag; humor romans. Rating - PG-13, 6 rozdziałów. <--- WIP
- Obietnice - Promises by Landlady of the Universe, Sess/Kag; romans. Rating - Pg-13, 14 rozdziałów.
- Spadające gwiazdy - Falling Stars by Celyia, Sess/Kag; romans. Rating - R, 17 rozdziałów. WIP
- Pięć dni w Tokio - Five Days in Tokyo by Tamysan, Sess/Kag; humor, romans. Rating - PG-13, 17 rozdziałów.
- Nie zapomnij o mnie - ForgetMeNot by Youkai Yume, Sess/Kag; romans, dramat. Rating - PG, 34 rozdziały.
- Choroba - Disease by Psycho Pixie, Sess/Kag; dramat, romans. Rating - R, 15 rozdziałów. Jest sequel, pt. Nimfy wodne - Ariels, Sess/Kag, dramat, romans. Rating - R, 10 rozdziałów. <--- WIP
- Opowieści z Domu Księżyca - Tales from the House of the Moon by Resmiranda, Sess/Kag; dramat. Rating - NC-17, 14 rozdziałów. WIP
- Nie doceniasz tego, co masz, dopóki tego nie stracisz - You Don't What You Have Until It's Gone by Striking Falcon, Sess/Kag; romans, dramat. Rating - R, 20 rozdziałów. WIP
- Ból - Pain by Fenris Fenrir, Sess/Kag, dramat. Rating - R, 7 rozdziałów. WIP
- Czereśnie - Cherries by Crash's Angel, Sess/Kag; humor, romans. Rating - R, 8 rozdziałów. WIP
- Zemsta, śmierć z pożądania - Vengeance, Death by Desire by Raven39, Sess/Kag; angst, dramat, romans. Rating - NC-17, 19 rozdziałów. WIP
- Listy miłosne - Love Letters by Youkai Yume, Sess/Kag; humor, romans. Rating - PG-13, 4 rozdziały. Jest sequel, pt. Życie miłosne - Love Life, Sess/Kag; humor, romans. Rating - R, 6 rozdziałów. <---WIP
Posted at 07:03 am by severae
Friday, May 07, 2004
Hehehe, its time for my next poem and this time, I don't think it's very dark in comparison to my other poems.
YOUR TOUCH
Tender delicate caress
Sharp rough scratch
These touches
Are like candlelight
Its dim flickering flame
Once strong and fiery
Once shy and soft
Sometimes irresistible
Sometimes frightening
Merging safety and danger
I remember when you were near
When you touched me
Peacefulness was drifting away
Everything around me became unimportant
I still can't put away
All these lingering memories of you touch
I still can't leave you behind
I still feel like all past memories belong to you
Just like once I belonged to you
Piece of me is still with you
Just as a little part of your heart
Will be with me for the rest of my life
Posted at 01:33 pm by severae
Tuesday, May 04, 2004
W końcu napisałam czwarty rozdział 'Czystej Karty'. Miłego czytania.
TABULA RASA
Rozdz.4 "Przebudzenie"
Coś miękiego, co jeszcze przed chwilą znajdowało się pode mną, poruszyło się nieznacznie i zmieniło pozycję. Teraz leżało częściowo na mnie. Uczucie, które najpierw wydawało się przyjemne, zmnieniło się w coś zupełnie przeciwnego.
Poruszyłem się.
Ciężar na mojej piersi poruszył się także.
Próbowałem się przesunąć. Moje ramiona były uwięzione przez ten sam ciężar, który zaczynał poważnie przeskadzać mi w oddychaniu.
Uwolniłem jedno ramię i usiłowałem odsunąć przeszkodę. Przeszkoda krzyknęła mi prosto w twarz i gwałtownie się podniosła.
Jakaś twarz patrzyła się prosto na mnie. Czy to w ogóle była ludzka twarz? Wykrzywiona przerażeniem i otoczona skołtunioną masą brązowych włosów. Zaskoczony szybko się odczołgałem.
Było więcej krzyków. Usłyszałem, jak ktoś gwałtownie wciągał powietrze, ktoś inny zaskowyczał. Twarz nadal znajdowała się przede mną, nadal się na mnie patrzyła.
Ktoś przerwał milczenie. "Kim jesteście?"
Popatrzyłem się, kto zadał pytanie. Był to rudowłosy chłopak mający około siedemnastu lat, może osiemnastu, stał niedaleko ode mnie. Przyjął pozycję obronną. Koło niego siedział inny chłopak, który oszołomiony rozglądał się wokoło, najwyraźniej nie był w stanie na niczym skupić spojrzenia.
Nikt nie spieszył się z odpowiedzią, więc przeniosłem uwagę na twarz znajdującą się obok mnie. Wydawała się przyłączona do ciała (przynajmniej to obyło się bez niespodzianek), które to przypuszczalnie ciało przeszkadzało mi wcześniej w spaniu.
Co takiego robiłem, leżąc na podłodze z ... dziewczyną? Wstałem nie wiedząc, co myśleć o tej sytuacji. Dziewczyna podniosła się również.
"Kim jesteś?" zapytała nie spuszczając ze mnie wzroku. Zanim jednak zdążyłem odpowiedzieć, coś w pobliżu się poruszyło.
"Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, co się stało? I kim jesteście?" zapytał surowy głos. Spojrzałem na właściciela, którym okazała się kobieta patrząca na nas z dezaprobatą. Nosiła na sobie ... spiczasty kapelusz?
Chłopak siedzący na podłodze, też dał radę wstać. Miał czarne włosy i zielone oczy, i nie wiedziałem dlaczego, ale działał mi na nerwy. Znaczy, działał mi na nerwy bardziej niż wszyscy obecni na tej sali.
Wyglądało na to, że wszystkim udało się przyjąć pozycję stojącą. Spoglądaliśmy na siebie podejrzliwie. Uniosłem ręce i powoli zacząłem masować sobie skronie, podczas gdy próbowałem obiektywnie ocenić sytuację. Obudziłem się na podłodze, która najwyraźniej znajdowała się w jakiejś sali. Znajdowały się w niej długie stoły, świeczniki i niezaprzeczalnie jakieś sztandary. Nie mogłem również nie zauważyć braku sufitu. Otaczała mnie dziwna zbieranina osób. Dziewczyna, z którą najwyraźniej dzieliłem drzemkę, kobieta ubrana jak czarownica i dwoje nastoletnich chłopaków z wyrazem tępoty wypisanej na twarzach.
"Co to ma znaczyć?" zażądałem wyjaśnień. Popatrzyli się na mnie. "Czy to jakiś żart? Kim jesteście i gdzie ja jestem?"
"Ty mi to powiedz!" wykrzyknął rudzielec. Wyglądało mi na to, że zaczynały go zawodzić nerwy. "Kim jesteście dziwolągi?! Porwaliście mnie?!"
Zanim zdążyliśmy się odezwać, coś wyskoczyło zza stołu. Okazało się, że był to stary człowiek ubrany w purpurowe szaty, ale przecież nie było możliwe, żeby starzec mógł tak zwinnie i szybko wskoczyć na stół. Rozejrzał się wokół i zauważył naszą dziwnie wyglądającą grupkę.
"Przepięknie!" wykrzyknął, zszedł ze stołu i udał się w naszym kierunku. "Przyjęcie! Czy to zamek?" Podszedł i chwycił mnie za kołnierz. Udało mi się uwolnić z tego uchwytu, ale nadal nie puszczał mojego ubrania. "Powiedz, mój dobry panie, czy jesteś właścicielem tego wspaniałego miejsca?"
"Zdecydowanie nie," odwarknąłem.
"Wielka szkoda. Ale nie masz nic przeciwko, żebym się trochę rozejrzał?" Skończywszy mówić, odwrócił się i rozpoczął zwiedzanie sali, zachowywał się jak turysta znajdujący się w muzeum.
Dziewczyna odsunęła się ode mnie w czasie tej dziwnej wymiany zdań i stanęła w pobliżu dziwnej kobiety. Obie przeniosły swoją uwagę na mnie.
"Czy ktoś wogóle wie, gdzie jesteśmy?" zapytała kobieta. Chłopcy przecząco potrząsneli głowami. Ciemnowłosy powiedział cichym głosem, "Ja nawet nie wiem, kim jestem."
"Ja także!" wykrzyknął drugi, a dziewczyna przytaknęła.
To było absurdalne.
"To niedorzeczne. Czyżbyście sugerowali, że nikt z was nie ma pojęcia kim jest?" zaśmiałem się drwiąco. Chwileczkę - poczułem jakby znajomą satysfakcję?
"A ty pamiętasz?" zapytała dziewczyna. Popatrzyłem się na nią z wyższością.
"Oczywiście, że tak. Nazywam się ..." zastanowiłem się.
Nie wiedziałem.
Popatrzyła się na mnie z zadowoleniem.
Głośny krach przerwał nam ponownie. Starzec oglądał zbroję, która teraz w częściach walała się po podłodze. Nie obciął sobie przy tym żadnych kończyn, więc postanowiłem go zignorować. On jednak pomachał w moim kierunku i krzyknął, "Naprawdę, posiadasz znakomitą kolekcję, mój drogi Panie. Czy powiedział ci ktoś, że z daleka przypominasz hrabiego Drakulę?"
Chłopcy zaczęli chichotać, gdy rudowłosy szepnął, "Kim jest hrabia Drakula?" Drugi wzruszył ramionem i znowu zacząli chichotać. Wydawało się, że zaczęli się dogadywać całkiem dobrze. Może powinienem mieć na nich oko.
Dziewczyna zaczęła chodzić tam i z powrotem, mamrotając coś pod nosem. Zauważyłem, że miała na sobie takie same szaty, jak obydwaj chłopcy. Właściwie, to ja również byłem ubrany w podobnym stylu. Moje szaty były całe czarne, bardziej eleganckie i lśniące od reszty.
Przyglądając się ich ubraniom, zauważyłem dziwną naszywkę.
"Poczekaj chwilę. Podejdź bliżej," poleciłem dziewczynie. Pochyliłem się, żeby móc ją dokładniej obejrzeć. Pod napisem 'Hogwart' były umieszczone jakieś zwierzęta: lew (wyglądający bardzo pompatcznie), borsuk, kruk i piękny, srebrzysty wąż. Pod nimi był napis: 'Draco dormiens numquat titillando'. Dziewczyna odchrząknęła. Wtedy zauważyłem, że podczas gdy obrysowywałem kontury naszywki, moja ręka znalazła się na jej ... ehm, w niestosownym miejscu na przodzie jej ciała. Uh, nie wyglądało to dobrze. Znaczy się, to było przyjemne, ale nie byłem pewien, czy byłem upoważniony do takiego zachowania. Zabrałem rękę. Obydwoje usiłowaliśmy unikać patrzenia na siebie.
"Co to może znaczyć?" zastanawiał się ciemowłosy chłopak. "Może należymy do jakiegoś klubu. Wczoraj mieliśmy jakąś imprezę, upiliśmy się i urwał nam się film."
"Nie sądzę, żebym piła," szepnęła dziewczyna. Kobieta popatrzyła się na nią z aprobatą.
"Dlaczego nie, łatwo mogę sobie wyobrazić, że należę do klubu," powiedział rudzielec. "Ale co z nimi?" wskazał palcem na mnie i kobietę.
"Może jesteśmy w jakiś sposób spokrewnieni?" powiedziała. Ponieważ miała szkocki akcent, wątpiłem czy któreś z nas było z nią spokrewnione.
"Macie włosy tego samego koloru," oświadczyła dziewczyna wskazując mnie i ciemnowłosego chłopaka. "Może jesteście ojcem i synem."
"Co!?!" wykrzyknęliśmy równocześnie.
"Widać między wami pewne podobieństwo."
"On? Moim ojcem?" chłopak popatrzył się na mnie z niedowierzaniem.
Rozważyłem to uważnie. "Wydajesz się znajomy," powiedziałem, przyglądając mu się ze zmrużonymi oczyma. "Kiedy się na ciebie patrzę, nachodzi mnie uczucie... głębokigo rozczarowania."
"Och, tak!" wzniósł oczy do nieba. "Muszę tobą pogardzać. A co z tą wywłoką?" wskazał na dziewczynę. "Widziałem, że spaliście ze sobą."
"Odpoczywaliśmy razem," poprawiłem z wściekłością. "Jak śmiesz ..."
Kobieta przerwała nam. "Skoro żadne z nas o niczym nie wie, proponuję poszukać pomocy."
"Znaleźć szpital," zaoferowała dziewczyna.
Kobieta przytaknęła. "Powinniśmy chyba rozważyć podzielenie się na grupy. Jak widać w tym pomieszczeniu znajduje się kilka drzwi. Proponuję, żeby przystąpić do tego w parach. Chłopcy mogą sprawdzić tamte drzwi, a was dwoje te." Popchnęła dziewczynę i mnie w kierunku kolejnych drzwi. "Ja zajmę się naszym gorliwym poszukiwaczem przygód ..." zakończyła, kiwając głową w kierunku starca, który bawił się znakomicie. W tym właśnie momencie usiłował założyć zbroję rycerza. "... zobaczymy, czy uda nam się kogoś znaleźć. Spotkamy się ponownie za godzinę."
Zgodziliśmy się z ociąganiem i rozeszliśmy się w różnych kierunkach. Ulżyło mi, gdy pozbyłem się towarzystwa mojego potencjalnego syna. Gdy wyszliśmy z sali, zdecydowałem udać się w kierunku schodów. Zerknąłem na dziewczynę. Zmagała się, żeby dotrzymać mi kroku. Gdy tylko nasze oczy się spotkały, szybko odwróciła głowę. Mały, złośliwy uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Przypuszczałem, że nie byłem miłą osobą. Spróbowałem zaśmiać się szyderczo, poczułem się doskonale.
"Więc..." zacząłem, "... czy masz pojęcie, dlaczego obudziłaś się leżąć na mnie?"
************************************************************
Jakieś uwagi?
Posted at 10:50 am by severae
Monday, May 03, 2004
Incidents: Imperfect Liaison
Hey, I came to a decision, I should practice my English a little bit so I started writting another fanfiction, this time only in English. I hope I didn't make too much mistakes. Have fun reading but first,
Disclaimer: HP & Co belong to J.K. Rowling, I'm just borrowing them for a little while.
Incidents: Imperfect Liaison
1. First Collision.
Hermione never wanted to see that bloody, greasy git, called Severus Snape again. How could he manage to become a teacher with his more then a cold and menacing attitude towards students and people in general. It was beyond her comprehension and she was considered the most promising and intelligent witch of the decade in the wizardry world. She thought there was a great probability that he never wanted to be associated with these annoying, little, ungrateful brats as she was sure, he called students in his mind.
During war Snape was believed to be an obedient Death Eater, who according to his Master orders was supposed to spy on Dumbledore, but in the meantime he changed sides and became one of the most valuable members of the Order of Phoenix, because of his position between influential followers of the Dark Lord. To maintain his cover as a spy for the Dark Forces he had to teach 'dunderheads' about potions. Now when Voldemort was finally dead he still stayed at Hogwarts. Why didn't he quit and retreat to Snape Manor as he didn't have to endure stupid children anymore. That was the question Hermione and the rest of the student body kept asking themselves again and again. Snape knew he choose to stay one more year only to give Headmaster time to find a suitable replacement and maybe also to continue tormenting students, preferably Griffindors, especially 'Golden Trio' and more exactly an irritable, bushy-haired know-it-all - Hermione Granger.
Snape only suspected that the main reason for his hostility towards Granger was attraction and admiration for her intelligence and achievements in spite of her friendship with two greatest troublemakers, and constant danger from the followers of the Dark Lord, because of her origin as a muggleborn. He knew, he had no chance to befriend her or form any other kind of relationship, so he pushed her as far away from himself as he could. He didn't want her to find out about his feelings and laugh at him or worse- feel sorry. Every time he was near her, his emotions and desires were taking the best of him. Snape very often didn't know what he could do when confronted with Hermione. His reactions were unpredictable and for a man who usually could control himself and his surroundings, this situation was unacceptable.
~*~*~*~
Hermine just survived Snape's latest lesson - Advanced Potions with Slytherins. It wasn't without a price. Her calm and self-confident demeanor was practically non existent. As usual Snape applied his verified system of taking points from Gryffindor, without care if they did something right or wrong, he always have been finding mistakes in their work. Hermione was his first and the greatest victim because she was the only student who tried to actively participate in his lectures, and what's more, the only one who wasn't terrified of him.
Double Advanced Potions were her last lesson for the day and it left her really angry. Harry and Ron didn't even try to approach her. They preferred to wait out her grumpiness and don't endanger their life or risk being subjected to a very nasty hex, which could leave them without chances to have children in the future. Hermione was very dangerous when annoyed. This was a common knowledge among Gryffindors. So when she was in that kind of mood, straight thinking Gryffs stayed nowhere near her - no exceptions, only people with suicidal tendencies, really brave or most of all people who wasn't afraid of her revenge and her unexpected reactions which usually were unpredictable.
Hermione was storming through the halls of Hogwarts fuming. 'It's my last two months of school, I should be thinking only about upcoming NEWTs, future education and plans for the summer or even about men, but no, I can't! Because after one lesson with this mean, obnoxious jerk I'm so frustrated and angry that I can't stop thinking about revenge. It isn't good for my mental health imagining ways to torture "great bat" Snape, especially if it takes most of my free time and not so free intended-learning-time. I want to have a life without constant mood swings because of Hogwarts Most Hated Teacher. Am I asking too much? Why he has to be so brilliant with Potions? And why Headmaster couldn't find new potions teacher faster.'
Hermione's mental rant was suddenly interrupted by something solid and hard which turned out to be no one else as an object of her less then flattering thoughts - Professor 'broad chest' Snape himself.
~*~*~*~
How was it? Not too many grammar and spell errors, I hope?
Posted at 05:41 am by severae
Sunday, May 02, 2004
Zaczęłam pisanie kolejnego opowiadanka. Chyba zwariowałam. Dwa poprzednie jeszcze nie skończone, a ja zaczynam nowe. Cóż mogę powiedzieć, nie mogę zbyt długo zajmować się tą samą rzeczą, bo zaczyna mi się nudzić.
To opowiadanie będzie głównie o Hermionie, ale nie zabraknie też w nim Snape'a, bo jak mogłabym o nim zapomnieć! Miłego czytania.
SŁODKA ZEMSTA
Rozdz.1 "Początki"
"Życie jest takie niesprawiedliwe," myślała Hermiona idąc w kierunku Wielkiej Sali na kolację. 'To nie była moja wina, nawet nie miałam ochoty tego robić, Ron i Harry mnie namówili i teraz muszę ponieść karę. Oczywiście chłopakom udało się jej uniknąć, tylko ja zostałam przyłapana na gorącym uczynku. Wszystko przez Rona!" wściekała się w myślach Hermiona. "Miał pilnować, czy nikt się nie zbliża i zawalił kompletnie, to wydawałoby się proste zadanie. Jeszcze raz sobie przypomnę, dlaczego się zgodzilam? Bo nie potrafię im odmówić, gdy patrzą się na mnie tymi swoimi chłopięcymi "niewinnymi oczętami.""
- Jestem beznadziejna, - westchnęła Hermiona wchodząc do Wielkiej Sali.
- Muszę się z tym zgodzić, panno Granger, - usłyszała obok szyderczy głos Profesora Snape'a. - Jednak równocześnie z bólem muszę przyznać, że reszta uczniów wypada jeszcze gorzej.
Hermiona popatrzyła się z zaskoczeniem na Snape'a. Czyżby na swój pokrętny sposób obdarzył ją komplementem.
- Panno Granger, zamknij buzię, z takim wyrazem twarzy przypominasz śniętą rybę. 10 punktów z Gryffindoru za obrazę mojego poczucia estetyki. Smacznej kolacji. Nie zapomnij o szlabanie, rozpocznie się o godzinie ósmej, - dodał uśmiechając się złośliwie.
Gdy mózg dziewczyny ponownie zaczął pracować, ruszyła w kierunku stołu Gryfonów. Była nieco oniemiała, ale z przyzwyczajenia zajęła miejce obok Ginny, naprzeciwko Rona i Harrego.
- Hermiono, co z tobą? - zaniepokoiła się Ginny. Kiedy Hermiona nie zareagowała na jej słowa, poszturchnęła ją lekko.
- Co? - ocknęła się Hermiona. - Przepraszam, mówiłaś coś?
- Próbowałam się dowiedzieć, co się stało? Wyglądałaś jakbyś doznała szoku, - zmartwiła się Ginny.
- Nic się nie stało. Nie martw się, -odparła Hermiona. - Po drodze na kolacje spotkałam Snape, znowu zabrał punkty Gryffindorowi, - westchnęła i popatrzyła się z przygnębieniem na jedzenie stojące na stole. - Przypomniał mi też o szlabanie.
- Jakim szlabanie? - zaciekawiła się dziewczyna. - Nic mi nie wspominałaś o żadnej karze.
- Nie mogłam ci o nim powiedzieć, bo dostałam go dopiero niedawno.
- Niedawno, to znaczy kiedy dokładnie. I co najważniejsze, z czym mu podpadłaś, bo jak przupuszczam. to Snape dał ci ten szlaban, o którym ci przypomniał, - dopytywała się Ginny.
- Tak, Snape dał mi ten durny szlaban, - potwierdziła przygnębiona Hermiona. - Powiem ci, co się stało, gdy odbębnię karę, o ile będę miała jeszcze siłę. W przeciwnym razie opowiem ci wszystko jutro. Idziesz do "Trzech Mioteł"?
- Przecież wiesz, że tak. Planowałyśmy to wyjście już o tygodnia, to miał być nasz babski dzień, żadnych Harrych, Ronów, Deanów, czy innych facetów.
- Wiem, też nie mogę się już doczekać, - odparła z wymuszonym entuzjazmem. - Wybaczysz mi chyba, jeśli jednak ponarzekam jutro na Snape'a. Już się boję jaką karę mi wymyśli, - westchnęła Hermiona. - Nie zdołam nic przełknąć, - odsunęła z odrazą talerz. - Pójdę lepiej się przygotować do szlabanu, zostało mi jeszcze półgodziny, a muszę się przebrać w stare i wygodne ubranie. Znając Snape'a, pewnie będę musiała czyścić coś śmierdzącgo i obrzydliwego.
- Może nie będzie tak źle, - próbowała pocieszyć ją Ginny.
- Naprawdę w to wierzysz? - zapytała z niedowierzaniem Granger.
- Nie, raczej nie, - odpowiedziała. - Nie będę cię już zatrzymywać. Pamiętaj tylko, że jutro chcę poznać wszystkie szczegóły.
- Dzięki Gin, - odpowiedziała wstając od stołu.
Nie zdążyła jeszcze odejść zbyt daleko, gdy dogonili ją Harry i Ron. Widać było, że nie zdążyli dokończyć kolacji, bo w dłoniach trzymali w połowie zjedzone kanapki. Hermiona popatrzyła się na nich z wściekłością. Chłopcy jednak wydawali się tego nie zauważać. Chwilowo byli zajęci przełykaniem jedzenia i nie udławieniem się.Pierwszy uporał się z tym zadaniem Harry, chwycił dzieczynę za rękę i powiedział.
- Herms, naprawdę nam przy.....
- Nie mam zamiaru was teraz wysłuchiwać. Jestem zbyt wściekła. Jak mogliście mnie tak zostawić?! - wykrzyknęła oburzona wyrywając mu rękę z uścisku. - Jeśli wiecie, co jest dla was dobre i nie chcecie skończyć u Pani Pomfrey, radzę wam, żebyście się do mnie nie zbliżali, przynajmniej przez kilka dni.
- Ale... - usiłował coś dodać Ron.
- Ron! Nie nadużywaj mojej cierpliwości. Chyba jasno się wyraziłam! A teraz wybaczcie mi, ale muszę się przygotować do szlabanu, - syknęła, odwróciła się z rozmachem i ruszyła do swojego dormitorium, zostawiając chłopców przy wejściu do Wielkiej Sali.
Nawet się za siebie nie obejrzała. Harry i Ron, wrócili z niewyraźnymi minami na swoje miejsca przy stole.
*******
Jak wrażenia?
Posted at 06:51 am by severae
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
|