PISADEŁKO

Opowiadania, wiersze, rekomendacje by Ness Splinter







Miejsce na moje opowiadanka i wiersze. Będę też umieszczać tu linki do fanficów, które warto przeczytać.


Opowiadania

CZYSTA KARTA

  • Rozdz.1
  • Rozdz.2
  • Rozdz.3
  • Rozdz.4
  • Rozdz.5
  • Rozdz.6
  • Rozdz.7
  • Rozdz.8
  • Rozdz.9
  • Rozdz.10
  • Epilog

    SPRAWA HONORU

  • Księga I, Rozdz.1
  • Księga I, Rozdz.2
  • Księga I, Rozdz.3a

    WSZYSTKO, CO WIEM O ZŁOŚLIWOŚCI I SARKAŹMIE, NAUCZYŁAM SIĘ OD SNAPE'A


    PIJAŃSTWO NIE POPŁACA

  • Świętowanie
  • Przebudzenie
  • Uciec czy nie uciec?

    SŁODKA ZEMSTA

  • Rozdz.1
  • Rozdz.2
  • Rozdz.3
  • Rozdz.4
  • Rozdz.5
  • Rozdz.6

    INCIDENTS: IMPERFECT LIAISON

  • Chapter 1



    Wiersze

  • Why
  • Dreadful Memories
  • Once In A Bluemoon
  • Your Touch
  • Charcoal Sun


    Rekomendacje

    Harry Potter

  • Severus/Hermiona 1, 2, 3, 4.
  • Severus/Tonks 1.

    Rurouni Kenshin

  • Saitou/Misao 1.

    InuYasha - Sess/Kag

  • 1, 2, 3, 4, 5, 6.

    Xena - Ares/ Gabriella

  • 1.

    Roswell: W Kręgu Tajemnic - M&M (Candy)

  • 1, 2, 3.




       

    << May 2004 >>
    Sun Mon Tue Wed Thu Fri Sat
     01
    02 03 04 05 06 07 08
    09 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 31


    Archiwa:

    Darksarcasm
    Ashwinder
    Whispers
    AdultFanFiction
    FanFictionNet
    Twisting the Hellmouth
    Forum Naughty-Seduction.Net
    Seventh Dimension
    Roswell Desert Skies



    Stronki pomocne w pisaniu:

    Designer Potions - Slytherin Severus Snape Support Site
    The Harry Potter Lexicon
    The Internet Sacred Text Archive
    Urban Dictionary
    Translator
    SpellCheck



    Polskie Strony z Fikami o Snapie

    Mirriel's Page
    Slytherin Common Room
    Fanfik.Pl
    HarryPotter-Kawiarenka
    Harry Potter Forum




    Blogi

    Morgan Le Fay
    Nika Snape
    Nightsilence by Lilia




    Free Web Counters
    Liczydełko Pisadełka

    Contact Me

    If you want to be updated on this weblog Enter your email here:


    rss feed

  • blogdrive

    Wednesday, May 12, 2004
    Nowe - stare linki

    Kilka lat temu bardzo lubiłam oglądać Xenę, naszczęście już mi przeszło, chociaż czasem lubię sobie powspominać aktora grającego Aresa - boga wojny. Niestety zginął on dwa lata temu w wypadku na planie filmowym w Chinach.

    Dlaczego akurat teraz o tym piszę? Znalazłam kilka swoich starych linków do opowiadań związanych właśnie z X:TWP. Bardzo lubię wszystkie nietypowe pary, a z tej serii byli to akurat Ares/Gabrielle. Dziwne... może tak... ale ich lubiłam.

    1. Bard Aresa - Ares Bard by Becky Lucke, prolog i rozdziały 1, 2, 3; przygoda z odrobiną romansu. Rating - PG. WIP
    2. Sekrety, ale nie kłamstwa - Secrets but no Lies by McJude; romans, humor, czasy współczesne. Ares znajduje reinkarnację Gabby we współczesnej Grecji. Rating - NC-17.
    3. Proszę, wybacz mi - Please Forgive Me by Milou; romans, dramat. Ares przez długi czas ukrywał sekret, który miał coś wspólnego z Gabby. Nadszedł czas, żeby go ujawnić, ale czy Gabby jest na niego gotowa? Rating - Pg-13, 19 rozdziałów.

    Niżej podaję miejsca, gdzie można znalźć opowiadania wyłącznie z tą parą (Ares/Gabs).

    1. Zemsta Aresa - Ares Revenge by Beverly; dramat przygoda. Xena szuka zemsty na Gabrielli po tym jak Nadzieja zabiła jej syna Solana. Ares ratuje ją w ostatniej chwili. Rating - NC-17 więc nie dla dzieciaków, 4 rozdziały. WIP
    2. Pamiętna miłość - Love Remembered by Writegirl, romans. Współczesna Grecja. Rating - NC-17.
    3. Ścieżka przeznaczenia - Destiny Trail by Lady Leoni, romans, przygoda. Ares i Gaby spotykają się na Dzikim Zachodzie. Ares jest szeryfem, a Gabs panienką z wyższych sfer. Rating - R, 7 rozdziałów.
    4. Możliwości - Possibilities by Gayla; romans. Xena jest ranna, ktoś śledzi Gaby i zamienia ją w syrenę. Ares i Afrodyta ruszają na ratunek. Rating - PG.
    5. Krótka rozmowa - Conversation Pies by Kawcrow; humor. Rozmowa po pijanemu Aresa i Gaby. Rating - PG-13.
    6. Ranić i kochać - Hurting and Loving bu Krissina; humor, romans, dramat. Xena wychodzi za mąż. Gabriella rozważa z kim teraz zamieszka. Ma do wyboru Afrodytę, Artemis i ... Aresa. Kogo wybierze? Rating - PG-13.
    1. Strzeż się Greków dających prezenty - Beware of Greeks Bearing Gifts by Leonie, krótkie zabawne opowiadanko. Ares daje Gabs prezent urodzinowy. Rating - PG.
    1. Utrata natchnienia - Writers Block, humor, romans. Na Gaby została rzucona klątwa, aby ją pokonać musi wykonać kilka zadań, jednym z nich jest wyprowadzenie na spacer pieska Aresa (olbrzymi, nieśmiertelny jaszczurkowaty stwór). Rating - PG-13.
    2. Kiedy śmierć wystawia swoją ochydną głowę - When Death Rears It's Ugly Head. Gaby zaczyna chorować. Czyja to sprawka? Co ma z tym wspólnego Ares? Rating - PG-13.
    3. Bal na Olimpie - Party on Olympus, romans, humor. Ares potrzebuje randki na bal. Kogo zaprasza? Rating - PG-13.
    4. Gryzonie - Jarbo; humor. Afrodyta ma mały problem z gryzoniamiw świątyni. wzywa na pomoc Aresa i Gaby. Rating - PG. Jest sequel, pt. Gryzonie 2: Mutacja - Jarbo 2: The Mutation.
    5. Pióro dla Gabrielli - A Feather for Gabrielle; humor, romans. Ares ma sekret, a Herkules ma duży kłopot. Rating - PG.
    6. Wojna o patelnie - War of the Frying Pan; parodia. Herc i Ares walczą o tą samę patelnię na aukcji w internecie. Rating - G.
    7. Tajemnicze morderstwo - A Xena Murder Mystery; horror, romans. Afrodyta urządza przyjęcie na Halloween. Rating - PG-13.
    8. Wymarzony kochanek - Dream Lover; horror, romans. Opowiasanie ma miejsce zanim Gabs poznała Xenę. Rating - PG.
    9. Matka wie najlepiej - Mother Knows Best; romans, dramat. Hera postanawia zabawić się w swatkę i połączyć ze sobą Aresa i Gaby. Rating - PG.
    10. Bratnie dusze - Soulmates; romans, akcja, humor. Ares próbuje uratować Gabriellę z kręgu ognia, jest śmiertelny, a w ratowaniu Gaby pomaga mu Joxer. Rating - PG-13.

    A teraz strona, gdzie można znaleźć opowiadania z Aresem i innymi kobietami, częśto są to orginalne postacie. Ostrzegam ---> strona tylko dla dorosłych, dużo BDSM, przemocy, itp.

    Miłego surfowania.

     


    Posted at 07:31 am by severae
    Komentarze (1)

    Sunday, May 09, 2004
    Czysta karta, rozdz.5

    Mam gotowy kolejny rozdział "Czystej karty." Miłego czytania.



    TABULA RASA

    Rozdz.5 "Na nieznanym terytorium"

     

    Oburzające! Bezczelny drań!

    I dlaczego wyglądał na takiego zadowolonego z siebie?

    Tkwiliśmy w tym bagnie razem, prawda? Zagubione i bez wspomnień ofiary jakiegoś okropnego wypadku. Dlaczego był taki pewny siebie? Nie, to było coś więcej, odkąd zaczął ze mnie drwić, wyglądał na naprawdę usatysfakcjowanego.

    Zachowywał się swobodnie, gdy tymczasem ja byłam kłębkiem nerwów.

    Byłam bliska paniki, przerażona!

    Nic nie wiedziałam i to było najstraszniejsze. Nie byłam tego całkowicie pewna, ale miałam przeczucie , że nie lubiłam nie wiedzieć, co się wokół mnie dzieje.

    Jakim cudem zostałam przydzielona do pary z tym czarnym strachem na wróble?

    Kiedy podążaliśmy w kierunky najbliższej klatki schodowej, postanowiłam ustalić dokładnie, o czym wiedziałam.

    Zastanowiłam się... obudziłam się w czymś, co wyglądało jak zamek pełen dziwacznych mieszkańców... właściwie, to obudziłam się leżąc na jednym z nich.

    Nie znałam żadnego z nich, a oni najwyraźniej nie znali mnie. Nie miałam pojęcia, gdzie byłam. I nie wiedziałam, czy coś mnie łączyło z przerośniętym nietoperzem idącym obok.

    Jak śmiał?

    Jak śmiał mnie pytać, dlaczego obudziłam się leżąc na nim, kiedy nawet nie znałam własnego imienia? Prawdopodobnie nie potrafiłabym też rozpoznać własnej twarzy w lustrze.

    Nienawidziłam tej sytuacji.

    Czyżbym nagle jęknęła? Dlaczego Batman tak dziwnie zerka na mnie z ukosa. Miałam nadzieję, że nie zajęczałam.

    Wychodząc z sali, podzieliliśmy się w pary tak, jak zasugerowała kobieta w szpiczastym kapeluszu. Szkoda, że nie mogłam być z nią w parze, wyglądała na najbardziej godną zaufania osobę spośród naszej małej grupki imprezowiczów. Zamiast tego, wysłała mnie z tą mroczną figurą. Brrr....

    Naprawdę potrzebowaliśmy znaleźć kogoś, kto mógłby nam pomóc. Minęło zaledwie pięć minut odkąd opuściliśmy salę, a już napotkaliśmy kłopoty. Gdy wchodziliśmy po schodach, odkryłam, że kończą się one w powietrzu, omal przez to nie spadłam.

    Naszczęście nietoperz chwycił mnie za kołnierz. Tak, wolałam zostać uduszona niż roztrzaskać się przy zderzeniu z ziemią.

    Cała drżąca ze strach spojrzałam w dół. "Kto zaprojektowałby schody prowadzące do nikąd?"

    Mężczyzna odwrócił się z szelestem zamiatając szatą podłoże, nie odpowiedział na moje pytanie. Schodził na dół, krocząc pewnie przede mną, ledwo dałam radę za nim nadążyć.

    "Zaczekaj," zasapałam, "jeśli to zamek, to musi gdzieś mieć bibliotekę. Moglibyśmy znaleźć odpowiedź na to, co się z nami stało, w którejś z książek."

    Zaśmiał się szyderczo. Rany, miał ograniczoną ilość wyrazów twarzy. "A jaką książkę proponujesz byśmy przeczytali? 'Utrata przytomności dla początkujących' czy 'Zrób to sam - Amnezja' albo po prostu 'Szaleństwo'?"odpowiedział głosem ociekającym sarkazmem. "A co powiesz o 'Zgubić się bez pamiętania własnego imienia'?"

    Miałam dość jego drwin. Cała sytuacja była frustrująca, a poza tym były granice, ile osoba nie mająca żadnych osobistych wspomnień może znieść. Coś się we mnie przełamało. Pobiegłam za nim krzycząc: "Tak, a gdy już o tym mówimy, może znajdziemy 'Przewodnik do budzenia się na dziwakach.'"

    Chwileczkę - czyżbym zauważyła delikatny uśmiech na jego twarzy? Proszę, nie mówcie mi, że miał takie właśnie poczucie humoru.

    Schodziliśmy coraz niżej, a on nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi. Byłam cicho, no bo co mogłam powiedzieć? Poza tym był starszy ode mnie, więc to on objął prowadzenie.

    "Lochy," odezwał się bez uprzedzenia.

    "Co proszę?" Czyżby chciał mnie zamknąć?

    "To droga do lochów."

    "Skąd wiesz? Byłeś już tu kiedyś?"

    Zatrzymaliśmy się na chwilę. "Prawdopodobnie," odpowiedział z wahaniem rozglądając się wokół. Było tu o wiele ciemniej i miałam problemy z przystosowaniem wzroku do słabnącego światła. "Po prostu wiem."

    Nie przeszkadzało mi to. Prawie o niczym nie miałam pojęcia, a każdy strzępek informacji wydawał się lepszy niż nic. Więc jeśli wiedzieliśmy, gdzie w tym zamku były lochy, to z pewnością mogliśmy ich unikać ze wszystkich sił.

    Mój towarzysz miał jednak zupełnie inne plany. Jeszcze bardziej zdeterminowany niż wcześniej, ruszył w ich kierunku.

    "Co robisz?!" krzyknęłam, usiłując dotrzymać mu kroku.

    "A jak sądzisz?"

    "Nie zamierzasz chyba iść w ich kierunku?"

    Zatrzymał się i obrócił patrząc prosto na mnie. Był zirytowany. "Wątpię, żeby twoja pozycja umożliwiała zrozumienie moich myśli, ale tak, zamierzam iść dalej w tym kierunku."

    "Ale dlaczego?!"

    Gdyby wzrok mógł zabijać, z pewnością byłabym już kupką popiołu. Westchnął i zbliżył się do mnie. Znajdowaliśmy się kilka cali od siebie. Nie wiedziałam dlaczego, ale miałam przez to problemy ze skoncentrowaniem się na jego słowach. ... Wow, miał najciemniejsze oczy jakie widziałam ... ahh, nie żebym to pamiętała ... "Słuchaj uważnie, bo nie mam zamiaru się powtarzać," syknął, "Wydaje się, że mam jakieś niewyraźne wspomnienia dotyczące tego miejsca, a z tego wynika, iż musiałem już tu kiedyś być. Moim zdaniem to robi lochy doskonałym miejscem do rozpoczęcia naszych poszukiwań. Jeśli się ze mną nie zgadzasz, możesz nadal wałęsać się bez celu wokół. Nie będę cię zatrzymywał."

    Robił się coraz bardziej surowy. Bycie zdenerwowanym i zmartwionym, w takiej sytacji jak nasza, było czymś zupełnie naturalnym, ale on robił się coraz bardziej złośliwy. Jeśli to właśnie były chwile, gdy jego prawdziwa osobowść wydobywała się na światło dzienne, to mogłam mieć większe kłopoty niż przewidywałam.

    "Nie ma potrzeby, żebyś traktował mnie, jak kogoś gorszego od siebie," odpowiedziałam. "Za kogo wogóle się uważasz?"

    Zarobiłam kolejne prawie zabójcze spojrzenie, ale nie dał mi odpowiedzi. Dobrze, to nie było (miałam nadzieję) najmądrzejsze, co kiedykolwiek powiedziałam. Próbowałam trzymać buzię na kłódkę, kiedy ponownie ruszył w kierunku lochów i skoncentrowałam się na dotrzymaniu mu kroku. (Być może nie był najprzyjemniejszym towarzyszem, ale jakkolwiek straszny by nie był, to zwiedzanie tej przestrzeni na własną rękę, wydawało mi się bardziej przerażające.)

    W końcu dotarliśmy do końca schodów. Przed nami rozciągał się mroczny korytarz, który na końcu rozwidlał się i prowadził w dwóch, zupełnie różnych kierunkach. Stało w nim więcej zbroi rycerzy, na ścianach wisiało kilka portretów i znajdowało się także kilka par drzwi. Popatrzyłam się na portret wiszący najbliżej mnie. Pokazywał starszego mężczyznę w błyszczących szatach, siedzącego przy biurku. Spał.

    Mój towarzysz także przyglądał się obrazom. Po chwili pokręcił głową, wyglądał na zdezorientowanego. "Wszyscy śpią."

    "Kto?" zapytałam.

    "Ludzie na tych portretach. Wszyscy śpią."

    Miał rację. Wszystkie portrety przedstawiały śpiących mężczyzn i kobiety. Byli ubrani w szaty i szpiczaste kapelusze (wydawało się to powszechną praktyką w tym miejscu). Wyglądało to naprawdę ponuro. Nie podobało mi się.

    Byłam bliska załamania nerwowego. Nieświadomie zbliżyłam się do niego. Był najbliższą rzeczą przypominającą osobę ludzką, prawda? Jednak próbowanie uzyskania komfortu z jego obecności, było jak próbowanie wyciągnięcia ciepła z kostek lodu. Ignorując całkowicie moją nerwowość, pochylił się nad jednym z portretów, żeby przyjrzeć mu się dokładniej. "Wyglądają prawie, jakby byli żywi," powiedział podziwiając szczegóły. "To .. niesamowite."

    "Ale oni śpią."

    "Niezupełnie, a wszystko przez was. Moglibyście rozmawiać trochę ciszej? Zaczęliście krzyczeć już na schodach. Słyszałem was wyraźnie." Odezwał się głos za nami, podskoczyliśmy zaskoczeni. Nikogo nie było.

    "Słyszałeś?" szepnęłam.

    "Ha, teraz zaczynacie szeptać, dziękuję bardzo."

    To był...O MÓJ BOŻE, to był mężczyzna śpiący na portrecie obok??? Tylko, że teraz już nie spał, obudził się i RUSZAŁ się i MÓWIŁ.

    Obraz do nas mówił.

    Dobrze. Wzięłam głęboki wdech i policzyłam do dziesięciu.

    Obraz nadal mówił.

    Kilka rzczy wydarzyło się w tej samej chwili.

    Okropnie przerażona, zrobiłam to, co każdy by zrobił na moim miejscu. Rzuciłam się na mojego mrocznego i imponującego towarzysza i usiłowałam się ukryć za jego plecami. Jednak, ponieważ nie doceniłam własnej siły, przewróciłam go i wylądowałam na nim (hmm, zaczynało mi to wchodzić w nawyk... Zaczęłam się zastanawiać, czy może wcześniej nam się już to nie przydarzało). Razem przewróciliśmy jeszcze zbroję stojącą w pobliżu. Zrobiła sporo hałasu rozlatując się na kawałki i tocząc się we wszystkich kierunkach. Hałas obudził inne postacie na obrazach, które zaskoczone zacząły narzekać na nasze najście.

    To był koszmar.

    Gdzieś pośród tego całego zamieszania, zaczęłam krzyczeć i nie przestawałam. Nie miałam najmniejszego zamiaru przestawać.

    Ktoś zaciągnął mnie do najbliższego pokoju. Było w nim bardzo cicho, nielicząc moich krzyków. Ktoś kazał mi się uspokoić. Ktoś mną potrząsnął, karząc mi się "zamknąć do diabła." Więc to zrobiłam.

    Najwyraźniej, to właśnie mój czarny rycerz mnie ocalił. Musiał się w jakiś sposób wyplątać z mojego uścisku i wyciągnąć mnie z tego pandemonium, które rozgrywało się w korytarzu. Byliśmy w ....

    "Czy to klasa?" zapytałam rozglądając się wokół. Nadal miałam zachrypnięty głos od krzyczenia.

    "Na to wygląda."

    "Więc to jest..."popatrzyłam się mu prosto w oczy.

    Dokończył moje zdanie, "... szkoła? - Na to wygląda."

    W końcu znaleźliśmy jakąś przydatną informację. Szkoła, jak wiadomo z defincji była miejscem, gdzie zdobywało się wiedzę, gdzie panowała dyscyplina i porządek. Jakie straszne i dziwne rzeczy mogły wydarzyć się w szkole?

    Zaczął przemierzać pokój. "Obrazy mówiły do nas."

    Och, zapomniałam o tym. Och, ale przecież to była szkoła, dobre miejsce, a to całe szaleństwo można było prawdopodobnie jakoś racjonalnie wytłumaczyć. Musiało być jakieś logiczne wyjaśnienie.

    "Może to nie były obrazy. Przecież obrazy nie mówią, prawda? Może to były... płaskie ekrany telewizyjne."

    Mój wybawca (przecież mnie uratował i nie mogłam nadal nazywać go nietoperzem, prawda?) popatrzył się na mnie. "Czym do Wszystkich Świętych jest ekran telewizyjny?"

    Zanim zdążyłam nazwać go wariatem, duch przeniknął przez tablicę i ruszył w naszym kierunku. W tych warunkach zdecydowałam, że najmądrzejszym wyjściem będzie zemdleć.

    Zemdlałam.

    ~*~*~*~


    Posted at 12:46 pm by severae
    Komentarze (2)

    Saturday, May 08, 2004
    InuYasha's Recs

    Kilka kolejnych ciekawych fików ze świata InuYashy.



    1. Głosy o północy - Voices at Midnight by Meamiko, Sess/Kag; romans, dramat. Rating - NC-17, 17 rozdziałów.
    2. Pani po raz trzeci - Three Times a Lady by LOKI, Sess/Kag; humor, romans. Rating - PG-13, 5 rozdziałów. Jest sequel, pt. To wszystko zmienia - It Changes Everything, Sess/Kag; humor romans. Rating - PG-13, 6 rozdziałów. <--- WIP
    3. Obietnice - Promises by Landlady of the Universe, Sess/Kag; romans. Rating - Pg-13, 14 rozdziałów.
    4. Spadające gwiazdy - Falling Stars by Celyia, Sess/Kag; romans. Rating - R, 17 rozdziałów. WIP
    5. Pięć dni w Tokio - Five Days in Tokyo by Tamysan, Sess/Kag; humor, romans. Rating - PG-13, 17 rozdziałów.
    6. Nie zapomnij o mnie - ForgetMeNot by Youkai Yume, Sess/Kag; romans, dramat. Rating - PG,  34 rozdziały.
    7. Choroba - Disease by Psycho Pixie, Sess/Kag; dramat, romans. Rating - R, 15 rozdziałów. Jest sequel, pt. Nimfy wodne - Ariels, Sess/Kag, dramat, romans. Rating - R, 10 rozdziałów. <--- WIP
    8. Opowieści z Domu Księżyca - Tales from the House of the Moon by Resmiranda, Sess/Kag; dramat. Rating - NC-17, 14 rozdziałów. WIP
    9. Nie doceniasz tego, co masz, dopóki tego nie stracisz - You Don't What You Have Until It's Gone by Striking Falcon, Sess/Kag; romans, dramat. Rating - R, 20 rozdziałów. WIP
    10. Ból - Pain by Fenris Fenrir, Sess/Kag, dramat. Rating - R, 7 rozdziałów. WIP
    11. Czereśnie - Cherries by Crash's Angel, Sess/Kag; humor, romans. Rating - R, 8 rozdziałów. WIP
    12. Zemsta, śmierć z pożądania - Vengeance, Death by Desire by Raven39, Sess/Kag; angst, dramat, romans. Rating - NC-17, 19 rozdziałów. WIP
    13. Listy miłosne - Love Letters by Youkai Yume, Sess/Kag; humor, romans. Rating - PG-13, 4 rozdziały. Jest sequel, pt. Życie miłosne - Love Life, Sess/Kag; humor, romans. Rating - R, 6 rozdziałów. <---WIP

     


    Posted at 07:03 am by severae
    Skomentuj

    Friday, May 07, 2004
    Your Touch

    Hehehe, its time for my next poem and this time, I don't think it's very dark in comparison to my other poems.



    YOUR TOUCH

    Tender delicate caress
    Sharp rough scratch
    These touches
    Are like candlelight
    Its dim flickering flame
    Once strong and fiery
    Once shy and soft
    Sometimes irresistible
    Sometimes frightening
    Merging safety and danger

    I remember when you were near
    When you touched me
    Peacefulness was drifting away
    Everything around me became unimportant

    I still can't put away
    All these lingering memories of you touch
    I still can't leave you behind
    I still feel like all past memories belong to you
    Just like once I belonged to you
    Piece of me is still with you
    Just as a little part of your heart
    Will be with me for the rest of my life

    Posted at 01:33 pm by severae
    Skomentuj

    Tuesday, May 04, 2004
    Czysta Karta, rozdz.4

    W końcu napisałam czwarty rozdział 'Czystej Karty'. Miłego czytania.



    TABULA RASA



    Rozdz.4 "Przebudzenie"


    Coś miękiego, co jeszcze przed chwilą znajdowało się pode mną, poruszyło się nieznacznie i zmieniło pozycję. Teraz leżało częściowo na mnie. Uczucie, które najpierw wydawało się przyjemne, zmnieniło się w coś zupełnie przeciwnego.

    Poruszyłem się.

    Ciężar na mojej piersi poruszył się także.

    Próbowałem się przesunąć. Moje ramiona były uwięzione przez ten sam ciężar, który zaczynał poważnie przeskadzać mi w oddychaniu.

    Uwolniłem jedno ramię i usiłowałem odsunąć przeszkodę. Przeszkoda krzyknęła mi prosto w twarz i gwałtownie się podniosła.

    Jakaś twarz patrzyła się prosto na mnie. Czy to w ogóle była ludzka twarz? Wykrzywiona przerażeniem i otoczona skołtunioną masą brązowych włosów. Zaskoczony szybko się odczołgałem.

    Było więcej krzyków. Usłyszałem, jak ktoś gwałtownie wciągał powietrze, ktoś inny zaskowyczał. Twarz nadal znajdowała się przede mną, nadal się na mnie patrzyła.

    Ktoś przerwał milczenie. "Kim jesteście?"

    Popatrzyłem się, kto zadał pytanie. Był to rudowłosy chłopak mający około siedemnastu lat, może osiemnastu, stał niedaleko ode mnie. Przyjął pozycję obronną. Koło niego siedział inny chłopak, który oszołomiony rozglądał się wokoło, najwyraźniej nie był w stanie na niczym skupić spojrzenia.

    Nikt nie spieszył się z odpowiedzią, więc przeniosłem uwagę na twarz znajdującą się obok mnie. Wydawała się przyłączona do ciała (przynajmniej to obyło się bez niespodzianek), które to przypuszczalnie ciało przeszkadzało mi wcześniej w spaniu.

    Co takiego robiłem, leżąc na podłodze z ... dziewczyną? Wstałem nie wiedząc, co myśleć o tej sytuacji. Dziewczyna podniosła się również.

    "Kim jesteś?" zapytała nie spuszczając ze mnie wzroku. Zanim jednak zdążyłem odpowiedzieć, coś w pobliżu się poruszyło.

    "Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, co się stało? I kim jesteście?" zapytał surowy głos. Spojrzałem na właściciela, którym okazała się kobieta patrząca na nas z dezaprobatą. Nosiła na sobie ... spiczasty kapelusz?

    Chłopak siedzący na podłodze, też dał radę wstać. Miał czarne włosy i zielone oczy, i nie wiedziałem dlaczego, ale działał mi na nerwy. Znaczy, działał mi na nerwy bardziej niż wszyscy obecni na tej sali.

    Wyglądało na to, że wszystkim udało się przyjąć pozycję stojącą. Spoglądaliśmy na siebie podejrzliwie. Uniosłem ręce i powoli zacząłem masować sobie skronie, podczas gdy próbowałem obiektywnie ocenić sytuację. Obudziłem się na podłodze, która najwyraźniej znajdowała się w jakiejś sali. Znajdowały się w niej długie stoły, świeczniki i niezaprzeczalnie jakieś sztandary. Nie mogłem również nie zauważyć braku sufitu. Otaczała mnie dziwna zbieranina osób. Dziewczyna, z którą najwyraźniej dzieliłem drzemkę, kobieta ubrana jak czarownica i dwoje nastoletnich chłopaków z wyrazem tępoty wypisanej na twarzach.

    "Co to ma znaczyć?" zażądałem wyjaśnień. Popatrzyli się na mnie. "Czy to jakiś żart? Kim jesteście i gdzie ja jestem?"

    "Ty mi to powiedz!" wykrzyknął rudzielec. Wyglądało mi na to, że zaczynały go zawodzić nerwy. "Kim jesteście dziwolągi?! Porwaliście mnie?!"

    Zanim zdążyliśmy się odezwać, coś wyskoczyło zza stołu. Okazało się, że był to stary człowiek ubrany w purpurowe szaty, ale przecież nie było możliwe, żeby starzec mógł tak zwinnie i szybko wskoczyć na stół. Rozejrzał się wokół i zauważył naszą dziwnie wyglądającą grupkę.

    "Przepięknie!" wykrzyknął, zszedł ze stołu i udał się w naszym kierunku. "Przyjęcie! Czy to zamek?" Podszedł i chwycił mnie za kołnierz. Udało mi się uwolnić z tego uchwytu, ale nadal nie puszczał mojego ubrania. "Powiedz, mój dobry panie, czy jesteś właścicielem tego wspaniałego miejsca?"

    "Zdecydowanie nie," odwarknąłem.

    "Wielka szkoda. Ale nie masz nic przeciwko, żebym się trochę rozejrzał?" Skończywszy mówić, odwrócił się i rozpoczął zwiedzanie sali, zachowywał się jak turysta znajdujący się w muzeum.

    Dziewczyna odsunęła się ode mnie w czasie tej dziwnej wymiany zdań i stanęła w pobliżu dziwnej kobiety. Obie przeniosły swoją uwagę na mnie.

    "Czy ktoś wogóle wie, gdzie jesteśmy?" zapytała kobieta. Chłopcy przecząco potrząsneli głowami. Ciemnowłosy powiedział cichym głosem, "Ja nawet nie wiem, kim jestem."

    "Ja także!" wykrzyknął drugi, a dziewczyna przytaknęła.

    To było absurdalne.

    "To niedorzeczne. Czyżbyście sugerowali, że nikt z was nie ma pojęcia kim jest?" zaśmiałem się drwiąco. Chwileczkę - poczułem jakby znajomą satysfakcję?

    "A ty pamiętasz?" zapytała dziewczyna. Popatrzyłem się na nią z wyższością.

    "Oczywiście, że tak. Nazywam się ..." zastanowiłem się.

    Nie wiedziałem.

    Popatrzyła się na mnie z zadowoleniem.

    Głośny krach przerwał nam ponownie. Starzec oglądał zbroję, która teraz w częściach walała się po podłodze. Nie obciął sobie przy tym żadnych kończyn, więc postanowiłem go zignorować. On jednak pomachał w moim kierunku i krzyknął, "Naprawdę, posiadasz znakomitą kolekcję, mój drogi Panie. Czy powiedział ci ktoś, że z daleka przypominasz hrabiego Drakulę?"

    Chłopcy zaczęli chichotać, gdy rudowłosy szepnął, "Kim jest hrabia Drakula?" Drugi wzruszył ramionem i znowu zacząli chichotać. Wydawało się, że zaczęli się dogadywać całkiem dobrze. Może powinienem mieć na nich oko.

    Dziewczyna zaczęła chodzić tam i z powrotem, mamrotając coś pod nosem. Zauważyłem, że miała na sobie takie same szaty, jak obydwaj chłopcy. Właściwie, to ja również byłem ubrany w podobnym stylu. Moje szaty były całe czarne, bardziej eleganckie i lśniące od reszty.

    Przyglądając się ich ubraniom, zauważyłem dziwną naszywkę.

    "Poczekaj chwilę. Podejdź bliżej," poleciłem dziewczynie. Pochyliłem się, żeby móc ją dokładniej obejrzeć. Pod napisem 'Hogwart' były umieszczone jakieś zwierzęta: lew (wyglądający bardzo pompatcznie), borsuk, kruk i piękny, srebrzysty wąż. Pod nimi był napis: 'Draco dormiens numquat titillando'. Dziewczyna odchrząknęła. Wtedy zauważyłem, że podczas gdy obrysowywałem kontury naszywki, moja ręka znalazła się na jej ... ehm, w niestosownym miejscu na przodzie jej ciała. Uh, nie wyglądało to dobrze. Znaczy się, to było przyjemne, ale nie byłem pewien, czy byłem upoważniony do takiego zachowania. Zabrałem rękę. Obydwoje usiłowaliśmy unikać patrzenia na siebie.

    "Co to może znaczyć?" zastanawiał się ciemowłosy chłopak. "Może należymy do jakiegoś klubu. Wczoraj mieliśmy jakąś imprezę, upiliśmy się i urwał nam się film."

    "Nie sądzę, żebym piła," szepnęła dziewczyna. Kobieta popatrzyła się na nią z aprobatą.

    "Dlaczego nie, łatwo mogę sobie wyobrazić, że należę do klubu," powiedział rudzielec. "Ale co z nimi?" wskazał palcem na mnie i kobietę.

    "Może jesteśmy w jakiś sposób spokrewnieni?" powiedziała. Ponieważ miała szkocki akcent, wątpiłem czy któreś z nas było z nią spokrewnione.

    "Macie włosy tego samego koloru," oświadczyła dziewczyna wskazując mnie i ciemnowłosego chłopaka. "Może jesteście ojcem i synem."

    "Co!?!" wykrzyknęliśmy równocześnie.

    "Widać między wami pewne podobieństwo."

    "On? Moim ojcem?" chłopak popatrzył się na mnie z niedowierzaniem.

    Rozważyłem to uważnie. "Wydajesz się znajomy," powiedziałem, przyglądając mu się ze zmrużonymi oczyma. "Kiedy się na ciebie patrzę, nachodzi mnie uczucie... głębokigo rozczarowania."

    "Och, tak!" wzniósł oczy do nieba. "Muszę tobą pogardzać. A co z tą wywłoką?" wskazał na dziewczynę. "Widziałem, że spaliście ze sobą."

    "Odpoczywaliśmy razem," poprawiłem z wściekłością. "Jak śmiesz ..."

    Kobieta przerwała nam. "Skoro żadne z nas o niczym nie wie, proponuję poszukać pomocy."

    "Znaleźć szpital," zaoferowała dziewczyna.

    Kobieta przytaknęła. "Powinniśmy chyba rozważyć podzielenie się na grupy. Jak widać w tym pomieszczeniu znajduje się kilka drzwi. Proponuję, żeby przystąpić do tego w parach. Chłopcy mogą sprawdzić tamte drzwi, a was dwoje te." Popchnęła dziewczynę i mnie w kierunku kolejnych drzwi. "Ja zajmę się naszym gorliwym poszukiwaczem przygód ..." zakończyła, kiwając głową w kierunku starca, który bawił się znakomicie. W tym właśnie momencie usiłował założyć zbroję rycerza. "... zobaczymy, czy uda nam się kogoś znaleźć. Spotkamy się ponownie za godzinę."

    Zgodziliśmy się z ociąganiem i rozeszliśmy się w różnych kierunkach. Ulżyło mi, gdy pozbyłem się towarzystwa mojego potencjalnego syna. Gdy wyszliśmy z sali, zdecydowałem udać się w kierunku schodów. Zerknąłem na dziewczynę. Zmagała się, żeby dotrzymać mi kroku. Gdy tylko nasze oczy się spotkały, szybko odwróciła głowę. Mały, złośliwy uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Przypuszczałem, że nie byłem miłą osobą. Spróbowałem zaśmiać się szyderczo, poczułem się doskonale.

    "Więc..." zacząłem, "... czy masz pojęcie, dlaczego obudziłaś się leżąć na mnie?"

    ************************************************************
    Jakieś uwagi?



    Posted at 10:50 am by severae
    Komentarze (3)

    Next Page